7

Komentarz do Tajemnicy Wiedźmy z Folsin i moje przemyślenia :-)

Namaste

i tak dziś powracamy do historii Mariam, czyli zielonookiej wiedźmy 🙂

Wczoraj pod ostatnim 14 rozdziałem mojej powieści dokładnie o 1:11 Basia dodała komentarz, który miał numer 1111 🙂 Niesamowite, prawda? Obudziłam się dziś w nocy i naszły mnie takie oto przemyślenia:

Komentarz Basi i moje przemyślenia:

Mario, tak czytam i czytam, i czytam, i nie wiem, dlaczego, w głowie układa mi się zupełnie inna historia. Myślę, że to z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet 😜

…Mariam, cała ubłocona, sponiewierana, z poprzyklejanymi kawałkami błota u sukni, weszła do komnaty księcia pana. Jej wzrok padł na przepiękny perski dywan. Serce niepokojąco drgnęło. Przypomniała sobie wszystkie spędzone razem chwile: i te z władcą Mrocznych Gór, i te z Aleksandrem, jej przyszłym mężem, który na białym koniu, w szafirowym płaszczu, w kapeluszu z błękitnym piórem wyglądał dostojnie i przepięknie. Twarze obu mężczyzn złożyły się w jeden obraz. Mariam pojęła sens wypowiadanych przez nich słów, gestów i czynów. Ułożyła je w bukiet, a gdy kompozycja była, jej zdaniem, gotowa, przeczytała raz jeszcze każde źdźbło i każdy strzępek ich pożądań i uniesień:
-„wydał na nią wyrok wygnania, który odbijał się echem w każdym przydrożnym drzewie”, „zamienił karę cielesną na wygnanie”, znalazła się w samym środku stada wilków”, „nieuchronnie zbliżała się do własnej śmierci”, „Lepiej zamilcz, niż stracę panowanie nad sobą”, „została oskarżona o kradzież naszyjnika”, „bezwzględnie prowadzono przesłuchanie”, czarna bestia, „samego diabła mógłbym się spodziewać, ale nie ciebie”, „Teraz słucham, Mariam”, „Pozwolisz, Panie?”…
– „w karocy było jej niewygodnie, ale Aleksander zdecydował, że jego przyszłej żonie nie wypada jechać konno”, „potrząsał rękawami jej sukni, zadając pytania”, „jego uścisk zaczął sprawiać jej ból”, „na jego twarzy odmalował się gniew”, „chwycił ją za ręce i potrząsał jak piórkiem”, „ta sama bezwzględność co w oczach ludzi, którzy rozszarpali Fionę na strzępy”, „krzyczał jej w twarz, potrząsał ciałem, myślała, że się udusi”, „nie zrobię ci krzywdy, jeśli powiesz mi prawdę”, „zabraniam ci utrzymywania z nimi intensywnych kontaktów”, „pamiętaj, że cię ostrzegałem”…

Próbowała ukryć to przed światem i przed samą sobą. – Zostanę tam, gdzie moje serce – szepnęła.

Gdzie jest jej serce? Dotknęła miejsca nad lewą piersią…Nie, na kursie pierwszej pomocy nauczyli ją, że serce kobiety leży trochę niżej i bardziej pośrodku. Albo jakoś tak. Nie pamiętała już, bo nie słuchała zbyt uważnie. Nieważne. Podjęła decyzję i zdecydowała się na moment szczerości z samą sobą. Wiedziała, czego chce. Weszła w ubłoconych trzewikach na śliczny, perski dywan Ralfa Santon de Trons. Pozwoliła, aby z sukni spadło błoto, resztki zielska i spłynęła woda. Patrzyła, jak wsiąka w misterne, wełniane sploty drogocennego kobierca. Skarb rodu de Trons. Wytarła obcasy. Nagle zachciało jej się siku. Wpadła jak bomba do łazienki wyłożonej kryształami. Przejrzała się w lustrze i dostrzegła wory pod oczami. Postarzała się o kilkanaście lat. -To dobrze, to idealny moment, aby wreszcie być sobą. Wieśniaczką, prostaczką, kurwą, księżniczką, wiedźmą i boginią. Nie wiadomo dlaczego, w tym momencie przyszedł jej na myśl Aleksander. Jej księciunio. Młody bóg w jurnym ciele nastolatka. Chyba upadła na głowę, myśląc o nim poważnie. W tle majaczyły sylwetki różnych pretendentów, zbyt słabych, aby podejść na krok, ale jednak z pretensjami, które uprawomocniał drobny szczegół zwisający między nogami. No, oddając prawdzie sprawiedliwość – czasami stojący.
Nie chciało jej się o nich myśleć. O tych Żądaczach, Pretensjonaczach,Wszystkoczepiaczach, którzy wyliczą jej każdy źle postawiony przecinek, nie tak zaakcentowaną sylabę, nadmiar emocji czy znajomych.
– Ch…j im w d…ę! – krzyknęła w przestrzeń sterylnej łazienki. […dlaczego nie powiedziała im tego wprost, tylko ukryła prawdę między kropkami?…]. Kryształowe lustra pękły, a ona usłyszała Głos wydobywający się spomiędzy jej brwi:
– Brawo, Kochanie! Zawsze najlepiej czułaś się, będąc sama ze sobą. To jest Twoja święta przestrzeń. Nie pozwól, by ktoś wyżerał jabłka z Twojego sadu i zrywał róże z Twojego ogrodu.
Mariam pozbierała swoje manele i wraz z brzoskwiniową suknią wrzuciła do kominka. Patrzyła, jak w komnacie unosi się siwy dym.
Zostawiając za sobą przeszłość, odeszła tam, gdzie majaczył jasny horyzont nowych zdarzeń. Tych, które podyktuje jej wyobraźnia…


Nagranie moje przemyślenia:

 


Do zobaczenia Twoja Maria Bucardi

ps. powieść jest dostępna w całości w zakładce publikacje

7 komentarzy

  1. odpowiedz
    Malvina - mówi:

    Bardzo ciekawe słuchowisko 🙂 Dopiero dziś je odsłuchałam. Bardzo ucieszyłam się z takiego obrotu sprawy, choć jak już wcześniej wspomniałam, ten Ralf nieraz doprowadził mnie do szału swoją surowością hahaa 😉 😀 Pozdrawiam <3

  2. odpowiedz
    Basia - mówi:

    Najdroższa Mario, bardzo dziękuję za to, że poświęciłaś czas, aby przeanalizować mój wpis i odnieść się do niego w słuchowisku 😘 Czuję się trochę wywołana do tablicy 😉 Powiem tylko tyle, że decydując się na napisanie MOJEJ WŁASNEJ wersji powieści, nie miałam zamiaru polemizować z Twoją twórczością. Była dla mnie inspiracją, ale to, co napisałam, dotyczy zupełnie innej bohaterki.
    Najważniejsze jednak w tym jest to, że moja Mariam NIE wybiera żadnego mężczyzny; idzie własną drogą, samodzielnie, bo to jest w tej chwili dla niej najważniejsze. Jest w takim okresie życia, że mężczyźni ją męczą, bo ciągle coś od niej chcą. Najlepiej się czuje, będąc sama. Jest wtedy silna, zintegrowana, robi, co chce, do nikogo się nie dopasowuje i nie idzie na żadne kompromisy. Oczywiście, jest w tym sporo buntu, ale żeby z czymś/kimś zerwać, potrzebny jest bunt i bezkompromisowość. Spokój przychodzi później. Smak wyzwolenia jest cudowny i z niczym nieporównywalny. Moja Mariam NIE znalazła mężczyzny, który by jej dorównał. Niestety. Żaden książę, żaden władca i żaden perski dywan nie da jej poczucia niesamowitej wolności i możliwości decydowania o sobie, chodzenia własnymi ścieżkami, niezależności. I nikt nigdy jej nie zrozumie, bo nie jest w stanie dotrzeć do jej głębi. Dlatego niszczy to, co trzeba zniszczyć. A zniszczenie jest innym aspektem bóstwa. Bogini tworzy (awers) i niszczy (rewers). UWAGA! Tu nie chodzi o brak szacunku. A potem znowu tworzy. I tak całą wieczność.
    Taka feministyczna, współczesna wersja Twojej Mariam 😜 A może nie…może właśnie pierwotna, dzika, nieujarzmiona i nieposkromiona?…Czysty żywioł i wierność sobie – to są jej zasady, jej drogowskaz i azymut.

    Z wyrazami szacunku 😜
    Basia

    • odpowiedz
      MariaBucardi - mówi:

      Basiu Kochanie komentarz wspanialy dlatego sklonil mnie do przemyslen, super inspiracja! Jestem szczesliwa, ze go napisalas i mialam przez to okazje znow cos opowiedziec z tej magicznej historii 🙂 Bez Twojego komentarza nie powstaloby to sluchowisko, ktore dalo mi tyle radosci 🙂

  3. odpowiedz
    Pola - mówi:

    Kochana Mario,wg mnie to co Ty napisałaś o Miriam jest idealne,piękne i czyste jak krystaliczna Moc Siły Wyższej. Jest logiczną całością a wręcz logiką duszy. Ja czytając Wiedźmę,cały czas byłam w tej scenerii. Obrazy jak film w 3D. Czułam wiatr, deszcz,było mi zimno gdy Miriam maila na sobie przemoknięte szaty. Czułam zapach perfum, kwiatów. Coś niesamowitego. A czytając,słyszałam Twój głos. Ta powieść nauczyła mnie,że wobec miłości trzeba kierować się dobrocią serca pomimo,że czasem bardzo boli. A na koniec zawsze powiedzieć:tak. Trzy magiczne literki,które uruchamiają potęgę dobra w walce o realizację Siły Wyższej tu na Ziemi dla wszystkich dobrych,boskich Istot. Dziękuję.💖💖🌹💖💖

  4. odpowiedz
    I. :) - mówi:

    Droga Pani Mario:* mi osobiście wpis bardzo się podoba, a komentarz wysluchalam z wielkim zainteresowaniem. Takie spontaniczne a takie fajne 🙂
    Władca Mrocznych Gór zdecydowanie me gusta! 🙂
    Ciekawe czy jego dusza powróciła na ziemię… tylko adres by się przydał 😄😄😄 oj nawet na drugi koniec świata poleciałabym z biletem w jedną stronę😄😄😄
    Ciekawe…. tak już na poważnie, to są moje wizje prawdziwego mężczyzny, w które głęboko wierzę, a na pewno tak mi się wydaje że wierze:)
    Pewnie nie będę jedyna z takimi odczuciami co do tej postaci.
    Swoją drogą zastanawiałam się jakiś czas temu jak to właściwie jest…
    Czy jest jakaś reguła że 2 połowa ma taki sam kolor aury?
    Jak to się dzieje ze sama obecność 2 osoby otwiera czakre serca (no właśnie otwiera? I cz czakre serca?) a jak znika to i „magia” miłości znika…
    I jak to jest ze niektórzy czują motyle w brzuchu, a później to całkowicie znika, czy to przez zmianę nastawienia? Przez negatywne wzorce?
    Czyli taki Aniołek jak Pani ma nieustanne motyle w brzuchu będąc przy swoim ukochanym? 🙂 (przepraszam jeśli pytanie za osobiste)
    Dla mnie bardzo ciekawy i intrygujacy temat, może uda się kiedyś poruszyc:)
    Pozdrawiam :*:*:*

    • odpowiedz
      MariaBucardi - mówi:

      Namaste Kochanie, wspaniale pytania, postaram sie poruszyc w jednym z kolejnych spotkan!

  5. odpowiedz
    Alina Stobińska - mówi:

    Rzeczywiście to niezwykłe ,że o1.11 ukazał się 1111 komentarz…
    Ja jako numerologiczna 11 jestem związana z tą liczbą również z ilości wcieleń na Ziemi (731),oraz 111 wychodzi z mojego imienia i nazwiska,to też niezwykle ciekawe,znaczy to,że nic w naszym życiu nie jest przypadkowe…
    Szacunek do innych,ale również rzeczy materialnych jest ważny również dla mnie.Nie niszczmy rzeczy pięknych tylko dlatego ,że nie są naszą własnością,podziwiajmy je i zachwycajmy się nimi bo na to zasługują i cieszą nasze oczy i Dusze.
    Pozdrawiam serdecznie z bardzo wietrznych Beskidów

Napisz komentarz doI. :)

© 2019 Maria Bucardi. © 2002-2018 by Omen Sententia S.A. Wszystkie prawa zastrzeżone.