19

617. Moje sprawozdanie osobiste z 83 Rytualu Pelni Ksiezyca 9.03.2020 z Maria Bucardi Superksiezyc

Namaste

zapraszam Cię na moje sprawozdanie osobiste.

Twoje przeżycia, proszę napisz poniżej w komentarzu.

Z Miłością Twoja Maria Bucardi


mp3 w lepszej jakości znajdziesz w folderze do słuchania

by uzyskać dostęp do folderu potrzebujesz plan płatny na tydzień, miesiąc lub rok, jeszcze nie masz?

Zamów tutaj: https://bucardimaria.com/kategoria-produktu/czlonkostwo/plan-jednorazowy/

Pozostałe publikacje


 

 

Jedna z najbardziej wyjątkowych Magicznych Nocy!

Zobacz, co dla nas przygotowałam:

Starsze wpisy na blogu na temat Beltane (przeroluj listę w dół)

znajdziesz tutaj: https://bucardimaria.com/?s=walpurgi

Więcej informacji o Beltane

link: https://mariabucardi.pl.tl/Beltane-_-Walpurgi.htm

 

 

 Z moca pozytywnych wibracji Twoja Maria Bucardi
► Mój E- Mail: maria.bucardi@gmail.com ​​
► Mój Messanger: m.me/maria.bucardi
► Rytuały, Talizmany, Przepowiednie, terminy: https://mariabucardi.pl
► Ceremonie, wykłady, książki: https://bucardimaria.com

19 komentarzy

  1. Odpowiedz
    MariaBucardi says:

    kopia sprawozdania z emaila od Anonimowo:
    Witaj Mario, niestety nie zdążyłem wykonać tych instrukcji wizualizacyjnych od Ciebie gdyż od razu zostałem wyrzucony gdzie indziej. Od kilku dni pokazywała mi się jakaś istotka była ze mną te dni w postaci energetycznej i od czasu do czasu przyprowadzała inne tak do zabawy chyba ale było z nimi przyjemnie i sympatycznie i ładnie. Ta istotka chyba wczoraj trzymała dwa kanały niebieski i czerwony wychodzące ze mnie tak jak by pokazała że ona hm decyduje co się z nimi dzieje, no i jeszcze kilka razy tak nagła myśl nie oddamy cię jesteś z nami_jesteś nasz cokolwiek to nie znaczy. No i ta istotka była dzisiaj przewodnia ale nie do końca. Po wyobrażeniu białego światła na Ziemię spływającego znalazłem się w jakiejś przestrzeni. Była z biało złotego światła i bardzo dużą ilością kolorowych kwiatków. Idąc dalej zobaczyłem różnej wielkości prostopadłościany ze złotego jak by masywnego światła prawie jak z materii. Na nich były różne napisy niestety z reguły to symbole których nigdy nie widziałem. Początkowo myślałem że to napisy jakieś chińskie lub azjatycki ale nie to był jakiś inny język symboliczny. Dalej idąc pojawiły się sześciany tez ze złotego światła ale już tak nie masywnego i bez napisów. Gdzieś daleko w tle były misie polarne z białego światła każdy z nich miał iglo też z białego światła.( ten obrazek misia z iglo to jest mój ulubiony od dziecka co ciekawe magicznego chłopaka którego widziałem ostatnio w Berlinie miał on kurtkę właśnie z tym białym misiem z iglo ). Idąc dalej trafiłem znowu na tą istotkę co się już pokazała była ogromna ze złotego światła na jej kolanach był jakiś chłopiec po prawej i dziewczynka po lewej stronie. Z tyłu strażnicy tak dawno już ich nie widziałem jak zwykle w diamentowej zbroi ze złotego i białego światła dodatkowo mieli włócznie które oplatały węże z białego światła . To oni jak zwykle instruowali mnie co dalej, czy musiałem wyprosić wejście. (…) jego stopy od góry i na nich też były węże z białego światła tak jak by były jego jakimś systemem zasilającym obiegiem energetycznym. Nie wiedziałem o co błagam myślałem że to przywitanie, na klatce tej istoty w środku tam gdzie jest powiedzmy serce była kula złotego światła. (…) Wtedy on wstał i gdzieś mnie zabrał szedł ze mną na początku wprowadzając mnie na ścieżkę z biało złotego światła lecz potem zniknął. Szedłem sam na około były jakieś istoty przyglądające się i mnóstwo ich było. Ja przed sobą zobaczyłem góry właściwie dwie górki ze złotego światła . pomiędzy nimi w zagłębieniu w ich dole powstał kształt serca ale z jak by z takiej membrany jak bańska mydlana. Konturami tego serca były rozszerzające się góry do ziemi. Wtedy przede mną pojawił się koń złoty z rogiem(…). Ten koń był jedynie w stanie przebić tą membranę pomiędzy górami tak abym mógł iść dalej.
    Trafiłem jak by do środka jakiegoś hm _ dawne rzymskie obiekty z trybunami a na nich jak by mnóstwo jakiś istotek na środku sceny przed którą ja byłem ponownie ta istotka po jej lewej stronie chłopak blond z białego światła po prawej chłopak brunet z złotego światła za nimi kilka dziewczynek puszczających z góry kolorowe kwiatuszki. Bardzo ładnie to wyglądało. No i coż ponownie klęczałem(…)wówczas otwarło się serce istotki po środku i ja tam wszedłem. Co zobaczyłem do ogromny prostopadłościan mający cienkie ścianki ze złotego światła a przy nim stojący plecami z rękoma do góry ( jak by był na pręgierzu a raczej był z własnej woli i wplatany jak by w formę niewoli ) ten R. Wokół niego woda z złotego światła na dole po nim wiło się mnóstwo węży ze złotego światła ale tak bardzo chaotycznie one się poruszały. Ciało R. było takie chaotyczne próbował się wyrwać a jednocześnie zostać. Przyglądałem się dosyć długo gdyż nie mogłem wykminić czy on się chce uwolnić czy zostać w końcu doszedłem do wniosku że chce zostać ale coś mu przeszkadza by robić to co robi prawidłowo. Ja instynktownie wszedłem w tą złotą wodę. (….) To zawsze go bardzo regeneruje i bardzo zasila pamiętałem. Gdy wypłynąłem on już się nie wił a węże jak by po nim z przyjemnością spacerowały_ ślizgały się płynnie zasilając go, ale dalej to wszystko było na czubku Ziemi i te węże poprzez niego schodziły na owal Ziemi i ją otaczały. Część z nich schodziła do jakiś istotek na Ziemi jak by on R. je zasilał. Dalej on R. robił się coraz jaśniejszy jak słońce potem gdy już tak siedziałem po turecku przed nim zaczęły z góry spadać jak by żywe złote piórka z biało złotego światła. Wtedy wiedziałem że to koniec i mam wracać. Szedłem z powrotem tą samą drogą ale gdy wyszedłem z serca tego środkowego chłopaka na jego kolanach pojawiły się dwa złote jabłka musiałem je zjeść i wrócić z powrotem do R. nie wiedziałem po co ale chodziło o to że mam mu zostawic zapas wibracji lub coś w ten deseń. Czyniąc to wyszedłem ponownie.i dalej ponownie przez kolejne serce i tak scena znikła.
    Znajdując się w tym rzymskim koloseum jak ja ten obiekt tutaj nazwałem jedynie dla zobrazowania te trzy istotki na środku i cła publiczność bardziej jakieś ciało decydujące pokazali mi oni z mgiełki światła jak by telebim dotyczyło to chłopaka którego zobaczyłem wczoraj w „biedrze” tak mówimy na biedronkę. On był bardzo magiczny i tak kręcił się chcąc nie chcąc wokół mnie po tym sklepie ja go zignorowałem a chyba nie powinienem i dołączam go do kolejnych. No tak hm dziwne to wszystko szczególnie tutaj na zewnątrz.
    Dziękuję i pozdrawiam

  2. Odpowiedz
    Gaja_Tara says:

    Mario i Wszyscy zaangażowani,
    pięknie dziękuję za podzielenie się odczuciami!

    Jeszcze napiszę oddzielnie sprawozdanie (jest mi o tyle trudno, że wczoraj podczas Rytuału poczułam, że powinnam się położyć i prawdopodobnie przysnęłam na chwilę).

    Gdy mówiłaś Mario o uwięzionych duszach, które mogą nas wesprzeć, od razu mi się to skojarzyło z baśniowymi motywami (jak np. we Władcy Pierścieni – Powrót Króla), gdzie dusze potępionych mają szanse odkupić się poprzez udzielenie pomocy w walce, na pozór beznadziejnej. A pomoc ta okazuje się bardzo ważna i napływa z różnych stron. Oczywiście tu sytuacja jest inna, jednak widzę analogię: same dusze z poczuciem beznadziei i braku wiary, że coś może się zmienić, są w stanie znacząco wesprzeć siły dobra i zmienić wynik decydującej bitwy, a jednocześnie uwolnić siebie i odzyskać poczucie godności.

