7

Moje sprawozdanie osobiste Marii Bucardi z 96 Rytuału dla Matki Ziemi Pełnia Burz 28.03.2021 / Wysoka wibracja

Namaste

zapraszam na wszystkie platformy z podcastami 🙂

 

 

Bezpośredni link tutaj do SoundCloud:

 

 

 


 
 


 

Akademia Omen Sententia staje dla Ciebie otworem wraz z wyjątkową wiedzą, która pomoże Ci rozwiązać problemy, przeskoczyć przeszkody, aktywować talenty, kroczyć drogą swojego powołania, realizować siebie… Znajdziesz tutaj wykłady online, lekcje z dziedzin, które Cię interesują, medytacje, kursy, szkolenia oraz Ceremonie nie tylko w formacie video, ale także z tekstem oraz nagraniem mp3, które można pobrać na każde urządzenie i słuchać oraz czytać kiedy tylko chcesz. Wielu z Was zależało na tym, by wyłączyć Internet, iść na łono przyrody i słuchać lub czytać Ceremonię, co będzie możliwe! Przez wieki wiedza o prawach tutaj na Ziemi była dostępna tylko dla nielicznych, teraz staje otworem dla Ciebie byś mogła / mógł tworzyć swoje życie o jakim marzysz, zdobyć klucze wtajemniczenia, które to umożliwiają… Intensywne prace nad nowym projektem trwają już miesiące, by przepisać każdą Ceremonię w formie tekstu pdf, by wszystko było jasne i uporządkowane tematycznie w łatwo dostępnych kategoriach. Jeśli Tobie również marzyło się przejść przez medytację w Twoim ulubionym miejscu w lesie, nad jeziorem, w domku, gdzie nie ma zasięgu lub nawet w samolocie, już niebawem wszystko będzie gotowe 🙂 Akademia Omen Sententia umożliwi mi dziele się swoją wiedzą z Tobą, w terminie który Tobie odpowiada. Oczywiście będziesz mieć możliwość umówienia się na dodatkową konsultację, by zadać pytanie do tematu.

www.akademia-omen-sententia.pl

 

 

🕯️ świece w intencji uwolnienia, oczyszczenia i aktywacji …
Są listem wysłanym do Wszechświata z prośbą o pomoc!
Z Miłością Twoja Maria
 
 
 
 

 
 

 

 

To, co dajesz z głębi serca,

wraca do Ciebie 7 razy !

Pomoc dla Magicznej Oazy

Konto bankowe TYLKO dla Magicznej Oazy

Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski SA

Numer konta: PL21 1440 1390 0000 0000 1574 3263

wlasciciel konta: MARIA BUCARDI

Prosze w tytule wpisac OAZA

 
 
 
 

 

Posadź Drzewo z naszym Stowarzyszeniem Oaz Natury

onoSemina.org

Darowizny na konto w wybranej walucie

Właściciel konta: Verein onoSemina
tytuł wpłaty: darowizna
IBAN BE69 9670 5218 7578
SWIFT/BIC TRWIBEB1XXX
adres, który należy wpisać w banku, jeśli wymagany:
TransferWise Europe SA Avenue Marnix 13-17 Brussels 1000 Belgium

 
 
 
 

 

Zobacz wszystkie klucze do szczęścia

 

 

 

Instagram

7 komentarzy

  1. Odpowiedz
    Gaja_Tara says:

    Tym razem w punktach 🙂
    – ok. 15 min. przed rozpoczęciem rytuału, kiedy poczułam wezwanie i wydawało mi się, że jestem spóźniona i wybiła 22, poczułam jakby ktoś wręczył mi różę (taką prawdziwą, choć eteryczną, o ile dobrze pamiętam, taką ciemnoczerwoną)
    – rytuał przeprowadzałam na zewnątrz
    – Księżyc miał zielonkawą, bardzo promienną poświatę, dobrze widoczne gwiazdy
    – utworzyłam w wyobraźni magiczny krąg, dookoła ochronne płomienie oraz kopuła ze złotej energii przepuszczająca moje własne na zewnątrz
    – na samym początku wypowiadałam słowa mocy, życzenia dla Matki Ziemi i ludzkości, potem znów, by dotarły do ludzkich serc i dzięki temu wsparły przemianę
    – uruchomiłam w sobie energię szkarłatnej kapłanki i wzywałam inne kobiety – kapłanki, by to zrobiły (połączenie z wnętrzem i sercem Matki Ziemi)
    – poczułam jakby nastąpiło połączenie kobiet, rodzaj kręgu, zjednoczenie, objęcie światłem całej Ziemi (energia zielona i różowa, a potem doszły do tego wszystkie promienie i barwy, tworzyły się z nich kule światła, które miały precyzyjnie docierać do ludzi z określoną energią), przebudzenie żeńskiej energii we wszystkich, również w mężczyznach – ich żeńskiej części (błogosławieństwo, miłości i światło dla wszystkich istot)
    – skoncentrowałam się na uruchomieniu własnej mocy, tej „anielskiej” części mojej duszy, które przez jakiś czas powiększona wzmacniała energie miłości, przekaz serca, zmianę, wprowadzała uzdrowienie wspólnie z kobietami i Matką Ziemią, rozsyłała dobro, długo promieniowałam energią, Ziemia była bardzo rozświetlona
    – w pewnym momencie doszło do spotkania z przodkiniami (przekazy, uzdrowienie pewnych sytuacji; jeden z najważniejszych przekazów:
    „Wystarczy, że jesteś”)
    – kobiety z rodu otoczyły mnie miłością i ochroną (wtedy słychać było szczekanie psów, podobnie jak na samym początku rytuału – kiedy cieszyłam się, że zabrałam białą szałwię i światełko, które co prawda dość szybko zgasło, czułam jednak dobroczynną moc dymiącej dość silnie szałwii); na samym końcu rytuału dodatkowy krąg utworzyli mężczyźni – ich twarze na początku były smutne, zrezygnowane, trwali trochę jak skały, czy posągi, jakby zastygli w energii trudu, cierpienia; bardzo potrzebowali impulsu wsparcia, radości, światła – by się napełnić dobrem, wzmocnić je w sobie i umieć ukochać i chronić żeńskość
    – w pewnym momencie odczuwałam i przesyłałam miłość i wdzięczność dla konkretnych kobiet, które pojawiły się w moim życiu
    – „hasła”: miłość, dobro, szacunek, przyjaźń, równowaga, balans, piękno, moc, światło, radość, kreacja, tworzenie (moc słowa)
    – mężczyźni mają wspierać w odrodzeniu pełni jakości Ziemi (rewolucja serc), zejście do serca, nauka rozpoznawania sercem
    – oczyszczanie centrów energetycznych dolnej róży u kobiet, wypłukiwanie zadr, niedocenienia
    – przywołanie 7 boskich promieni, zasad żeńskich, a w momencie ich przybycia, czy po chwili pojawienie się jednorożca, który rozświetlił się tęczowo
    – w pewnym momencie czułam jakby Matka Ziemia w jakimś sensie, na jakimś poziomie tożsamo ze mną (i pewnie wieloma kobietami) przechodziła proces uwalniania się z poczucia winy na kolejnych poziomach, przebaczenie (dla siebie i istot świadomie lub nie powodujących
    – wewnętrzna pieśń dla Matki Ziemi
    – w trakcie rytuału czułam jakby następowało przebudzenie kobiet – najpierw indywidualnie, by napełnić się energią, a potem się nią dzielić (ja – rodzina – społeczeństwo – ludzkość)
    – miałam wrażenie, że energie negatywne pod koniec próbowały się przebić (migały mi na chwile dziwne, wykrzywione twarze), więc jeszcze wzmacniałam skupienie na świetle i pozytywnych wibracjach

  2. Odpowiedz
    Dana says:

    Podczas tego rytuału stałam się bardzo duża wystrzeliło mnie wysoko w kosmos a Ziemia była jak mała kulka , którą zaczęłam tulić i całować jakbym to ja była jej matką 🙂

  3. Odpowiedz
    Basia says:

    Moje sprawozdanie będzie długie, bo też i sam rytuał trwał u mnie bardzo długo. Był niesamowity.

    Na początku zaczęła się tworzyć we mnie i wokół mnie krystaliczna struktura – tak, jak na obrazach świętej geometrii. Ten geometryczny kod czy wzór przybierał ciągle nowy kształt, aż się ustabilizował. wtedy czubek głowy połączył się poprzez koronę z Niebem, ze stóp popłynęły promienie do ziemi. Bardzo, bardzo mocne było to połączenie Niebo – Ziemia. Później poczułam, że stoję nad kulą ziemską, opasana tą całą strukturą i zasilam ją energią kryształu.
    Nagle z czubka głowy wytrysnęła fioletowa energia przypominająca rozlaną w wodzie farbkę. Wyglądało to trochę jak sukienka, która frunie do góry. Pofrunęłam razem z nią i było to bardzo przyjemne uczucie. „Sukienka” tańczyła, wibrowała, śmiała się. Zobaczyłam dwie istoty, być może byli to opiekunowie fioletowego promienia, które nakładały mi na głowę koronę z ametystów i różowych kwarców. Fioletowa energia wydobywała się z czubka głowy i od razu powiązałam ją z czakrą korony. To była bardzo lekka i radosna, pełna miłości manifestacja. Potem energia zeszła niżej i poczułam na środku czoła, jak wytryska ze mnie promień granatowego światła. Już wiedziałam, zrozumiałam, że to kolejne czakry są oczyszczane, aktywowane i że na pewno przejdę do samego końca. Trochę więc wiedziała, co mnie czeka, a trochę byłam ciekawa, jak zamanifestuje się dana czakra. Ten promień szedł z trzeciego oka na wylot, czyli wychodził z tyłu głowy. W zasadzie trudno powiedzieć, gdzie wchodził, a gdzie wychodził. Nie było widać ani początku, ani końca, był to po prostu bardzo silny strumień światła w kolorze indygo, czyli przynależny do tej czakry, tak silny, że moje ciało ledwo mogło się utrzymać pod jego wpływem. Nie czułam żadnych istot, dopiero pod koniec jakieś Energie się zamanifestowały, jakby stały na obu końcach tego promienia i czuwały nad prawidłowym przebiegiem całego procesu.
    Następnie pojawiła się niebieska energia czakry gardła. Bardzo spokojna, tym bardziej, że w kontraście do dynamicznej poprzedniej energii. Odczułam ją jako taki niebieski płaszcz spływający po obu stronach gardła; wyglądał jak zaokrąglony trapez z jednej i drugiej strony, Wyczułam też ochronną energię Archanioła Michała, który czuwał jak spokojny obserwator.
    Energia czakry serca najpierw była zielona, potem różowa i taka została już do końca. Przypominała turmalin arbuzowy. Bardzo, bardzo długo była obecna, najdłużej ze wszystkich, jakby ta czakra wymagała szczególnego oczyszczenia, by w pełni dojść do siebie i aktywować całą moc. Myślałam już, że na tym skończy się cały rytuał i nie będzie kolejnych czakr. Nawet pojawiło się pytanie-wątpliwość: a co z pozostałymi czakrami, dolnymi? Czy one nie potrzebują oczyszczenia, czy też nie będą mi jakoś szczególnie potrzebne. Ale nie – myślałam – to niemożliwe. Wszystkie są potrzebne, aby w pełni funkcjonować i wypełnić swoje powołanie na Ziemi.
