
Z dziennika Marii Bucardi: Kopciuszek, który przypomniał sobie, kim jest. O przebudzeniu duszy, królewskiej tożsamości i bajce, którą źle zrozumiano
Nie każda bajka jest bajką.
Nie każda opowieść dla dzieci jest napisana dla dzieci.
Są historie, które zostały zniekształcone.
Przycięte. Wyciszone.
Po to, byś nie odkrył/odkryła, że mówią o Tobie.
„Kopciuszek” to opowieść o duchowej inicjacji.
O duszy Istoty Światła, która przez chwilę zgubiła drogę wśród ludzi, którzy kazali jej służyć.
O kimś, kto urodził się z ogniem w sercu, ale uczono go, by się nie wychylał.
To historia o Tobie – jeśli kiedykolwiek zapomniałaś/zapomniałeś, kim jesteś.
I właśnie teraz sobie przypominasz.
Z popiołu w światło: prawdziwa opowieść Kopciuszka.
To nie jest historia o panience, która cicho siedziała przy kominku, dopóki książę się w niej nie zakochał.
To nie historia o nagrodzie za bycie grzeczną i cierpliwą.
To opowieść o inicjacji duszy.
O zrzuceniu karmicznego kurzu.
O duchowej przemianie z istoty zapomnianej – w istotę widzialną.
Nie przez innych.
Przez siebie samą/samego.
Popiół: symbol karmy i zapomnienia
Kiedy Kopciuszek siada w popiele, nie chodzi o fizyczny brud.
To nie sadza z kominka – to proch zgaszonych wcieleń.
To stan duszy po długim ucisku, po życiu, w którym gaszono światło,
po relacjach, które uczyły, że „miłość trzeba sobie zasłużyć”.
Popiół to symbol zatarcia tożsamości.
Nie widzisz już swojego światła.
Tylko służysz.
Z nadzieją, że ktoś to wreszcie zauważy.
Ale to nie świat z zewnątrz ma Cię rozpoznać.
To Ty masz sobie przypomnieć – i zobaczyć siebie na nowo.
Nie jako służącą/służącego.
Ale jako Istotę Światła.
Macocha i siostry – głosy wewnętrzne
W bajce to osoby z zewnątrz.
Postaci, które ranią, zawstydzają, odbierają nadzieję.
W prawdziwym życiu to często głosy, które słyszysz w swojej własnej głowie.
Nauczyłaś/nauczyłeś się ich dawno temu.
Zasłyszałaś w dzieciństwie. Przejęłaś z rodu.
I zaczęły mówić:
– „Nie zasługujesz.”
– „Kto Cię pokocha?”
– „Nie jesteś wystarczająca/wystarczający.”
– „Inni są lepsi.”
To nie są Twoje myśli.
To programy, które ktoś Ci podał jak truciznę w cukrze.
To lojalność wobec cudzego cierpienia – wobec matki, ojca, przodków.
W rodzinach, gdzie kobieta miała być cicho.
Gdzie mężczyzna miał walczyć aż do wyczerpania.
Gdzie blask był zagrożeniem – a nie prawem duszy.
To cienie, które boją się, że gdy wejdziesz w światło – stracą nad Tobą władzę.
Wróżka – boskie przypomnienie
To nie „magiczna postać z bajki”.
Nie dobra kobieta z różdżką, jak pokazują ją dziecięce książki.
To energia duchowej przewodniczki.
To Twoje Wyższe Ja.
Twoja wewnętrzna Mistrzyni Światła.
To Intuicja. To Głos Źródła, który przemawia, gdy jesteś gotowa/gotowy słyszeć.
Wróżka nie daje niczego z zewnątrz.
Nie tworzy cudów. Nie działa za Ciebie.
Ona przypomina.
Przypomina Ci o tym, co zawsze było w Tobie – tylko ukryte pod warstwą bólu, zwątpienia, lęku.
Suknia, pantofelek, powóz – to nie prezenty.
To symbole aktywacji.
To moment, w którym wewnętrzny kod duszy zaczyna świecić pełnym światłem.
Suknia, pantofelek, powóz – symbole duchowego przebudzenia
To nie są bajkowe prezenty za dotknięciem magicznej różdżki.
To symbole aktywacji trzech poziomów duszy –
ciała, tożsamości i przeznaczenia.
Suknia – to odzyskana tożsamość duszy.
To „przypomnienie sobie” swojej szlachetności, światła, boskiego pochodzenia.
Kiedy Kopciuszek zakłada suknię, przestaje być tą, która sprząta w popiele.
Staje się tą, którą od zawsze była – tylko nikt tego nie widział.
To duchowa szata godności.
To znak: „Już nie jestem służącą. Jestem Królową.”
Pantofelek – to częstotliwość duszy.
Nie każdy może go nosić.
To energetyczny dowód, że Kopciuszek nie udaje.
To nie gra.
To prawda.
Pantofelek pasuje tylko do niej, bo jej dusza ma niepowtarzalny kształt.
To znak dla świata: „Jestem sobą. I to wystarczy.”
Powóz – to wehikuł transformacji.
To pojazd duszy z jednego wymiaru do drugiego.
Z popiołu do światła.
Z cienia do sceny.
Powóz to symbol przejścia – bramy rytualnej, w której wchodzisz jako ktoś zapomniany, a wychodzisz jako ktoś, kto wrócił do siebie.
To nie są dary z zewnątrz.
To duchowe klucze, które wróżka jedynie uaktywnia –
bo od zawsze były w niej zapisane.
Bal – moment wyjścia z cienia
To nie zabawa.
Nie wystawny wieczór z orkiestrą i sukniami.
To rytuał przejścia.
Energetyczna brama.
Moment, w którym dusza wchodzi na scenę życia – nie po to, by się popisać,
ale by wreszcie stać się widzialna.
To wyjście z karmy, z roli ofiary, z cichego kąta, w którym czekałaś/czekałeś, aż ktoś Cię dostrzeże.
To zrzucenie popiołu – symbolicznie, energetycznie, raz na zawsze.
To chwila, w której Twoje światło przestaje się chować.
Pozwalasz mu świecić – bez przeprosin, bez tłumaczeń.
To inicjacja w tożsamość królowej/króla.
Nie jako rola.
Jako stan bycia.
Pantofelek – częstotliwość duszy
To nie przypadek, że tylko ona mogła go nosić.
To nie kwestia rozmiaru.
To symbol unikalnej częstotliwości duszy – takiej, która nie ma kopii, nie da się jej podrobić.
Pantofelek to energetyczny podpis.
To zapis Twojej prawdy.
Twojej esencji.
Tego, kim jesteś, gdy nikt nie patrzy i nie oceniasz się cudzymi oczami.
Nie da się go dopasować do nikogo innego.
Nie da się wejść w Twoje miejsce.
Twoje przeznaczenie czeka tylko na Ciebie.
Twoja droga, Twoja rola, Twój tron – mają tylko jedno imię.
Twoje.
A książę?
Nie zbawca.
Nie nagroda.
Lustro.
Nie przychodzi, by ocalić.
Przychodzi, bo coś w jego duszy odpowiada na wezwanie.
Nie dlatego, że ją wybiera.
Ale dlatego, że jej światło go woła.
Dusza Kopciuszka, która się przebudziła –
która przypomniała sobie, kim jest –
emituje nową częstotliwość.
I ta częstotliwość przyciąga to, co z nią zgodne.
Nie tylko miłość.
Ale wszystko, co prawdziwe, czyste, silne.
To, co gotowe wejść w światło razem z nią.
Co się dzieje później?
To najważniejsze.
Kopciuszek nie wraca już do popiołu.
Nie dlatego, że „książę ją uratował”.
Nie dlatego, że dostała nowy status.
Nie dlatego, że ktoś ją w końcu zauważył.
Ale dlatego, że już pamięta, kim jest.
I tej prawdy nie da się już zapomnieć.
Nie pozwala, by siostry znów mówiły jej, jaka ma być.
Nie wchodzi w stare gry, role i testy lojalności.
Nie tłumaczy się z własnego światła.
Nie błaga.
Nie zabiega.
Nie prostuje się dla cudzych oczekiwań.
Ona po prostu jest.
I to wystarcza, by świat się poruszył.
Przesłanie dla mężczyzn
Ta historia nie jest tylko o kobiecie.
Jeśli jesteś mężczyzną – jesteś tym, który rozpoznaje światło.
Nie szukasz tej, która udaje, by się przypodobać.
Nie tej, która chce zamku, ale boi się własnej mocy.
Szukasz tej, która przeszła przez popiół i wróciła do siebie.
Nie błyszczy dla uwagi.
Świeci, bo jej dusza już się oczyściła z bólu.
I jeśli masz oczy, by widzieć –
wiesz, że takiej nie da się pomylić z nikim innym.
Przesłanie dla kobiet
Nie błagaj, by ktoś Cię zobaczył.
Nie czekaj, aż ktoś Ci pozwoli.
Nie udawaj pokory, jeśli Twoja dusza chce się podnieść.
Jeśli Twoja suknia już na Ciebie czeka – załóż ją.
Jeśli Twój pantofelek już został odnaleziony – idź po niego.
Nie pytaj nikogo o zgodę.
Bo już czas.
A Twoje światło nie zmieści się w starych ramach.
Psychologiczna analiza bajki „Kopciuszek”:
jak ją zniekształcono, a jak brzmi naprawdę
➤ Jak większość ludzi ją widzi:
– Grzeczna dziewczynka cierpi w ciszy.
– Zła rodzina ją krzywdzi.
– Magia ją ratuje.
– Przypadkowy książę się w niej zakochuje.
– Sukces to małżeństwo i pałac.
To narracja bierna.
To kod, który uczy kobiety: cierp, a może ktoś cię wybawi.
A mężczyzn: ratuj ją, a będzie twoja.
To bajka, która programuje podległość i wybawienie z zewnątrz.
➤ Jak naprawdę należy ją czytać:
– Kopciuszek to dusza, która zapomniała, kim jest.
– Popiół to symbol karmy, ciężaru i niewidzialności.
– Wróżka to wewnętrzne przebudzenie i wyższe prowadzenie.
– Bal to rytuał przejścia w nową tożsamość.
– Pantofelek to wibracja duszy, której nikt nie może ukraść.
– Książę to przypomnienie o mocy przyciągania, nie proszenia.
– Happy end to powrót do siebie. Nie ślub.
To nie bajka o zależności.
To historia o odzyskaniu tożsamości.
Z Trylogii Marii Bucardi: Głębsza prawda
Ci, którzy znają moją Trylogię nr 1, pamiętają historię Mariam Salis – dziewczyny czystej, wychowanej w klasztorze, brutalnie wrzuconej w rzeczywistość, która ją poniża, wykorzystuje, popycha do granic wytrzymałości.
Niektórzy czytelnicy – być może nie gotowi – widzieli w tej opowieści jedynie cierpienie. Gwałty. Upokorzenie.
Ale to nie był cel.
To była inicjacja.
Mariam przechodzi przez popiół – fizyczny, psychiczny, duchowy.
A potem trafia do Twierdzy Mroczne Góry – miejsca alchemii, miejsca, gdzie wszystko się zmienia.
I tam zaczyna się prawdziwa transformacja.
Ta historia, jak Kopciuszek, nie mówi o słabości, tylko o tym, że nawet w największym cieniu dusza może odnaleźć światło, które prowadzi ją do tronu.
To nie jest bajka.
To jest droga duszy przez ogień – aż do swojej boskiej tożsamości.
I teraz pytanie do Ciebie…
Czy jesteś jeszcze w popiele, czy już w świetle?
Czy wciąż czekasz, aż ktoś Cię ocali –
czy przypomniałaś/przypomniałeś sobie, że jesteś królową/królem?
Napisz mi w komentarzu.
Twoja historia może być częścią tej duchowej opowieści.
Jesteśmy z różnych światów, ale ten sam ogień pali się w naszych duszach.
Z pozdrowieniem
Maria Bucardi
Wizjonerka, Mentorka Świadomości, Strażniczka Wiedzy Natury i Praw Wszechświata. Autorka. Założyciel organizacji onoSemina.org Web mariabucardi.pl, bucardimaria.com Ocal lasy. To, co Święte, wymaga Twojej obecności. |
Copyright © Maria Bucardi
Tekst objęty ochroną praw autorskich.
Można go udostępniać lub cytować fragmenty wyłącznie z wyraźnym podaniem imienia i nazwiska autorki – Maria Bucardi – oraz pełnego źródła (linku).
Zabrania się modyfikowania treści, usuwania podpisu autorki, wykorzystywania fragmentów bez odniesienia do całości.
Każde naruszenie – zarówno w przestrzeni prawnej, jak i duchowej –
wraca do nadawcy z mocą intencji, jaką niesie.
To, co tworzone ze światła, chronione jest przez światło.

7 komentarzy
Mighty M says:
25/07/2025 at 17:11Najwiekszy cien w Trylogii 2-spotkanie Arcykaplana, ale to wlasnie to spotkanie czyni z Mariam Arcykaplanke, to jest ten moment. ‘Jesli nie wejdziesz do ciemnego lasu nic sie nie wydarzy’. Ten moment najwiekszego strachu, gdy myslimy, ze gdy jest tak przerazajaco ciemno to juz jest koniec, nasze swiatlo zgasnie … a tutaj zdarza sie calkowicie cos innego, wracamy do siebie, do swojej duszy, odzyskujemy swoja pozycje, swoj tron, siadamy i widzimy, ze … jestesmy w stanie wszystko transformowac podlug sily swej woli i mocy dobra i swiatla, … strach zamienia sie … w milosc, bo strach to czulosc, kontrola, pokora, empatia, szacunek, dostojenstwo i godnosc – ‘bo nawet Mrok zasluguje na swiatlo’. A gdy mrok jest rozswietlony widzimy prawdziwy obraz i wypelniamy wszystko miloscia, bo ‘jestesmy boskim snem’.
Anonim says:
09/07/2025 at 21:45Piękna analiza i przypomnienie. Gdy zagłębiamy się w baśnie i bajki, zaczynamy widzieć ich wielowarstwowość, wielowymiarowość i dajemy prowadzić się ich mądrości, okazuje się, że większość należy czytać inaczej niż często można na początku rozumieć. Dodatkowo spora część baśni, mitów i innych przekazów dla potomnych została w jakiś sposób zniekształcona. Dlatego cudownie widzieć i doświadczyć prawdziwego odczytu, dotarcia do sedna, do właściwego przesłania.
AnnaAnna1 says:
05/07/2025 at 15:11Maria,
nigdy nie pomyślałabym, że bajka o Kopciuszku może mieć aż takie znaczenie. Zawsze myślałam, że to po prostu historia o księciu i pantofelku. A tu nagle – jakbyś napisała o mnie. Tak bardzo się w tym odnalazłam.
Te wszystkie lata, kiedy byłam dla innych, czekałam, żeby ktoś mnie zauważył, docenił, podał rękę… A teraz zaczynam rozumieć, że to ja mam wyciągnąć rękę do samej siebie. Że to ja mam przypomnieć sobie, kim jestem.
Twój tekst mi w tym bardzo pomógł. Mam ciarki na ciele, bo coś się we mnie poruszyło. Nie wiem, jak to opisać. Po prostu dziękuję. Dziękuję, że pokazujesz, że nie trzeba być idealną, żeby być królową. Że to światło jest już w nas. Trzeba tylko w nie uwierzyć.
Aga1989 says:
05/07/2025 at 14:33Mario,
czytałam ten tekst i płakałam. To tak bardzo o mnie, o moim życiu, o tej części mnie, którą próbowałam uciszyć przez lata. Zawsze byłam tą “grzeczną”, “niewidzialną”, która wszystko znosi, uśmiecha się, gdy boli i czeka, aż ktoś ją zauważy, wybierze, pokocha. Twoje słowa trafiły prosto w moje serce – jakbyś opisywała moją duszę, zanim przypomniała sobie, kim naprawdę jest.
Był moment w moim życiu, kiedy naprawdę zapomniałam. Weszłam tak głęboko w popiół, że nie widziałam już światła. I to nie świat mnie tam wepchnął, tylko moje własne przekonania – że nie zasługuję, że jestem za mała, za słaba, że muszę cierpliwie czekać. Aż zaczęłam słuchać Twoich słów. I coś zaczęło się budzić.
Dziś nie jestem jeszcze w pełni w swojej sukni królowej. Ale już nie jestem tą, która zbiera resztki po innych. Coraz częściej staję prosto, mówię głośno, patrzę w lustro i widzę coś więcej niż tylko zmęczone oczy. Widzę światło.
Dziękuję Ci za ten tekst. Dziękuję, że prowadzisz nas – mnie – do siebie. Do prawdy, do odwagi, do przypomnienia sobie, że nikt nas nie musi wybawić, bo jesteśmy wystarczające takie, jakie jesteśmy. Dziękuję z całego serca. To nie jest tylko artykuł. To było wołanie duszy. I usłyszałam je.
Z miłością
Katarzyna says:
04/07/2025 at 23:26Przypomniał mi się mój sen w Nów Księżyca kilka miesięcy wstecz..pantofelek i liczba 42; znaki w tym czasie, trylogia, a każdy sen 12 Magicznych Nocy też miał znaczenia, lustra, fundamenty, kościół. I mam zapisane te kolejne miesiące- tak się ciągnie według tego….
Ja tak się czułam jak w tej bajce, ale teraz czuję że nie chce uznania, usługiwania i że już nie ma szans powrotu do starego.
Założyłam dziś pierwszy raz nową sukienkę, szłam przez las i przypomniało mi się, że koniecznie chciałam ją kiedyś kupić, bo wiedziałam że będzie moją ulubioną. I szlam w tym lesie z radosną myślą, że mam na sobie moją ulubioną sukienkę na zawsze.
Anonim says:
04/07/2025 at 22:52❤️
Anonim says:
04/07/2025 at 22:23Wpis jak zwykle pojawił się w idealnym momencie.
Właśnie dzisiaj dostrzegłam w sobie sprzeciw wobec gierek w moim kręgu. Sprzeciw na tyle wielki, że nie chciałam go ukrywać. Starałam się go wyrazić przyzwoicie i stosownie do sytuacji, ale stanowczo. Mam wrażenie, że coś ze środka mnie już nie może patrzeć na manipulacje, nieczyste intencje.
Mam wrażenie jakbym była inną osobą, z innymi celami, trochę inną misją. Jeszcze tego nie rozumiem, wiele sytuacji wydaje się tak bezsensownych, takich nie dotyczących mnie, jakbym oglądała serial w telewizji. Jeszcze się uczę tej nadwrażliwości na czyjąś obecność i czyjeś emocje. Czas płynie trochę inaczej, jakby się trochę przecina wzajemnie, jakkolwiek abstrakcyjnie to brzmi.
Dziękuję za wpis. Budzimy się 🙂