  3. Odpowiedz
    MariaBucardi says:

    od Luizy kopia z emaila:

    Kochana Mario,
    Rytual dla Matki Ziemi spedzilam nad potoczkiem. Przed tym wysprzatalam cale mieszkanie. Nad potoczkiem byly zolwiki, wylegiwaly sie na cieplym Sloneczku, byly bardzo odwazne nie uciekaly i byly bardzo skoncentrowane. Przypomnialo mi to o karcie “Mag”. Obok potoczku byly drzewa z dojrzalymi owocami jałowca. Rok temu widzialam tam piekna sowe. Zebralam troszke owocow z jalowca a jutro wroce po kolejne, szczegolnie, ze Ksiezyc juz bedzie malal. Podczas Rytualu dla Matki Ziemi cieplo o Pani myslalam o uczestnikach i wyslalam dobro, swiatlo, milosc i uzdrowienie dla calej Matki Ziemi. Dziekuje i jestem wdzieczna, jestem dumna, ze moge uczestniczyc w tak pieknych rytualach jak dla Matki Ziemi. Ostatnio uswiadomilam sobie, ze 1 godzina spedzona dziennie na zewnatrz to mniej niż 5% czasu na zewnatrz z całego dnia. Było to niesamowite olśnienie… W zalczniku wysylam fotografie z Rytualu dla Matki Ziemi. Na drzewku Istota Natury widzi Pani ten uśmieszek?
    Luiza

  4. Odpowiedz
    MariaBucardi says:

    od Agaty, kopia z emaila:

    Witam serdecznie pani Mario 😊😘😘 Wczoraj czułam o 21:00 ze tym razem muszę dużo więcej czasu poświęcić na medytacji i wysyłać serduszka koleżankom, cioci,mamie ,kuzynkom oraz pani również i nie rozumiałam na początku czemu mój udział jest też ważny, czułam że powinnam słuchać piosenki indiańskiej na obrazku jest stary Indianin, który idzie zimą a potem na koniach plemię rusza i kilku takich indiańskich pieśni brzmiących jakby wolały ziemię i wtedy zdałam sobie sprawę że babcia Zosia od 2 dni pokazuje mi swoją obecność i na wszystkich tych melodiach są 🐺 wilki, Indianie Ameryki i zmarła babcia i jej siostra i ciocie obie jakby się w rytmie ruszają pod ręce na boki pomagały śpiewem.
    Na obrazku np.w pióropuszu stoi z wilkiem białym
    dotykając ręką do łapki tańczy jakby z Indianinem . Wszystko wolało słuchaj :my tu wytańczyliśmy i wyśpiewaliśmy już przed latami a babcia jej głos ciągle słychać w tym śpiewie jakbym się uzależniła na 3 godziny 😓😀😍😍. Dziś wstałam bez problemu pierwszy raz od kilku tygodni i ta senność która była co rano odeszła ode mnie.

    Było jeszcze coś dziwnego bo gdy to się zaczęło 21: czułam babcie i chciałam żeby odeszła bo się jej bałam czemu tak długo jest że mną i jeszcze jedna złą osobę i jakby usłyszałam że ona musi mnie ochronić i weszłam do łazienki i słychać było jak ten okropny sąsiad wymiotuje i dławi się rzygami błędem okropnie pomyślałam,ale wiem że to niedobry człowiek ,ale postanowiłam oglądać ogień palący nad rzeką pani R… z pełni w czerwcu i wypalić patrząc mój strach i złość do tych ludzi G… rodziny i pobłogosławiłam wszystkie rodziny i ta też mówiąc że wybaczam im i potem postanowiłam posłuchać tej indiańskiej muzyki i ciągle słuchałam i patrzyłam na obrazku Indianie i wilki i na jednym był 🐺 który wyje i dwie planety widać takie niebieskie i ciągle słuchałam nie mogłam przestać myśleć i słuchać niczego innego tylko tej indiańskiej muzyki i patrzyłam jak idzie w warkoczykach potem na koniec wstał bo leżał przez chwilę i wtedy już pani Mario pani mnie uspokoiła wysyłając sprawozdanie i filmik z pełni księżyca i coś mnie jeszcze przez chwilę odciągnęło ale posłuchałam i poszłam spać 💓💕🙌👐🌿🍀

  5. Odpowiedz
    MariaBucardi says:

    od Violi kopia z emaila:

    Najdrozsza Mario
    Krotko przed rozpoczeciem tego Rytualu tutaj w Chicago zaczal lac deszcz. Zrobilo sie ciemno I zimno .Nie moglam sie z Toba polaczyc , skoncentrowac . To troche trwalo. Pomyslalam , to Bardzo dziwne., nawet sie wystraszylam .Poprosilam Sile Wyzsza o Pomoc I powolutku zaczelo sie zmieniac.
    Poczulam goraco , zobaczylam Ciebie Mario I Swiatlo .Odczulam spokoj. Juz Wiedzialam Jest Dobrze. Przeslalam moje Swiatelko Do Naszej Matki Ziemi , do Wszystkich .
    Nawet juz Tak pod koniec przestal padac deszcz I niebo sie rozjasnilo.
    Czulam Radosc .
    Dziekuje Kochana Mario , Dziekuje Za Wszystko .Dziekuje , ze Jestes ❤️
    Twoja na Zawsze Viola

    • Odpowiedz
      Katharine says:

      Kochana Mario !
      Przez cały dzień świadoma, że to pełnia kontrolowałam swoje myśli…był u mnie partner, który przed rytuałem zasnął co mnie trochę ucieszyło mogłam się ubrać w magiczną suknię koloru niebieskiego oraz zapalić świece czułam że ma być koloru różowowego A kadzidło o zapachu róży…:)
      Gdy zaczęłam rytuał właśnie czułam coś ciemnego i czarnego…I myślę o jej czemu ?
      I usłyszałam zrób magiczny krąg jest za ciemno …Więc zrobiłam robię to zawsze niechętnie jestem jakiś taki leniuszek w tych rzeczach ale jak zrobiłam to poczułam się pewnie i bezpiecznie…chciałam wizualizować tak jak zawsze…,ale stanął przede mną wilk biało-szarawy i stał jak by na środku księżyca patrząc na mnie…I myślę co jest?
      Nagle mi się przypomniała że była jakaś metydacja na temat wilka i że mam ja zrobić…tylko że trochę zapomniałam jak…Więc wyobrazilam sobie że stoję na szczycie góry i czuje swoją moc u góry nademna gwiazdy (trochę odpływalam)jak bym miała zasnąć A za chwilę jak by ktoś mnie ktoś z snu wyrwał tak co chwilę mnie się wydawało że to długo trwa ale rytuał skończyłam o 22:20.
      Chyba rzeczywiście ja wtedy wyłam…na koniec widzilam tęczę która się kręci wokół ziemi.
      I mówiłam ziemię chroni Anioł Haniel symbol miłości, niebieski archanioł Michał …itd.potem poczułam że mam kończyć .
      Podziękowałam siłom wyżym i żywiołom za pomoc

  6. Odpowiedz
    MariaBucardi says:

    Namaste Moi Kochani, jestem tak poruszona tym wszystkim! Nasz 83 Rytuał dla Matki Ziemi i teraz w czwartek temat naszej Ceremonii nr 100, który wkrótce Wam zdradzę, gdy ochłonę :-)) Z Miłością Wasza Maria

  7. Odpowiedz
    MariaBucardi says:

    od Justyny kopia emaila:

    Droga Pani Mario,

    przesyłam moje sprawozdanie, po wysłuchaniu Pani sprawozdania poczułam, że to wszystko jest takie ważne.

    83 Rytuał dla Matki Ziemi.

    Na ten Rytuał byłam spóźniona i mówiąc szczerze nieprzygotowana. Czułam się niekomfortowo, bo nie posprzątałam i nie byłam odpowiednio wyciszona. Zapaliłam świeczki, poprosiłam o pomoc Siły Wyższe i przystąpiłam do Rytuału. Pani Mario piszę moje sprawozdanie po wysłuchaniu Pani.

    I tyle rzeczy się mi wtedy wyjaśnia. Ale od początku.

    Jak zwykle uniosłam się wysoko w przestrzeń ponad Ziemią i próbowałam kogoś odczuć, a tu nic.

    Nie było Pani, innych ludzi, ani innych energii, które pojawiały się zazwyczaj. Ciemno. Ja wtedy pomyślałam sobie, że to pewnie dlatego, że się nie przygotowałam i nie jestem godna.

    Próbowałam dalej, ale dalej było ciemno. I szukałam tej energii, która zazwyczaj pojawia się i spływa z góry. Nagle pojawiła się na środku Ziemia. Nie była ona piękna i świetlista jak zazwyczaj, ale cała w ogniu. Pomarańczowe i żółte języki rozchodziły się we wszystkich kierunkach. Ziemia płonęła. Cała. Jednakże się nie spalała. Nie wiedziałam czy chodzi o to zbiorowe szaleństwo, które ją ogarnęło czy o coś innego. I potem pojawił się ognisty ptak-Feniks.

    Feniks powiedział, że muszę wejść w ten ogień żeby się odrodzić. Pokazywał mi obrazy spalającego i odradzającego się Feniksa, pokazywał mi jak jeleń zrzuca poroże, by potem odrosło mu nowe, jeszcze większe i jeszcze piękniejsze. Ja się bardzo bałam i nawet zaczęłam płakać, rozumiałam symbolikę i proces, ale sama nie wiedziałam co robić. Weszłam w końcu w ognie Ziemi. To było niesamowite przeżycie, gdyż nie dotyczyło ciała. Za to moja dusza, moja świadomość weszła w ogniste żółto-pomarańczowe ognie i szła dalej, potem pojawił się czerwony żar. Mijałam po drodze ogniste istoty, oprócz feniksów były też salamandry i inne stworzenia, których nie potrafiłam rozpoznać. Potem pojawiły się też krasnoludki. Czerwony powoli przeszedł w czarny i nagle znalazłam się w punkcie zero. Tak to można nazwać, była to całkowita ciemność, gdzie istnieje tylko świadomość i jeszcze nic nie ma. Miejsce bez planu, ale gdzie rodzą się plany. Całkowite nic, które daje miejsce do tego by coś mogło powstać. Złożyłam tam życzenia wszystkiego co dobre i piękne. Wiem, że w końcu wyszłam z tej nicości. Ale nie mam poczucia jakbym narodziła się na nowo. Nie jest łatwo to wytłumaczyć. W każdym wróciłam z tej ognistej czeluści, Feniks razem ze mną i w końcu wreszcie pojawiły się wilki, moi bracia, na których czekałam i byłam pewna, że przyjdą. I potem, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu Feniks i wilki zaczęły ze sobą tańczyć. To było bardzo niezwykłe. Ognisto-pomarańczowy świetlisty Feniks latał nad watahą wilków, którą mieniła się jasnoniebieskim, zimowym kolorem. W mojej głowie zaczęła brzmieć piosenka „Kolorowy wiatr” z bajki Pocahontas. Nagle w moich dłoniach pojawiły się dwie kule energii: jedna ognista od Feniksa, a druga zimowo-lodowa od wilków. Ja miałam je połączyć i wysłać. Niestety nie udawało mi się, gdyż jak łączyłam dwie kule ze sobą to one jakby się bilansowały i znikały. W końcu udało mi się jak sobie przypomniałam o symbolu jin i jang i połączyłam te przeciwieństwa razem. Następnie wysłałam tą energię w przestrzeń.

    Wracając do piosenki, to teraz rozumiem dlaczego cały czas brzmiała w tle.

    „Czy wiesz czemu wilk tak wyje
    W księżycową noc
    I czemu ryś tak zęby szczerzy rad?
    Czy powtórzysz tę melodię co z gór płynie
    Barwy, które kolorowy niesie wiatr
    Barwy, które kolorowy niesie wiatr?”

    Po wysłuchaniu Pani sprawozdaniu wiem czemu wilki wyły i jaką melodię śpiewały:)

    Pani Mario swoją drogą pomyślałam, że jakie to symboliczne, bo Pani kotek już dawno sygnalizował, że biały kolor się przybrudził i trzeba go oczyścić :).

    Pozdrawiam

    Justyna <3

  8. Odpowiedz
    MariaBucardi says:

    kopia z emaila od Ines:

    Witam najdroższa Pani Mario ❤️

    Muszę przyznać, że ostatni czas jednak był jakiś taki ciężki wewnętrznie ( bo w fizycznym świecie raczej było stabilnie). Pracowałam nad sobą i swoimi wierzeniami mocno. Wiem, że to początek drogi jednak wierzę, że im dalej tym będzie łatwiej🤗

    Na spotkanie dołączyłam ok. 15 minut przed 22.

    Czułam wibrowanie w rzucie 3 oka, był czas ze dużo energii wpływało do mnie przez lewą dłoń.
    Najbardziej zaskakujący moment to był napad potrzeby ziewania, chyba z 8 razy pod rząd! A może to było wycie do księżyca 😉 jakoś 15 minut po 22 poczułam nagle silne zmęczenie i musiałam się położyć spać.

    Twoje wieści są cudowne, takie budujące❤️ Uwielbiam czuć ta energie wspólnoty i współdziałania!

    Super, że nadejdzie pomoc, każda się przyda!

    Do sprawozdania dołączam zdjęcie pod tytułem: „z kim się zadajesz takim się stajesz” 😅

    Ściskam cieplutko,
    Ines:)

    • Odpowiedz
      Katharine says:

      Kochana Mario.
      Mam pytanie czy jeżeli np.przez przypadek zapali się dom a my mimo tego, że byliśmy dobrzy itp.tez zostaniemy uwięzieni ?
      Dlaczego żywioł ognia ma taki wpływ?
      Przecież często jest naszym pomocnikiem:)
      Byłabym wdzięczna za odpowiedź kiedyś było coś na ten temat wspominane i jednak interesuje mnie to zagadnienie bardziej:)

  9. Odpowiedz
    MariaBucardi says:

    od Agnieszki kopia z emaila:

    Witaj Kochana Mario

    Przesyłam Ci moje sprawozdanie z 83 rytuału.

    Zaczęłam o 22.00. Było inaczej niż zwykle. Miałam trudności z wyobrażeniem sobie Ziemi jako pięknej planety. Była otoczona czarą kulą, która powodowała że nie mogłam się dostać do niej z zewnątrz. Trochę mnie to zdziwiło ale instynktownie poprosiłam Przyjaciół z innych planet aby pomogli przebić tę chmurę swoimi energiami. Po wysłuchaniu Twojego sprawozdania okazało się że i Ty Mario to widziałaś w ten sam sposób. 🙂 🙂 🙂

    Siła ich światła i energii promieniami wystrzeliwała w tą czarną kulę aż zaczęła pękać i Ziemia w jej centrum rozbłysnęła światłem.

    Znalazłam się w gaju na Porto Santo, gdzie była ceremonia z Jednorożcem. Tam zobaczyłam dwa wilki. Biały był blisko mnie a czarny z daleka szczerzył kły – dosłownie. Powiedziałam, że idę z białym przewodnikiem. W sekund 5 znalazłam się na jego grzbiecie i niemal stopiłam się z jego ciałem. Byliśmy na chwilę jednością. Widziałam jego oczami i czułam jak biegnę. Wilk doprowadził mnie do miejsca gdzie było już kilka innych osób w kręgu. Byliśmy na jakimś płaskowyżu. Na pewno widać było ocean. Każdemu z nas towarzyszył jego osobisty wilk. Gdy staliśmy razem w kręgu nasze wilki pilnowały nas z tyłu.

    Nagle poczułam jak tuż przede mną pojawiają się drobinki jasnego światła. taki drobniutki pyłek tuż przede mną. był przepiękny, magiczny, tańczył w powietrzu a za chwilę coś spowodowało, że do wnętrz kręgu dosłownie spłynął z nieba księżyc w pełni 🙂 🙂 Ależ przeżycie.

    Jego światło przepełniało nas jasnym światłem na wskroś. To było cudne. W tym momencie moja córka weszła do pokoju i wszystko się rozmyło 😉 Pożegnałam się z Tobą oraz innymi uczestnikami a na zegarku godzina 22.22.

    Przed rytuałem, gdy wynosiłam śmieci patrząc w księżyc widziałam wilka. Zawsze mówi do mnie; BĄDŹ SOBĄ i mimo ran idź do przodu i korzystaj w pełni ze swej siły drzemiącej w kobiecości.

    Tyle ode mnie Mario
    Dziękuję za to spotkanie i ciesze się, że tak wiele rzeczy dało się poruszyć. W szczególności zaskakująca jest Twoja opowieść o duszach uwięzionych za swoją moc tu na Ziemi. Jeśli skorzystają z szansy to naprawdę będą się działy cuda. Nie ukrywam, że zdarzało mi się odczuwać obecność ,,kogoś” kto np. zmarł w mojej miejscowości w chwili jego śmierci lub niedługo po. Były te osoby u mnie w domu. Nie wiedziałam co z nimi zrobić i nie czułam się komfortowo.

    Jeśli będziesz mogła Mario to proszę nagraj kiedyś słuchowisko dotyczące spotkania z ,,duchami” . To ważne, aby umieć im pomóc, obronić się lub móc współpracować. kiedy i jak reagować.
    Będę Ci za to bardzo wdzięczna 💚

    Całuje Agnieszka

  10. Odpowiedz
    Basia says:

    Po prostu zasnęłam. Bez komentarza.

    • Odpowiedz
      MariaBucardi says:

      Jak zwykle Wojownicy Swiatla :-)))

      • Odpowiedz
        Basia says:

        Pocieszasz mnie 😉 Bo już chciałam się załamać…i na stałe przenieść do krainy snu 😉

  11. Odpowiedz
    Safira says:

    Przed Rytuałem energie mroku, zadbały o to, aby zabrudzić moją energię, poprzez inną osobę, ale krótko przedstawiłam w swoich myślach wizualizację i poczułam że jest zbyt czarno od innych energii, nagle zachciało mi się bardzo spać, zostałam uśpiona przez Energię Wyższą tak że zasnęłam w ubraniach które miałam na sobie. Mój narzeczony mi powiedział że zabrałam całą kołdrę zawinęłam się jak w kokon, zajmując całe łóżko, księżniczka!
    Potem się przebudziłam, spojrzałam na zegar było po 3 w nocy, znów zasnęłam, na sam koniec snu pamiętam że rozmawiałam z szatynem – mężczyzną, nad brzegiem niebieskiego morza, dookoła otaczały nas skały. Tylko co to ma znaczyć?
    Ostatnio na myśli przychodziło mi, że chętnie połączyłam bym się z watahą wilków, na skraju lasu.

    Co mogło by pomóc w tej sytuacji, pomysł podsunął mi mój narzeczony, gorący klimat, sucho, słonecznie.

  12. Odpowiedz
    Sunny says:

    Mój Osobisty Raporcik do 83 Rytuału dla Matki Ziemi. 10 marca 2020 roku, godz. 00:45. To dla mnie kosmicznie niezwykły 83 Rytuał dla Matki Ziemi, podczas którego moje uczestnictwo toczyło się chybko w czasie i w przestrzeni, gdyż w sprężystym marszu w lesie nad rzeką w towarzystwie Mojego Anioła Stróża, Sił Archanielskich, Żywiołów, Białych Wilków, spośród których jeden to ja w swoim duchowym jestestwie. Energia wilków dominująco dzika, wolna, prawdziwa, towarzyszyła mi bardzo intensywnie i wyraziście, wstrząsając rzeczywistość, aż do wyodrębnienia jej każdej cząsteczki, by te fałszywe części uległy rozpuszczeniu w mocy światła miłości, prawdy, naturalności białych wilków. Cały rytuał odbył się w sprężystym, żwawym ruchu, którego rezonujące drżenia, poruszyły moje wewnętrzne organy, uskrzydlając je w lekkości i unosząc całe ciało w stanie nieważkości, by w watasze wilków lewitować w powietrzu i przedzierać przez gęstwinę myśli, jako w gąszczu leśnym, wyczesując poza stan harmonii i miłości, wszystkie kołtuny, zabrudzenia, zanieczyszczenia, które poddane wilczej ekspedycji, uległy rozpuszczeniu w sile świetlistych intencji w procesie, zachodzącym wewnątrz gęstowia myśli, wysoko ponad ziemią w powietrzu na połączeniu z niebem, dokąd biegną, by połączyć się z naszą duszą wyższą. Białe Wilki sprawiły, że wszystkie te myśli zostały uczesane światłem miłości, harmonii, świeżości, niewinności, czystości, dzikiej naturalności. Sunny.

