Login

Register

Login

Register

9

Sprawozdania ze spotkania telepatycznego w Magicznej Oazie

Moi Kochani, zgodnie z zapowiedzia w filmie, jedno wylosowane sprawozdanie. Dotyczy spotkania opisanego tutaj – http://bucardimaria.wordpress.com/2012/07/24/zaproszenie-do-magicznej-oazy-na-spotkanie-telepatyczne-w-dniu-moich-urodzin-1-wrzesnia/
Z magicznym pozdrowieniem Wasza Maria Bucardi

Film ponizej

Kochana Pani Mario!

Pragnę przesłać opis ze spotkania z Panią w dniu Pani urodzin. To było niezwykłe
wydarzenie. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam. Dziękuję.

Sobota była dla mnie ciężkim dniem. Jakiś czas wcześniej straciłam cały poziom mocy duszy
przez złamanie zasad. W tym dniu powoli odzyskiwałam energię. Wstałam rano ciesząc się na spotkanie z Panią. Zaczęłam sprzątać i przygotowywać się. Było spokojnie i radośnie. Jednak przed 15tą dopadł mnie parszywy nastrój. Energia zaczęła spadać. Zaczęłam rozmawiać z moim znajomym, który ma otworzoną 7mą czakrę i niebywałe zdolności. Mocno mi pomógł w regeneracji sił i wiele zrozumiałam. To był trudny czas. Spłakałam się wielokrotnie czując żal za to, co wcześniej zrobiłam tracąc moc.
Przed 17tą położyłam się spać, czego zazwyczaj nie robię w ciągu dnia. Kładłam się z żalem,
że nie posprzątałam do końca na spotkanie z Panią i że jestem spóźniona, nie do końca
przygotowana, że nie mam nic szczególnego dla Pani i że nie zdążę się przygotować.
Co ciekawe, od wczesnego popołudnia mój telefon komórkowy nie miał zasięgu, aż do rana
następnego dnia (choć psuł się czasem ostatnio, to czegoś takiego jeszcze nie było).
Budząc się przed 20tą poczułam coś jakbym dopiero zasypiała. To było miłe, spokojne
uczucie. Zostałam w łóżku. Zamknęłam oczy i spróbowałam przyjść do Pani nawet
nieprzygotowana mimo, że czułam się podle przybywając w takim stanie. Poczułam jak wir
niby wiatru wciąga mnie gdzieś daleko, ani to było ciepłe, ani zimne, czułam tylko błogość,
spokój i takie zadowolenie, że idę do Pani. Coś jakby wir jesiennych miękkich liści prowadził
moje ciało, którego nie czułam, gdzieś daleko w przestrzeń, której nie było. Wszystko w
ciepłych, ziemistych kolorach, wypełnione światłem.
Gdzieś po drodze spotkałam Panią. Leżąc tak w łóżku z rękami lekko na brzuchu poczułam
na dłoniach lekki dotyk, ciepły uścisk kobiecych, delikatnych, ciepłych, mięsistych dłoni. To
było kojące i przyjemne. Z takim przesłaniem zrozumienia, że mam się niczym nie martwić.
Nie jestem teraz w stanie powiedzieć jak te wydarzenia następowały po sobie. Mogę je tylko opisać. Pamiętam jak poczułam silną woń tortu, taką słodką i przyjemną. Coś jakby aromat wanilii, kokosu czy migdałów lub wszystko razem. I taki delikatny smak tego jakby kremu wypełniającego tort. Ten zapach za mną „chodził” przy spotkaniu.
Wprowadziła mnie Pani na polanę. Czułam jakby to było w lesie, ale pamiętam tylko
jedno drzewo, a mimo tego to odczucie lasu. Poczułam jak coś delikatnie łaskocze mi
stopy i spostrzegłam, że jestem o krok nad ziemią, a właśnie stopy łaskoczą mi jakieś małe
chichoczące istotki. Przytulała mnie Pani i była taka ciepła i dobra.Momentami wydawało mi się jakby Pani twarz płonęła i jakby jakiś demon z niej wychodził/wchodził do niej. I tylko poczułam, że nie mam się bać, że Pani wchłania w siebie moje demony, żeby je zneutralizować, żeby mi pomóc. Ta twarz płonęła parę razy i wracała do
swojej poprzedniej postaci.To trwało do pół godziny, może krócej.
Wróciłam do Pani o 23.30 z zapaloną świecą, już bardziej zregenerowana. Miałam na
komodzie 3 jabłka, trochę ciasta, szklankę wody i 2 palące się kadzidełka.
Wtedy to już było wspaniałe. Na polanie spotkałam parę innych osób, ale nie mogłam
zobaczyć ich twarzy. Stałyśmy/siedziałyśmy w kręgu, za Panią to 1 drzewo. Był też
mężczyzna obejmujący Panią z tyłu, z taką niesamowitą miłością, uczuciem i wpatrzony w
Panią jak w obrazek. To było piękne móc zobaczyć jak ze zrozumieniem supportuje Panią
w tej sztuce magicznej. Zaczęłyśmy trzymać się za ręce i coś nucić, ale to nie był nasz
śpiew. Uniosłyśmy się w tym kręgu do góry jakby na promieniach światła. Z dołu chichotało
mnóstwo malutkich istotek, łaskocząc w stopy. Z góry przytuliła nas korona drzewa.

W kręgu pojawił się jakby niekończący się snop światła i „usłyszeć” można było śpiew, jakby chór aniołów. Nigdy wcześniej nie słyszałam czegoś takiego, tego nie można byłoby usłyszeć uszami, zbyt piękne. Nad nami świecił księżyc i tak pobłażliwie nam towarzyszył. Gdzieś w tych przygodach pokazała mi Pani jak to jest latać w czasie i przestrzeni. W mgnieniu oka rozwinęła Pani skrzydła i zabrała mnie pod sobą. Byłam jakby energią, a w tym czasie zobaczyłam, jak Pani szyja staje się szyją łabędzia. Poniosła mnie Pani wysoko.

Leciałyśmy w wirach. Też coraz bliżej księżyca i w nicości. Koziołkowałam w próżni czując,
że mogę wykonać każdy manewr i ruch, jednocześnie nie czując ciała. Pokazała mi Pani mojego Anioła, który czeka na mnie, aż się bardziej rozwinę. Usłyszałam imię: …. (usunelam fragment zbyt osobisty MariaBucardi). Nie spodobało mi się początkowo, ale to utwierdziło też w tym, że to nie ja je sobie wymyślam, tylko takie po prostu jest. Była niebieska, błękitna, ze złocistymi włosami i cała otoczona złocistą aurą światła. Wisiała jakby w próżni, jak zmumifikowana i czekała aż ją wyobrażę do końca. Nie mogłam zobaczyć twarzy ani się przywitać na dobre. Wisiała tak unoszona światłem i wyobraźnią. Miała elfie uszy, tyle widziałam. I jakby brak nóg, nogi pod suknią stanowiły snop światła. Była piękna. A Pani mi mówiła, że czeka na mnie, aż dojrzeję. Że cały ten świat czeka ze swoim dobrodziejstwem na mój rozwój.

Dziś rozmawiałam ze znajomym i powiedział, że czuje Pani aurę. Że jest jakby świetlisto
– czerwona, że towarzyszy Pani Anioł Ognia, o imieniu jakby …..(usunelam fragment zbyt osobisty MariaBucardi)  Że jest Pani niesamowicie dobra i potrafi korzystać z energii Aniołów. Fala jest taka silna, spokojna, stabilna. Powiedział: „Czuję ją aż stąd”. Że ma mocno dalej posunięty rozwój niż jego, że jest ogromna różnica w doświadczeniu. Był zdumiony i zachwycony Pani mocą. Powiedział: „Powiedz jej kiedyś, że ma niesamowitą duszę”.
Pani Mario!
Serdecznie dziękuję za to wspaniałe doświadczenie. To mnie mnóstwo nauczyło. Nigdy
wcześniej tak wspaniale się nie czułam i nawet sobie nie wyobrażałam, że można poczuć taką bezwarunkową miłość, nieskończoność i bezczas w czasie, bezkres w przestrzeni lub/i próżni. Jest Pani wspaniałą istotą. Niech nam Pani roztacza tą świetlistą moc na kolejne 100 lat w szczęściu, samospełnieniu, miłości i zrozumieniu. Pani jest tutaj potrzebna, bezsprzecznie! Spotkałam Panią słusznie i jestem głęboko przekonana, że moja droga przy Pani dopiero się rozpoczyna. To wspaniałe, nie do opisania bezgraniczne uczucie. Dziękuję to za mało, ale dziękuję. Z promienistymi pozdrowieniami, Marysia P.

zachowalam czesciowa anonimowosc tekstu MariaBucardi

9 komentarzy

  1. odpowiedz
    Marysia P. - pisze:

    To ja dziękuję z całego serca. Uczymy się od siebie nawzajem każdego dnia. Dziś ktoś coś powie. My poczujemy, że chcielibyśmy tak samo. Jutro nam się coś dobrego przydarzy i zainspirujemy następną osobę.
    Ta publikacja jest dla mnie o tyle szczególna, że parę dni miałam takie rozterki znikąd odnośnie Pani Marii. Czy czyta te listy, jak to jest. Czułam się z tym niekomfortowo i prosiłam o jakiś znak od Losu jak mam to rozumieć, czemu się tak czuję.
    Zobaczyłam nowy filmik i bach…mój list. Już wiedziałam, że to znak. Podziękowałam tym mocniej, bo nie spodziewałam się aż tak szybko i w takiej wyrazistej formie.
    Wątpliwości też nas uczą. Dziękuję.

  2. odpowiedz
    Marysia P. - pisze:

    Pani Mario,
    Serdecznie dziękuję za publikację. Z całego serca, z całej duszy. Nie wzruszyłam się, tylko się rozpłakałam jak małe dziecko.
    I bardzo dziękuję Wam, Kochani komentatorzy, za tak miłe przyjęcie mojego sprawozdania. To wiele dla mnie znaczy.
    Tak, jak pisałam w liście, do tej pory nie doświadczyłam aż tak kosmicznych podróży. Nie jestem jakoś specjalnie doświadczona w tej kwestii, choć uczę się medytacji z czakrami i rozwijaniem energii Kundalini, czasem płytką hipnozę z wykorzystaniem afirmacji.
    Często mam wrażenia aury innych ludzi, przedmiotów czy zwierząt, roślin, energii poszczególnych czakr, ale to, co Wy opisujecie o wrażeniach spotkań z Aniołami to nie miałam do tej pory. Dopiero na tym szczególnym przyjęciu tak się to szczęśliwie przede mną otworzyło.
    Tak jak piszecie, każdy czuje to na swój indywidualny, wyjątkowy sposób i trudno oceniać czy czyjeś tam odczucia mogą być lepsze/gorsze, bardziej/mniej rozwinięte. Sama Pani Maria uczyła nas wielokrotnie, żebyśmy się nie porównywali, tylko spróbowali korzystać z całości naszych własnych potencjałów, jakie zostały nam dane i czerpali z nich radość.
    Ktoś kiedyś napisał: „Pragnienie bycia kimś innym jest marnowaniem osoby, którą się jest”.
    Dzięki Pani Marii zrozumiałam i pojmuję na każdym kroku jak wspaniale jest być po prostu sobą. Cieszyć się, że się po prostu jest tu i teraz, tak wspaniale obdarowywanym od Losu każdego dnia. Nawet jeśli to drobne rzeczy, jak zapach ulubionej potrawy czy mile nam się kojarzącego kwiatu.
    Nie wątpcie we wspaniałych siebie nigdy. Jesteście zbyt wyjątkowi. Zbyt piękne macie dusze, żeby nie odpowiedzieć im tą samą bezwarunkową miłością, jaką czujecie ze Wszechświata wewnątrz siebie.

    • odpowiedz
      K.S. - pisze:

      Przepiękna treść podziękowania 🙂 Czytałam ją kilka razy i pierwsze odczucia to było wzruszenie,i myślę,ze przy tej okazji zupełnie może nieświadomie zrobiłaś coś dla mnie Marysiu P. Dziękuję

  3. odpowiedz
    Pozdrawiam... - pisze:

    Bardzo interesujące spostrzeżenia 🙂 Ja tego dnia miałam również urodziny córki i tak prawdę mówiąc dopiero,gdy z nich wróciłam mogłam spokojnie usiąśc i skupić się na urodzinach Marii 🙂 Myślę,ze to wyobrażnia,o której wcześniej wspomniałam.ale obrazy z taką łatwością pojawiały się,ze coś w tym musi być….W mojej wyobrazni szłam na urodziny z bukietem pięknych białych kwiatów..Było bardzo uroczyście…widziałam pięknie zastawiony stół,mnóstwo na nim kwiatów i róznych smakołyków,i oczywiście bardzo kolorowy w przewadze owocowy tort…:) Widziałam ptaszki,które ćwierkały i wiele róznych zwierzątek..W jakimś momencie spojrzałam na Marię ,a z jej dłoni zwróconych ku górze wylatywały piękne niebieskie motylki…Panowała tam taka radość i było tak kolorowo,ze załuję iż nie trwało to dłużej…..Czyżby więc była to tylko moja wyobrażnia……? Wiadomo,ze nie były to tak intensywnie przeżycia jak w przypadku Marysi P.,ale jest to może jednak wynik niewystarczających doświadczen astralnych i zaangażowania… Ja także chciałabym zobaczyć obraz mojego Anioła i myślę,ze to musi być niesamowite doświadczenie…choć wydaje mi się,ze juz nie raz czułam jego obecnośc jako przenikające ciepło…to także było miłe.. 🙂

    • odpowiedz
      mariabucardi - pisze:

      Slicznie dziekuje za komentarz. To na pewno nie sa wyobrazenia, tylko kazdy z nas widzi inne Istoty w troszeczke inny sposob. Z opowiadan wynika, ze dokladnie widzieliscie to, co jest w Oazie – czego nigdy nie prezentowalam na zdjeciach(!!!). Widzieliscie te przedmioty, ktore tam sa, ktorych nie mogliscie znac 🙂 Jedna osoba widzi Aniola w tej postaci a inna w innej, ktos moze widziec tylko swiatlo a ktos inny dokladna twarz. Moc Milosci i mysle, ze juz niedlugo czas by zorganizowac kolejne spotkanie juz bez tortu i urodzin. Twoja Maria Bucardi

      • odpowiedz
        K.S. pozdrawia... - pisze:

        Cudowna wiadomość!:)Jakże się cieszę,ze to nie była tylko wyobrażnia 🙂

  4. odpowiedz
    Pozdrawiam... - pisze:

    Jaka fascynująca przygoda !:) Twoje wielkie szczęście Marysiu P.,ze dane było Ci uczestniczyć w tym pełnym niesamowitych wrażeń spotkaniu urodzinowym 🙂 Teraz zrozumiałam,ze moje było chyba tylko wyobrażnią..,ale cieszy mnie,że przekazałaś swoje odczucia tak pięknie i obrazowo.:)

    • odpowiedz
      Wioleta Brzostowska - pisze:

      Mi sie wydaje ze wyobraznia… mysle ze tak to odbieramy na poczatku, ale obrazy nie pochodzą z nikąd… ;] moje pierwsze spotkanie z aniolem strozem, bylo w moim pokoju podczas medytacji, i nic materialnego tam nie bylo, procz dotyku po policzku, towarzyszyla temu wizja jasnej istoty, z pieknymi srebrnymi wlosami, to wlasnie ten pukiel wlosow mnie dotknął po policzku… bylam przerazona – otworzylam njszerzej oczy zciu i ze stanem „podzawałowym” okazało się… że nic w moim pokoju nie ma… natomiast poczulam dotyk, i zobaczylam aniola, poniewaz przeslal mi swoj obraz i wiem, że to był on…

      Tak samo, w skupieniu…. wybierajac sie na takie spotkanie, tez jestemy w stanie zobaczyc…. wszytko… poczuc zapachy… itd, ja nie jestem tak doswiadczonym podróżnikiem astralnym jak Marysia P., niestety nie rozwinelam sie jeszcze tak mocno, choc bardzo tego pragne, natomiast wielokrotnie mimowolnie zdazaja mi sie projekcje astralne, nad ktorymi tez trzeba sie nauczyc panowac i kierowac…. tym… tak jak w OBE (czyli swiadomym snieniu) tam wydaje mi sie przenosimy sie do nieco innych wymiarow ale w innej formie, w moim przypadku mniejkonkretnej, ale fakt faktem… czasem wychodze z ciała niekontrolowanie, lub tylko połowicznie, Marysia P, byc moze juz opanowała tą sztukę 😉 ja jeszcze nie…

  5. odpowiedz
    Wioleta Brzostowska - pisze:

    Pozazdrościć doświadczeń….
    Czułam zapach ciasta, zanim to się stało, bardzo chciałam go posmakować, złożyłam Marii życzenia, chodziłam po ogrodzie, tam było dosyć płasko, nie było wysokich drzew. Był stół, rozglądałam się… i przywitałam się ze wszystkimi, powiedziałam też do Elfów, żeby zechciały mi się kiedyś pokazać… i że korzystając z okazji, chciałabym je bardzo poznać… oczywiście przedstawiłam się i powiedziałam kim jestem ;))) Pod zamkniętymi oczyma, zobaczyłam piękno różowo-fioletowy promyk Marii. Pierwszy raz widziałam energię, a nie tylko ją czułam. Było bardzo błogo, bezpiecznie… jakby … z Aniołami.

Proszę napisz komentarz

🌷 Niezwykłe inspiracje już czekają w Twoim Miejscu Mocy🌷 zaloguj się/zarejestruj 🌷 Zamknij

%d bloggers like this: