
Fragment: Minęło nie więcej niż pół godziny, gdy do komnaty wdarł się odgłos bijących dzwonów z pobliskiego kościoła. Jakoś tym razem ten przecież tak znajomy i zawsze wywołujący poczucie bezpieczeństwa dźwięk podziałał na Mariam inaczej niż zwykle, gdyż poczuła dreszcz na plecach. To przecież ona nie doszła mniszka jest teraz tą złą, ściganą przez kościół wiedźmą, której grozi stos. Nagle przed oczami znów zobaczyła okropną twarz proboszcza, wykrzywioną w upiornym szyderczym uśmiechu, gdy nie przyjęła jego propozycji, wyrwała się z jego kościstych ramion i uciekła znad leśnego źródła, gdzie kilka dni temu ją zaskoczył. Gdyby nie Vincent, który […]