  13. Odpowiedz
    ak2000 says:

    Kochana Mario,
    wczorajszy rytuał zaczęłam około21.30 i długo się oczyszczałam, pracowałam z oddechem i nawet dokładnie nie wiem, o której połączyłam się z Tobą i innymi uczestnikami. Czułam wielką potrzebę oczyszczenia i długo Matka Ziemia wydawała mi się pokryta czarnymi grubymi plamami. Chciałam roświetlać te plamy, ale było mi bardzo ciężko i długo to trwało. Potem wszystko już pięknie świeciło i iskrzyło. Dziękuje za Twoje sprawozdanie i za to co robisz dla nas wszystkich i całej planety.
    Agata

  14. Odpowiedz
    Kasia says:

    Kochana Mario, wlasnie skonczylam przed chwila przesluchiwac. To wszystko jest tak niesamowite ze az brak mi slow. Moje sprawozdanie wyslalam na maila. W moim osobistym odczuciu byl to najbardziej niezwykly Rytual jaki bylo mi doswiadczyc. Cala energie, od wczoraj, czuje wibrujaca w kazdym kawaleczku mojego ciala. Czuje ze Jestem. Ze Wrocilam.
    Z calego Serca dziekuje,
    Kasia

    • Odpowiedz
      MariaBucardi says:

      zamieszczem tutaj kopie dla innych Uczestnikow:

      Moje Sprawozdanie z 83 Rytualu Dla Matki Ziemii

      Ta energia caly czas jeszcze we mnie wibruje i pulsuje.
      Udalo mi sie wyjsc na zewnatrz. Na przeciw mnie ogromny ksiezyc, raz po raz zaslaniany chmurami ktore tak szybko plynely. Mimo ze caly dzien padal deszcz to chwile przed Rytualem przestal. Pozostal jednak ten niesamowicie silny wiatr. Mialam uczucie ze caly swiat jest teraz taki czysciutki dzieki temu. Ze natura jest w pelni Mocy.
      Po jakims czasie poczulam ze nie czuje sie tam bezpieczna, weszlam do domu i usiadlam przy oknie, dalej bedac przy ksiezycu.
      Caly czas powtarzalam ze Ufam Silom Wyzszym i im prowadzeniu. Wiedzialam ze jedno z moich dzieci nie spi jeszcze i chyba grasuje na gorze i moze obudzic cala reszte dzieci. Ale caly czas powtarzalam. Ufam Silom Wyzszym.
      Widzialam Ciebie Mario, Suknia byla jakby ze swiatla i ruszala sie Pani jakby w tancu i strugi swiatla w ten sposob powstawaly.
      Poprosilam Sily Wyzsze o uzdrowienie dla Matki Ziemii. O Zdrowie. O czystosc. O Harmonie na Ziemii.
      Uslyszalam w zamian ze to my jestesmy jego czescia i najpierw ja musze rowniez byc uzdrowiona.
      Poczulam jak niesamowita energia zaczela na mnie splywac.
      Moje dlonie zaczely niemalze plonac, ale ten ogien byl swiezy. Przez moment zwatpilam czy moje cialo to wytrzyma bo czulam jakby mialo mnie rozsadzic. ale powtorzylam znow. Ufam Silom Wyzszym.
      Energia dalej plynela. moje dlonie tak bardzo wibrowaly az do koniuszkow palcow. Zaczelam czuc klucie w gardle. Jakby ucisk. Od razu zrozumialam ze mam otworzyc usta. Przez usta wplywala taka swiezutka energia, Jakby niebieskie mietowe delikatne powietrze. Z kazdym oddechem czulam jak wplywa i oczyszcza moje gardlo. Klucie ustawalo a w zamian bylo niezwykle przyjemne uczucie swiezosci i oczyszczenia.
      Moje dlonie ledwo wytrzymywaly fizycznie. Od tego wszystkiego krecilo mi sie w glowie. Ale czulam sie prowadzona.
      Czulam ze niedlugo konczymy. Pewnie zaraz moj synek zejdzie na dol mnie szukac. Slyszalam jego kroki na gorze.
      W tym momencie poczulam zeby opuscic troche glowe.
      Pewna istota, w sumie to tylko jakby dlon.
      Napisala jakis symbol na czubku mojej glowy.
      Potem na trzecim oku. I tak dalej w dol na kazdym czakramie.
      Przy ostatnim energia w dloniach uspokoila sie. Chociaz dalej wibrowala i wibruje do teraz.
      Podziekowalam za wszystko. Uklonilam sie.
      Do teraz kreci mi sie w glowie, czuje jak wszystko wibruje. Moje trzecie oko, moje dlonie, koniuszki palcow, moje uszy, moje gardlo, moje stopy, Skore na twarzy i rekach czuje jakby byla zrobiona z cieklej energii.
      Z calego serca Dziekuje
      Kasia

Prześlij Twoje światełko 🌷 komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu

%d bloggers like this: