
Z dziennika Marii Bucardi: Oregano. Strażniczka ognia, pamięci i powrotu do siebie. Gdy zwykłe zioło staje się Twoim duchowym przewodnikiem.
Oregano nie przyszło, by Cię uleczyć. Przyszło, by Cię obudzić.
Niektóre rośliny przychodzą do nas same
Nie musisz ich szukać w odległych dolinach ani na szczytach świata.
One po prostu się pojawiają.
W Twoim otoczeniu.
W Twoim życiu.
Na poboczu drogi, którą jedziesz codziennie.
Tam, gdzie parkujesz samochód.
Przy murze za Twoim blokiem.
W cieniu ogrodu, którego już nie zauważasz.
W szczelinie chodnika – cicho, ale obecnie.
Nie błyszczą. Nie domagają się uwagi.
A jednak są. Czekają.
Bo właśnie tam, gdzie stoisz najczęściej – rośnie to, co Twoja dusza po cichu wzywa.
Większość ludzi patrzy, ale nie widzi.
A natura nigdy nie przestaje mówić.
Nawet jeśli jej głos to tylko jeden zapomniany liść oregano między płytkami betonu.
Nie potrzebujesz więcej odpowiedzi. Potrzebujesz usłyszeć siebie w ciszy.
Oregano
Zawsze pojawiało się wtedy, gdy coś się zmieniało.
Cicho, ale z mocą.
W miejscu, gdzie rodziła się nowa wizja – było pierwsze.
W przestrzeni decyzji – wyrastało u stóp.
W czasie przemiany – unosiło zapach, który otulał, ale też budził.
Nie potrzebowało ceremonii.
Nie domagało się czci.
Było. I to wystarczało.
Wiedziało, co nadchodzi – zanim jeszcze ja to poczułam.
Pamiętam dzień, gdy stanęłam na rozdrożu.
Cisza w powietrzu była gęsta, jakby wszystko czekało, aż wybiorę kierunek.
I wtedy – między kamieniami, tam, gdzie nawet nie powinno nic rosnąć – był on.
Mały krzak oregano. Prawie niewidoczny.
Ale jego zapach był jak wiadomość.
„To jest ten moment.”
I właśnie wtedy… coś we mnie przestało się wahać.
Nie przyszła odpowiedź. Przyszła siła.
Nie wiedziałam jeszcze, co będzie dalej. Ale wiedziałam, że już nie mogę zostać w miejscu.
Coś się we mnie rozżarzyło. Jakby oregano otworzyło ukrytą komorę w klatce piersiowej,
jakby powiedziało: „Rusz. Reszta pojawi się po drodze.”
I ruszyłam.
Wtedy zmieniło się wszystko.
Zbliżałam się do niego z szacunkiem.
Dotykałam liści tak, jak dotyka się wspomnień.
Parzyłam, gdy czułam prowadzenie – nigdy przypadkiem.
Każdy łyk był odpowiedzią.
Nie na pytanie – ale na głos duszy, który wreszcie mógł być usłyszany.
Oregano nie mówiło, co robić.
Oregano rozświetlało wewnętrzną zgodę.
Nie popychało. Nie przekonywało.
Było – obecne, pewne, jak opiekunka ognia, która stoi przy Tobie, dopóki nie podniesiesz głowy.
I to właśnie ta obecność dawała siłę.
Nie krzyczała. Ale była niemożliwa do zignorowania.
Aż w końcu – wiedziałam. I ruszałam.
W świecie, który krzyczy – ono szeptem mówi prawdę.
Jak działa oregano?
W ciele:
– Ogrzewa. Rozpuszcza stare zimno – to z dzieciństwa, z nocy samotnych.
– Otwiera płuca – byś mógł/mogła wreszcie wypowiedzieć to, co niewypowiedziane.
– Oczyszcza brzuch. Nie tylko z pokarmu, ale z lęku, który tam się zagnieździł.
– Wzmacnia granice. Pomaga powiedzieć „dość” – nie tylko innym, ale i sobie.
– Przypomina o ciele. Gdy za długo żyjesz tylko w myślach.
W energii:
– Przecina nici cudzych intencji, spojrzeń, życzeń – tych niewypowiedzianych, ale czepliwych.
– Przywraca ogień – ten Twój, Twój własny.
– Otwiera serce – nie w słodyczy, ale w prawdzie. Czasem jak miecz.
– Zdejmuje z Ciebie to, co narzucone. Nie tłumaczy. Uwalnia.
Oregano nie podpowiada.
Ono nie mówi Ci, co masz robić.
Ale kiedy już wiesz – tylko boisz się przyznać –
ono stoi przy Tobie.
Jak strażniczka, która trzyma Cię za dłoń i mówi:
„Zrób to. Już czas.”
W astralu:
– Chroni duszę w podróży.
– Pilnuje wrót.
– Nie wpuszcza tego, co nieczyste.
– Pomaga Ci wrócić, gdy od siebie uciekasz.
– Łączy Cię z domem duszy. Nie tym ziemskim, ale tym sprzed narodzin.
Oregano działa jednocześnie tam, gdzie boli,
tam, gdzie ukryłaś/ukryłeś prawdę,
i tam, gdzie Twoja dusza czeka, by wrócić.
To nie tylko zioło.
To mapa, zapalnik i brama – w jednym liściu.
Oregano nie zmienia rzeczywistości. Ono sprawia, że Ty zaczynasz ją widzieć.
Rytuał z oregano – nie dla każdego. Ale jeśli to czytasz… to dla Ciebie.
Nie pij oregano przypadkiem.
To nie napar ziołowy.
To rytuał, który zaczyna się w Tobie – zanim jeszcze zaparzysz wodę.
To jakby wejść do świątyni z brudnymi butami.
Jakby dotknąć płomienia bez zamiaru przyjęcia światła.
Zatrzymaj się.
Oddychaj.
Spójrz na liść.
To zioło mówi:
„Wiem, kim jesteś. Pokaż mi, że Ty też to pamiętasz.”
Jak pić?
– Weź szczyptę suszu do dłoni.
– Zamknij oczy.
– Poczuj jego ciepło. Zapach.
– Zbliż dłonie do serca. Zatrzymaj się.
– Wypowiedz:
„Niech płonie mój ogień.
Niech wróci to, co moje.
Niech spali się to, co obce.”
– Zalej wrzątkiem.
– Przykryj naczynie. Niech się zaparzy – jak nieuświadomiona decyzja.
– Usiądź. Oddychaj.
– Gdy poczujesz, że napar jest gotowy – zdejmij pokrywkę.
– Pij powoli – jakbyś piła/pił klucz do drzwi, które czekają od lat.
– Po ostatnim łyku – zamknij oczy i powiedz:
„Dziękuję. Pamiętam. Działam.”
Kiedy pić oregano?
– Rano – gdy budzisz się z poczuciem ciężkości. Gdy sen nie oczyścił, a myśli już szumią. Oregano rozprasza mgłę bezsensu. Przypomina, kim jesteś, zanim świat o Tobie zapomniał.
– W południe – gdy rozprasza Cię świat. Gdy wszystko woła o Twoją uwagę, a Ty gubisz swój głos. Oregano zbiera Cię z powrotem do centrum.
– Wieczorem – gdy nosisz w sobie to, co nie Twoje. Myśli, emocje, spojrzenia. Oregano spala obce energie, zamyka dzień i oczyszcza przestrzeń snu.
Ale najważniejsze jest to:
Pij oregano wtedy, gdy stoisz na progu.
Gdy boisz się powiedzieć prawdę.
Gdy czujesz, że coś się kończy, ale nie wiesz jeszcze, co się zaczyna.
Gdy nie masz siły ruszyć – ale wiesz, że nie możesz już zostać.
Wtedy ono działa najmocniej.
A jeśli czujesz, że coś w Tobie się pali –
Narysuj to w myślach.
Zapisz na kartce.
A potem spal.
Z ogniem oregano.
Niech popiół stanie się nawozem nowego Ciebie.
Przesłanie dewy oregano
Przyszłam cicho. Ale jestem starsza niż pamięć.
Nie błyszczę. Ale noszę ogień.
Nie mam twarzy. Ale patrzę Ci prosto w duszę.
Jestem ogniem w liściu.
Jestem pamięcią zapisaną w Twoich kościach.
Jestem powrotem.
Nie do miejsca. Do Ciebie.
Nie oczekuj, że ochronię Cię przed Twoją prawdą.
Przyszłam, byś ją zobaczył/zobaczyła.
Pij mnie, gdy boisz się własnego światła.
Bo ja – go się nie boję.
Nie jestem ziołem do leczenia wszystkiego.
Jestem ziołem do spotkania ze sobą.
Pomagam, gdy zniknęła Twoja siła.
Pomagam, gdy nie pamiętasz, po co jesteś.
Pomagam, gdy boisz się ruszyć.
Nie noszę łagodności. Noszę odwagę.
Nie głaszczę. Trzymam Cię prosto.
A potem idę dalej. A Ty już wiesz, gdzie iść.
Zostawiam Ci ślad.
Nie w ziemi. W Tobie.
A gdy znów zapomnisz – wystarczy, że otworzysz dłonie.
Zapach Cię znajdzie. I wrócisz.
Nie potrzebujesz nowej ścieżki. Potrzebujesz wrócić na swoją.
Nie dla każdego… Ale Ty przecież już to czujesz
Oregano nie przemawia do tych, którzy chcą tylko spróbować.
Nie działa na tych, którzy szukają efektów jak z reklamy.
To nie „zioło na wszystko”.
To zioło na Prawdę.
Ciche. Ale nie uległe.
Piękne. Ale nie dla ozdoby.
To test. Lustro. Wezwanie.
Jeśli dotarłaś/dotarłeś aż tutaj,
jeśli w Twoim ciele coś drgnęło –
to znaczy, że nie jesteś przypadkową czytelniczką czy czytelnikiem.
To znaczy, że już wiesz.
Może nie wszystko. Ale wystarczająco, by zrobić pierwszy krok.
To, co Cię woła, nie jest zewnętrzne.
To Twoja własna dusza.
A oregano – to tylko głos, który Ci ją przypomniał.
Wezwanie do działania
Jeśli coś w Tobie się poruszyło przy tych słowach –
Nie odkładaj tej energii do szuflady.
Kup oregano.
Zaparz.
Usiądź.
Zamknij oczy.
I zapytaj:
„Co we mnie czeka na powrót?”
A potem… podziel się tym.
Pod artykułem. W komentarzu. W słowie. W akcie.
Twoje doświadczenie może być iskrą dla innej duszy, która błąka się jeszcze w ciemności.
Bo oregano przyszło do mnie –
ale nie tylko dla mnie.
Przyszło i dla Ciebie.
Z miłością, z ogniem i z pamięcią zielonej ścieżki –
Maria Bucardi
PS. Osobiste słowo od Marii
Oregano towarzyszy mi od wielu lat – zawsze pojawia się w momentach granicznych, przełomowych, wymagających odwagi.
Magiczna Oaza jest pełna oregano, ale zauważyłam, że wszędzie tam, gdzie Wszechświat mnie wysyła, gdy ma wydarzyć się coś ważnego – ono już tam na mnie czeka.
Cicho. Uparte. Gotowe.
Jeśli ten tekst był dla Ciebie zbyt poetycki albo zbyt głęboki – pozwól, że powiem prościej.
Oregano pomaga wtedy, gdy:
– masz ciągły ścisk w brzuchu, a lekarze nic nie znajdują – bo to nie żołądek, tylko strach, który tam siedzi od lat,
– boli Cię gardło, kark, szczęka – bo dusisz w sobie niewypowiedziane słowa,
– ciągle jesteś zmęczona/zmęczony, mimo że śpisz – bo nosisz na sobie nie swoje emocje,
– nie umiesz powiedzieć „nie”, boisz się wyznaczyć granicę, czujesz się winna/winny, kiedy myślisz o sobie,
– żyjesz w ciągłym napięciu – bo Twój układ nerwowy nie wie, co to znaczy bezpiecznie odpocząć,
– masz wrażenie, że inni coś z Ciebie „ciągną”, że po spotkaniu z kimś jesteś osłabiona/osłabiony energetycznie,
– jesteś rozdarta/rozdarty między tym, co wypada, a tym, co czujesz,
– boisz się powiedzieć, co naprawdę myślisz – bo nie chcesz nikogo zranić, więc ranisz siebie,
– dusisz się we własnym życiu, ale nie wiesz, jak je zmienić,
– czujesz się nieobecna/nieobecny – jakbyś była/był obok swojego ciała, a nie w nim,
– coś Ci mówi, że to wszystko nie może być przypadkiem – ale nie masz jeszcze odwagi, by w to wejść,
– brakuje Ci wewnętrznego ognia, entuzjazmu, decyzji, jasności – wszystko wydaje się rozmyte, odwleczone, bez kierunku,
– każdy dzień zaczynasz z poczuciem ciężkości, jakby noc nie oczyściła, a zamiast snu – śniłaś/śniłeś cudze sprawy,
– w ciągu dnia przytłacza Cię za dużo bodźców – hałas, wiadomości, emocje innych ludzi, z którymi nie umiesz sobie poradzić,
– masz wrażenie, że rozpraszasz się od samego rana – i nie wiesz już, co naprawdę czujesz, ani czego chcesz.
Wtedy oregano działa.
Nie przez spektakularne objawy.
Ale przez spokojny powrót do siebie.
Przez rozluźnienie, wydech, łyk, który mówi: „Już możesz. Już wolno.”
Nie musisz tego rozumieć intelektualnie.
Wystarczy, że zaparzysz.
Usiądziesz.
I pozwolisz sobie usłyszeć ciszę, która od dawna próbuje z Tobą porozmawiać.
Wizjonerka, Mentorka Świadomości, Strażniczka Wiedzy Natury i Praw Wszechświata. Autorka. Założyciel organizacji onoSemina.org Web mariabucardi.pl, bucardimaria.com Ocal lasy. To, co Święte, wymaga Twojej obecności. |
Copyright © Maria Bucardi
Tekst objęty ochroną praw autorskich.
Można go udostępniać lub cytować fragmenty wyłącznie z wyraźnym podaniem imienia i nazwiska autorki – Maria Bucardi – oraz pełnego źródła (linku).
Zabrania się modyfikowania treści, usuwania podpisu autorki, wykorzystywania fragmentów bez odniesienia do całości.
Każde naruszenie – zarówno w przestrzeni prawnej, jak i duchowej –
wraca do nadawcy z mocą intencji, jaką niesie.
To, co tworzone ze światła, chronione jest przez światło.

4 komentarze
Aga1989 says:
05/07/2025 at 14:46Mario,
ten tekst o oregano trafił do mnie w idealnym momencie. Od kilku dni czułam wewnętrzne rozdarcie, jakby coś wołało mnie z powrotem – do siebie, do prawdy, do źródła. I nagle oregano… Roślina, którą traktowałam jak przyprawę, okazała się duchową przewodniczką. Dziękuję Ci za to przypomnienie. Za słowa, które nie tylko się czyta, ale czuje w każdej komórce ciała. Dziękuję, że uczysz nas słuchać tego, co żywe i prawdziwe.
Mighty M says:
02/07/2025 at 16:36Nadzwyczajne, dzisiaj jadlam chinskie grzyby z oregano i oliwa na sniadanie i zachwycalam sie pierwszy raz smakiem i zapachem oregano, pierwszy raz, wczesniej bylo dla mnie zbyt obce, nie pasujace do dania, jakby chemiczne, a dzisiaj jest Oregano, … niesamowite wlasnie zza okinem widzialam teraz mezczyzne, ktory wigladal jak moj byly partner z Moldawii, ktory lubil oregano w kapsulkach, ‘bo dobre przeciwko’ robakom w ciele-mowil, niesamowite:))) …. ..
Katarzyna says:
01/07/2025 at 15:12Ostatnio kilka razy spojrzałam na oregano w ogrodzie, ale…. poszłam dalej.
Ten rytuał , gdy mogłam usiąść i zanurzyć nogi w jego liściach, obłożyć serce i twarz jego fioletowymi kwiatami, poczuć zapach, wypić herbatę, której woda lśniła jak zielone złoto w promieniach słońca, i poczuć słowa rytuału, był….moją chwilą.
Dziękuję że prowadzisz nas drogą do pamięci Duszy.
Anonim says:
01/07/2025 at 00:25Dziękuję Mario, piękne przesłanie i wskazówka 💗