    I nagle pojawiła się czakra splotu słonecznego: rozbłysnęła żółtym światłem i pokazała się jako brama, przez którą przeszłam na drugą stronę. Nie wiem do czego, ale to było cudowne przejście, gdzie fruwałam i tańczyłam. I potem bardzo szybko pojawiła się pomarańczowa i razem z nią czerwona wibracja. Pomarańczowa wytrysnęła z podbrzusza i była bardzo podobna kształtem do fioletowej, taka postrzępiona, trochę jak płomienie ognia, bardzo ciepła, optymistyczna. No i na koniec czerwonorubinowa, która ogarnęła nie tylko mnie, ale wypełniła całe otoczenie. I była bardzo, bardzo długo obecna, do samego końca. W tym momencie usłyszałam głos, który mówił o moim powołaniu: że moją misją jest odbierać impulsy z Kosmosu i przesyłać je do Ziemi, a także czerpać energię z Ziemi i przesyłać ją do innych wymiarów kosmicznych. I mam to robić w specyficzny sposób. Pojawiło się odczucie wielu niematerialnych istot, które uśmiechały się radośnie, jakby było wielkie święto. Wcześniej słyszałam też taki głos: „Nie należy się smucić, tylko cieszyć”. Ogarnęło mnie takie uczucie szczęścia, radości, miłości, jakbym już wkroczyła w inny wymiar, przekroczyła jakieś dotychczasowe uwarunkowania i wspięła się na wyższy poziom własnej mocy. I ta moja energia, to powołanie, które mam wykonać, będzie zasilać te niematerialne istoty. Ten głos powiedział, że mam to robić dla nich, aby one mogły się odrodzić na Ziemi, wyjść z ukrycia i na nowo zaistnieć. Poczułam się trochę przytłoczona ciężarem tej misji, ale w tym momencie odczułam, że mam się niczym nie przejmować, bo są tu ludzie, którzy mi w tym pomogą. Potem nastąpiła taka część prywatna – w moim odczuciu – która łączy się z tą misją, ale dotyczy konkretnych osób, więc pominę to.
    Na koniec zobaczyłam, jak z góry, z kosmosu maszeruje armia czerwonych ludzików i usłyszałam wyjaśnienie, że to czerwone krwinki, które odnawiają kod krwi, oczyszczają całą krew i ją odnawiają. Wtedy bardzo namacalnie, można rzec, zrozumiałam, co mówisz bardzo często, Mario, o naszych poddanych, którzy przebywają w naszym ciele i są do naszej dyspozycji. To są czujące, żywe istoty! To było bardzo wzruszające spotkanie: przyjąć armię własnych wojowników, którzy mieszkają w mojej krwi, tworzą ją, są jej częścią! Żyją, pracują, czują i myślą!
    Wszystko było też wypełnione rubinową energią, ja też byłam w niej zanurzona i w którymś momencie poczułam lekkie zmęczenie, ale bardziej psychiczne niż fizyczne, co było nietypowe, ponieważ podczas wielu rytuałów czułam narastające zmęczenie, że musiałam się położyć, nie kończąc rytuału w tradycyjny sposób albo Siły Wyższe wręcz mówiły, że mam się położyć, a dalsza część przyjdzie do mnie w snach i znakach dnia codziennego. I tak było. A tutaj ja sama jakby spytałam o pozwolenie, czy już mogę zakończyć, bo tak mi się trochę dłużyło, ale zmęczenia nie czułam. I takie pozwolenie uzyskałam z jednoczesnym zaleceniem, aby mieć oczy i uszy szeroko otwarte na pojawiające się znaki. A co do rubinowej energii, której było tak dużo dookoła, uzyskałam takie wyjaśnienie: „TO jest właśnie rubinowa energia!” I wtedy jak grom z jasnego nieba dotarło do mnie, że właśnie w tym momencie został aktywowany mój rubin, który mam od Ciebie, czy też jego drugi, wyższy wymiar. I zrozumiałam, że każdy (albo prawie każdy) kamień od Ciebie ma kilka poziomów i one się aktywują wtedy, kiedy sami wzrastamy. Możemy wtedy korzystać z dużo większej i głębszej mocy i wielu możliwości, które są potencjalne/uśpione i budzą się w odpowiednim momencie. Albo raczej my je budzimy, gdy otrzymujemy klucz.
    Bardzo to było piękne uczucie.
    Na koniec zrobiłam gest kwiatów (nie pamiętam, kiedy ostatnio udało mi się go wykonać) i otworzyłam magiczny krąg.
    Wtedy dopiero położyłam się spać.

    W żaden sposób i żadnymi słowami nie jestem w stanie oddać głębi i wielowymiarowości tego rytuału. To tylko mała namiastka.
    Mam też wiele skojarzeń i refleksji po wysłuchaniu Twojego sprawozdania, Mario, ale o tym napiszę osobno.

    Jeszcze tylko dodam, że w noc przed rytuałem śnił mi się młody gepard, który wyglądem przypominał pumę (jednolity płowożółty kolor sierści), ale to był na pewno gepard. Dostawał martwe ptaki i gryzonie do jedzenia (m.in. sowę z dużym dziobem jak u tukana), jakby był dopiero przygotowywany do polowania na żywe. Mieszkał w moim mieszkaniu i szalał po całym pokoju. Był zawzięty i rzucał się na jedzenie, rozszarpując je, tak jakby chciał pokazać wszystkim, ze jest już gotowy do polowania.
    Czy gepard ma podobne znaczenie co leopard? Szukałam na blogu, ale nie ma tam tego zwierzęcia mocy.

    • Odpowiedz
      Basia says:

      Mario, co do Twojego sprawozdania, to mam takie refleksje:

      1. Ten Twój tablet, który Cię ostrzegł, że ktoś podsłuchuje – to nie jest wcale science-fiction! Lata temu miałam taką historię: zgodziłam się pojechać samochodem do warsztatu, nie mając jeszcze prawa jazdy (byłam w trakcie kursu); późnym wieczorem zadzwonił telefon komórkowy – spojrzałam na wyświetlacz, a tam czarny ekran i wibrujący napis „S.O.S”. Gdy próbowałam odebrać, nikt się nie odzywał. Ten napis widziałam nie tylko ja, był świadek! A następnego dnia, z samego rana, obudził mnie bardzo silny skurcz całej nogi – nigdy takiego nie przeżyłam. Sporo czasu minęło, zanim ruszyłam się z łóżka. Bardzo nie chciałam jechać, ale słowo się rzekło i pojechałam. No i na zakręcie wpadłam pod wielkiego tira, który skasował cały przód auta. Cudem przeżyliśmy i cudem nie pojawiła się policja (wiadomo, co mi groziło za jazdę bez prawa jazdy). Auto do kasacji. Tak się skończyło niesłuchanie własnej intuicji i ostrzeżeń Anioła Stróża.

      2. Gdy mówiłaś o Istotach Światła, które napływały przez ogromny portal, by tu na Ziemi podwyższać wibracje, to miałam takie skojarzenie:
      W dzień, w którym odsłuchałam Twoje sprawozdanie, byłam w pracy stacjonarnej, czyli musiałam się przemieścić autobusem tam i z powrotem, przejść kawałek od przystanku do pracy. I podczas tej drogi wydarzyło się coś bardzo symbolicznego, co rezonuje z tym, o czym mówiłaś. Mijałam osoby, które miały jakieś światło w oczach, jakiś blask – trudno mi to nazwać – czułam pewne porozumienie z tymi obcymi przecież osobami, jakby ich wewnętrzną gotowość. Pragnienie, by uczestniczyć w czymś pozytywnym, czymś przepełnionym piękną ideą, być częścią jakiejś wspólnoty opartej na zasadach prawdy i miłości. Czułam się tak niesamowicie, gdy tak szłam i odbierałam te impulsy, łącząc je z przesłaniami z 96 Rytuału dla Matki Ziemi. I co było niezwykłe, w tych dziwnych czasach, gdy tak wielu ludzi będzie przechodzić na drugą stronę, bo nie wytrzyma napięcia, ja dostrzegałam zupełnie inne istoty: zaangażowane, ciepłe, wyjątkowe…To były tylko impulsy, mgnienia, migawki, ale jakże znaczące! Uwierzyłam bardzo mocno w przekazy Siły Wyższej, która podczas Rytuału mówiła: „Nie martw się, bo są tu ludzie, którzy ci pomogą”. Wiesz, jak bardzo się wtedy uspokoiłam? Zrozumiałam, że nie jestem odpowiedzialna za wszystko sama, że jeśli ktoś ma się pojawiać do pomocy, to się pojawi. Że Siła Wyższa już o to zadba, aby cały proces przebiegł tak, jak powinien i misja była wykonana, bo to jest najważniejsze. I sama też poczułam taką gotowość, siłę i moc, by tę wspólnotę stworzyć i wypełnić moje powołanie.

      3. I jeszcze chciałam powiedzieć, że kotek Willy jr. był bardzo dzielny i wspaniale dbał o Ciebie, o Twój spokój i przebieg rytuału. Wzorowa postawa tego wojownika! 😄
      O Tobie już nie wspomnę – perfekcjonizm imponujący! Zawsze dotrzymujesz obietnic i terminów, ja to wiem i z całego serca dziękuję za to, że jesteś! 💓

  4. Odpowiedz
    Malvina says:

    Siła Światła pewnie uważa, że spisałaś się na puchar Mario! Ja tak i wiele osób zapewne również 🙂
    Byłam na plaży przed 22 z M., miałam świecę w szkle, ale gdy udało nam się zapalić to tylko chwilę płonęła, bo była tak silna wichura i deszcz. Taniec żywiołów. Złożyłam prośby i po czasie odczułam wielką radość jakby wszystkie były przyjęte, spływające wibracje wysokie, aż miałam łzy wzruszenia ❤️ Przyszła mi myśl, która przewija się czasem w moim życiu, że jak coś ma się zdarzyć (zgodnie z wyższym planem i gorącymi staraniami), to i tak nic tego nie zatrzyma, a jeśli coś nie ma się wydarzyć (bo jest niezgodne z Siłą Źródła i naszą wolną wolą) to i tak nic tego nie zatrzyma. Nie da rady i koniec.
    Wracając zauważyłam lisa z piękną kitą 🙂

  5. Odpowiedz
    Moyra says:

    Po dzisiejszym Sprawozdaniu jestem pewna swego uczestnictwa😊
    Jestem tym rodzyneczkiem …tym najmniejszym ziarnkiem piasku o ile czuję się członkiem jakiejś społeczności. ..tak tak dzicy ludzie istnieją 😁
    A jednak jestem. ..🌛🌜💗
    Najpierw rozmawialam z Luna o swoich sprawach. Gest kwiatów i 4 Żywioły. Ja sobie lubię poleżeć to i położyłam się.
    Bez wprawy chyba się nie rozpedze. Wysyłam Miłość do Ziemi. To takie proste bo Ona jest cudowna. A że w dzień ogladałam polarne nuedzwiadki ( miałam sen z soboty na niedzielę o złotych kolczyka z zawieszkami w kształcie polarnych misiów. ..były inne metalowe w słonie ale tylko polarne złote 😉) to glaslalam i cala byłam zachwycona jak te zwierzęta są piękne. Piękne cudowne i idealne. W rękach miałam Moqui moje Slodziaczki i zwalmy to na wiosnę i ich energię ziemską calowalam je i przestać nie mogłam. W zadumie będąc że z wnętrza Mateczki Ziemi są. Popatrzylam na Księżyc i tak samolubnie sobie przypomniałam ze Maria nasza przecie w zmaganiach i podróży teraz niezwykłej i pomyślałam sobie ze tym razem będzie bez przerwy przeszkadzania etc dla nas Rytuał 96😚Ha!
    Podczas jazdy dzisiaj busem do pracy słuchając Tajemnice wiedźmyz Folsin. …moją uwagę przykula biedna Mariam zaraz po torturach będąca. „Przytulia twarz do zimnego drewna mebla. .” Gdy ciało odmawialo jej posłuszeństwa i gdy wyskoczyła do oceanu. Kocham Cię Mario 😚

  6. Odpowiedz
    Diana says:

    Jak tylko wprowadzono w Polsce kolejne ograniczenia, energię są naprawdę nie ciekawe. Ja to odczuwam jako takie obciążenie. Widzę to też po moim psie, sapiacym i jeczacym. Ona to bardziej odczuwa jak ja, ta cała sytuację która jest wokół. Jeżeli chodzi o sam rytuał. Trudno było mi się skupić na medytacji ale jak tylko się to udało, widziałam wszędzie fiolet, energię transformacji. I najlepszy to bym moment ten jak spływała na mnie ta energia transformacji do Ziemi i się rozchodziła. To było bardzo nietypowe doswiadczenie. A później,znów otworzyłam książkę a tam cytat „wszystko się może zmienić, zanim zdążysz mrugnąć”. Dla mnie jest to taki znak, że jeszcze nie jest za późno i możemy dużo zmienić na świecie i wokół nas 😊
    Po rytuale byłam taka głodna, musiałam zjeść ale nadal jestem zmęczona. Chyba poprostu muszę to wszystko odespać.
    Cieszę się ogromne, że są tu na ziemi istoty które będą podwyższac wibracje, bardzo nam wszystkim tego potrzeba dokładnie w tym momencie 😌

Prześlij Twoje światełko 🌷 komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu

%d bloggers like this: