4

Moje sprawozdanie osobiste z 111 Rytuału dla Matki Ziemi Truskawkowa Pełnia, Super Księżyc 14.06.202

Moje sprawozdanie osobiste z 111 Rytuału dla Matki Ziemi Truskawkowa Pełnia, Super Księżyc 14.06.202

 

👉 Moje książki i wykłady, Ceremonie: https://bucardimaria.com

👉 Rytuały, świece intencyjne: https://mariabucardi.pl

 

 

 

 

4 komentarze

  1. Odpowiedz
    Justyna says:

    Kochana Pani Mario,

    czuję, by podzielić moimi przeżyciami z 111 Rytuału dla Matki Ziemi. Na początku chciałabym nadmienić, że od lutego boli mnie kręgosłup w części lędźwiowej, chodziłam na fizjoterapię i było już dobrze, a tutaj w sobotę przed rytuałem znowu mnie ścisnęło w kręgosłupie. Tak po prostu , nie wiedziałam nawet dokładnie dlaczego i moje wibracje bardzo, bardzo spadły 🙁 W dniu Rytuału poczułam, że koniecznie muszę zjeść truskawki 🙂 i udało mi się kupić takie ciemne czerwone, słodkie i soczyste. Na moim ołtarzu do rytuału położyłam suszone róże oraz wszystkie różowe kwarce jakie miałam.

    Magiczny krąg utworzyłam 7 razy, bo ostatnio różne istoty chcą się do niego dostać. Tuż przed początkiem siedziałam, patrzyłam na zapalone świece i próbowałam podnieść swoje niskie wibracje. Mówiłam sobie, że to ma wszystko sens, że jestem po coś potrzebna na tym świecie i może nie wiem jaki będzie koniec to chociaż będę mogła zrobić tutaj coś dobrego. Poczułam, że do magicznego kręgu próbują się dostać dziwne istoty, przypominały istotę Venom, czarne z zębami i jęzorem oraz takie inne „muszydła”, ciemne owady na kształt much. Wiedziałam, że nie uda im się wejść do kręgu. Mój kręgosłup mnie bolał, klęczałam i prosiłam znane mi istoty światła o pomoc i wsparcie. Przeszłam na kanapę i pojawiły się Istoty korzeni, takie gnomy i krasnoludki, które mieszkają w korzeniach drzew i opiekują się nimi oraz jeleń z wielkim, ogromnym po prostu porożem. Dostałam informacje, że mam się położyć na brzuchu w środku magicznego kręgu i zacząć się ukorzeniać. Po chwili moje myśli stały się czarne, coś mrocznego je tłukło jak szybę. Próbowałam z tym walczyć, ale to było jak na karcie 5 mieczy, chaos w myślach i brak skupienia. Zaczęłam się ukorzeniać ponownie. Moje ciało był jednym wielkim korzeniem, a ja sięgałam do Matki Ziemi swoimi długimi przedłużeniami głębiej i głębiej. Siatka małych korzeni oplotła i usztywniła mój kręgosłup, te korzenie stały się częścią mojego ciała, zrosły się z nim. Poczułam też, że mam ogromne rogi sięgające ku niebu, takie jakie ma Królowa Denarów.

    Dostałam pewną myśl: nie mogę być Drzewem, dlatego, że mnie boli kręgosłup i mam za niskie wibracje. Ja bardzo często na Rytuałach staję się wielkim energetycznym drzewem i przesyłam energię do Ziemi. A tutaj nie mogłam i było mi z tego powodu bardzo smutno. Wtedy odczułam obok mnie Odyna i Thora, boską rodzinę, ojca i syna. jasność, błękit i siłę. Oni zaczęli odganiać ode mnie wszystko co negatywne, wszystko co ciemne i szare. Wszystko zaczęło przyspieszać. Ja dalej leżałam, a na moich plecach stanęły dwie istoty różowej energii. Ja je odczułam jako Afrodytę i Archanioła Haniela, ale były to istoty dobra i światła, różowego i perłowego promienia. Zostało mi powiedziane, że te istoty będą moim pniem, ja będę korzeniem i energia będzie mogła być przesłana. To było tak wyjątkowe zdarzenie, że ja do tej pory nie znajduję słów by opisać co czułam, ten zaszczyt. Przez te istoty spłynęła do mnie cudna różana, truskawkowa, różowa energia i następnie została przekazania do Matki Ziemi. Dostałam informację, że istoty mroku atakują mój kręgosłup bym nie mogła stawać się Drzewem.

    Następnie po różowej energii pojawiła się jasna, delikatna błękitna energia, taka jak na Atlantydzie.
    Zobaczyłam też fantastyczne istoty, podobne do psów, tygrysów i smoków, jasne, ale mieniące się perłowo wszystkimi kolorami tęczy jak róg jednorożca. Te istoty miały też swój róg na przedniej stronie głowy. Nigdy wcześniej o takich nie słyszałam.
    W fizycznym świecie mój krzyż wibrował, poczułam, że mam go mocno spinać i rozluźniać i tak przez chwilę.
    Zapytałam czy to koniec i otrzymałam informację, że jeszcze nie i mam wstać, rozprostować się i stać się sama drzewem. Z wyprostowanym kręgosłupem przesyłałam tym razem energię żeńskiej królewskości. Z wyciągniętymi do góry dłoniami stawałam się różnymi kobietami, z różnych czasów i kultur i każda z nich była na swój sposób królową.

    I na tym zakończył się mój 111 Rytuał dla Matki Ziemi, w poczucie szczęścia i ogromnej wdzięczność za wszystko.

    Uściski,
    Justyna
    🌹🌹🌹👑👑👑🍓🍓🍓

    • Odpowiedz
      MariaBucardi says:

      cudowne!

  2. Odpowiedz
    Vaanadiss says:

    By mi czarny wilk nie przeszkadzał śpiewałam bez słów czasami miłość słowo zawierając. Pomyślałam o spływającym świetle na Ziemię z góry i zobaczyłam Ciebie Kochana. Szybko się wycofała, gdy poczułam jakieś zagrożenie…to światło przestało być światłem. Oczywiście poczułam się winna, bo mój czarny wilk wie, że jesteś dla mnie bardzo ważna.
    Śpiewając poczułam się jak w innych czasach. Jak Cyganka która kreuje wolność…wie, co to wolność. Widziałam drogę przez lasy i pola… taką prowadząca do czegoś nowego. W powietrzu było dużo niebieskiego światła.
    Dzisiaj przyszła do mnie konkluzja, ze przyszedł jakiś nowy etap dla mnie. Że jestem matką dla wszystkiego co żyje. Że ludzie, którzy zwłaszcza z negatywnym zachowaniem to właśnie trudne dzieci, lekcja miłości dla matki.
    Mario pamiętasz jak miałam sen o Tobie? To było pod koniec tamtego roku. Widziałam Cię w Egipcie a Ty do mnie mówiłaś poprzez biało czarny film… mówiłaś o zagrożeniu, to zagrożenie dotyczyło mnie. Tlumaczylas mi kto jest moim wrogiem.
    Dzisiaj wylosowalam Ceremonię nr 3 😋 która traktuje o wampiryzmie energetycznym 🤩
    Czy to dobre, gdy my też pozytywnie podchodząc do wampira dzięki niemu rozeznajemy się w swoich słabościach? Czy raczej jest to duże ryzyko? Ostatnio oglądałam „Gladiatora”. Jak mówiłaś Mario prawdziwy wojownik zna swoje słabości.
    Walczę ze swoim czarnym wilkiem jednocześnie sprawdzam, gdzie jest moja słabość. Ciosy wobec Ciebie mogły pójść z mojej strony, nie wiem tego, bo zaprawdę się staram, wycofuję. Po prostu walczę. Przyjmuję wszystko na klatę.
    Ostatnia kwestia Nowej Ziemi. Tego też nie wiem i dlaczego tak jest, ale moje widzenie jest wręcz identyczne jak Twoje. Żeby nie było… może nie umiałabym tego tak dobrze nazwać jak Ty Kochana, ale takie widzenie noszę w sobie od kiedy pamiętam. I dzięki Tobie wciąż dostaję potwierdzenie, że warto, że…to jest piękne 🍓💖🍓💗🏵️💮🌸🌼🌺
    💟

    • Odpowiedz
      MariaBucardi says:

      🍓💖🍓💗🏵️💮🌸🌼🌺

Prześlij Twoje światełko 🌷 komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu

Niezależnie zweryfikowany
113 opinii
%d bloggers like this: