
Tam, gdzie kapłanka spotyka Węża
– zaczyna się prawdziwa droga, rodzi się Arcykapłanka.
Dla tych, którzy przyszli, by świecić – wskazówki na czas budzenia mocy i zdejmowania starej skóry.
Spotkanie z Wężem. Przesłanie dla Dusz Świetlistych. Dla Dusz Starych. Dla Dusz Empatycznych.
Jeśli od zawsze czujesz, że jesteś inna. Inny.
Jeśli Twoje serce pulsuje współczuciem, a świat często rani właśnie tę najczulszą część.
Jeśli Twoja dusza nosi pamięć wielu wcieleń.
Jeśli służysz Światłu – cicho, niezauważenie, ale z ogromną mocą.
Jeśli przez całe życie próbowałaś, próbowałeś zrozumieć, kim naprawdę jesteś.
To jest przesłanie dla Ciebie.
Weszliśmy w Rok Węża.
Wąż to symbol odrodzenia, zrzucenia starej skóry, przebudzenia wewnętrznej mądrości. W wielu kulturach uważany za strażnika tajemnic, uzdrowienia i transformacji. W tym roku jego energia przenika każdą Duszę Światła, prowadząc do wielkiego oczyszczenia i narodzin na nowo.
To czas wielkiej przemiany.
Czas zdejmowania masek, starych tożsamości, ról, które przestały nas chronić.
Czas, w którym każda Dusza Światła spotyka Węża.
W śnie. W wizji. W wydarzeniu, które otwiera oczy.
W postaci lustra. Wyzwania. Znaku.
Kapłanka, która spotyka Węża – kończy cykl.
Kapłan, który spotyka Węża – przekracza próg.
Kończy się czas służby w ciszy.
Zaczyna się czas stanięcia w swojej mocy.
W moim życiu pojawił się wąż.
Dwukrotnie.
Czarny. Lśniący. Królewski.
W miejscu, w którym według natury nie występują takie istoty.
(no chyba że komuś uciekł z terrarium i zamieszkał w moim ogrodzie…).
Czekał.
Obserwował.
Nie potrzebował słów.
Jego spojrzenie mówiło wszystko:
„Pora wrócić.”
„Pora wznieść się.”
“Pora przyjąć to, po co tu wróciłaś.”
Jeśli znasz moją trylogię, pamiętasz Mariam Salise.
Pozostała w Królestwie Arcykapłana.
Po zdradzie. Po odejściu Księcia Mrocznych Gór.
W ciszy, która nie dawała odpowiedzi, ale prowadziła głębiej.
W przestrzeni Prawdy – tej, przed którą nic się nie ukrywa.
Jej historia zatrzymała się w tym miejscu.
Czekała.
Aż ja – Maria – będę gotowa, by ją poprowadzić dalej.
By otworzyć kolejny rozdział.
By zapisać to, co przez wiele miesięcy dojrzewało w ciszy i świetle.
Dziś Mariam powraca.
Już nie jako ta sama.
Ale jako ta, która przeszła przez ogień.
Ta, która spojrzała Wężowi w oczy.
Ta, która już nie pyta – tylko wie.
I ja – Maria – również powracam.
Z miejsca przemiany.
Z miejsca, w którym przestałam być wszystkim dla wszystkich.
Z miejsca, w którym oddałam wszystko, co było stare –
by objąć wszystko, czym naprawdę jestem.
Tamta, która była – dawała wszystkim.
Była zawsze dostępna.
Bez granic.
Bez filtra.
Bez ochrony.
Otwarta dla każdego.
Gotowa służyć nawet tym, którzy przychodzili tylko po energię.
Działałam jak hotline z nieba – dniami i nocami.
Karmiłam także pasożyty – te energetyczne, te duchowe, te emocjonalne.
Wierzyłam, że Światło musi świecić wszędzie i każdemu.
Aż przyszedł Wąż.
Aż spojrzałam w jego oczy.
Aż usłyszałam: „Dość. Teraz Twoja droga.”
Zaczęłam odcinać to, co odbierało mi siłę.
Zamknęłam kanały, które prowadziły donikąd.
Zamieniłam bezgraniczne dawanie – w świadomą wymianę.
Z bezbronnej otwartości wyłoniła się Moc.
I tak powstała Nowa Maria.
Już nie tylko kapłanka.
Arcykapłanka.
A Ty?
Czy już spotkałaś Węża?
Czy już spojrzałeś mu w oczy?
Czy Twoja dusza czuje, że nadszedł czas?
Czas odciąć stare powłoki.
Czas zostawić za sobą wszystkie role, które miały tylko chronić.
Czas stanąć w świetle – nie tylko jako istota duchowa, ale jako Siła.
Jako Przewodniczka. Jako Przewodnik.
Jako ta, która prowadzi. Jako ten, który tworzy nowe światy.
W Roku Węża nic nie zostaje w ukryciu.
Wszystko staje się widoczne.
Prawda wyłania się spod każdej warstwy.
Moc powraca do tych, którzy odważą się ją przyjąć.
Spotkanie z Wężem to nie tylko moment.
To zaproszenie.
To portal.
To początek nowej ery.
Dla Ciebie.
Dla mnie.
Dla nas wszystkich.
Rok Węża – jak zapowiedziałam w Przewodniku na 12 Magicznych Nocy – przynosi ogromną transformację.
To czas, w którym pękają skorupy.
Czas, w którym światło wyłania się spod warstw, które długo je tłumiły.
To czas, w którym każdy spotyka Węża.
W ogrodzie, w wizji, w śnie, w wydarzeniu codziennym, które zatrzymuje duszę i mówi: „teraz”.
Wąż może budzić lęk.
Może burzyć to, co znane.
Ale Wąż niesie też dar – odrodzenie.
Zrzucenie starego.
Wstąpienie na ścieżkę Prawdy.
Nie każda dusza przyjmie to wezwanie.
Nie każda zdejmie skórę.
Nie każda pójdzie głębiej.
Ale Ty – jeśli to czytasz – możesz.
Zachęcam Cię, abyś w Roku Węża:
– Zamykała wszystko, co Cię drenuje.
– Uwalniał się od relacji, które odbierają siłę.
– Codziennie oczyszczała swoją przestrzeń – fizycznie, energetycznie, duchowo.
– Słuchała swojej Duszy bardziej niż cudzych głosów.
– Wybierał wewnętrzne prowadzenie zamiast zewnętrznych oczekiwań.
– Działała wtedy, gdy poczujesz prawdziwe wezwanie – nie wcześniej, nie później.
– Odmawiała bez poczucia winy.
– Tworzył tylko to, co płynie z serca.
– Pielęgnowała to, co zasila Twoje światło.
– Wracała do rytuałów, które naprawdę Cię wzmacniają.
– Dbała o ciało jako świątynię Duszy.
– Zaczęła mówić własnym głosem – pełnym, czystym, prawdziwym.
– Ufał, że Twoja droga jest święta, nawet jeśli inni jej nie rozumieją.
– Wychodziła z ukrycia – bez potrzeby tłumaczenia się komukolwiek.
– Sięgał po swoją moc bez lęku.
I jednocześnie, abyś w tym roku:
– Nie oddawała swojej energii byle komu, byle gdzie i byle za co.
– Nie wchodził w role zbawiciela, ojca, opiekuna świata, jeśli sam jesteś pusty.
– Nie dawała się wciągać w cudze dramy, historie, uzależnienia.
– Nie zostawała w miejscach, które Twoja Dusza już opuściła.
– Nie próbowała na siłę przebudzić tych, którzy wolą spać.
– Nie czekała na pozwolenie, aprobatę, zgodę.
– Nie przekładała życia swojej Duszy na później.
– Nie udawała mniejszej, niż jesteś, tylko po to, by komuś nie było przykro.
– Nie tłumił swojej mocy z lęku przed oceną.
– Nie szukała ratunku u tych, którzy sami toną.
W tym roku wybór jest jasny.
Albo wracasz do siebie – do prawdy, do światła, do siły –
albo zostajesz w miejscu, które już dawno przestało Ci służyć.
Wąż już przyszedł.
Nie prosi o zgodę.
Nie czeka.
Patrzy.
Wzywa.
Zachęcam Cię, byś spojrzała, spojrzał mu w oczy.
Byś przyjęła, przyjął jego mądrość.
Byś pozwoliła, pozwolił sobie odrodzić się w świetle – takim, jakie płynie prosto z Twojej Duszy.
Z Twojej głębi.
Z miejsca, które od zawsze wiedziało, kim naprawdę jesteś.
Z miłością i mocą,
Maria Bucardi
(P.S. Poznaj historię Mariam Salise – Trylogia nr I link: https://bucardimaria.com/produkt/trylogia-autor-maria-bucardi-isbn-978-83-964513-0-9/
Trylogia nr 2: https://bucardimaria.com/category/trylogia-nr-2/
Jeśli ten tekst poruszył Twoją duszę –
napisz kilka słów w komentarzu.
Opowiedz, czy spotkałaś, spotkałeś już Węża.
Czy Twoja dusza również wchodzi właśnie w ten ogień przemiany.
Twoje słowo może stać się światłem dla kogoś, kto dopiero wyrusza.
A Twoja obecność tutaj tworzy przestrzeń mocy dla nas wszystkich.

9 komentarzy
Mighty M says:
14/06/2025 at 17:28Hmmm a ja sie tak zastanawialam dlaczego mysle o tym, ze zaraz spotkam weza na lesnej sciezce, wiem, ze ich tutaj nie ma, a jednak co jakis czas mam wrazenie, ze wlasnie waz wypelznie na droge, to nie jest obrazowe, czuje to cialem, zmyslami, czuje, ze waz zaraz wypelznie, moje stopy nawet lekko reaguja, i dzisiaj myslalam sobie o tym jak bardzo to wazne stapac po Matce Ziemi z godnoscia i wdzecznoscia, ze moge isc po ziemi …
Aga1989 says:
19/05/2025 at 21:18Ten tekst jest jak znak. Mam wrażenie, że też stoję teraz w takim miejscu jak ta Kapłanka… Coś we mnie się kończy, a coś nowego się zaczyna. Czytam i czuję, że to nie przypadek. Dziękuję, Mario – Twoje słowa naprawdę trafiają do duszy.
Do tej pory, jak większość tutaj obecnych, tylko czytałam i nie komentowałam, ale teraz czuję, że czas to zmienić. Czas pokazać złym ludziom naszą siłę.
Monika S. says:
19/05/2025 at 20:42Ten wpis przeczytałam w zupełnej ciszy, z takim skupieniem, jakiego dawno już w sobie nie miałam. I może to dziwnie zabrzmi, ale przez chwilę miałam wrażenie, że to nie tylko opowieść o Tobie, ale i o mnie. O tej części mnie, którą próbowałam uciszyć – bo była zbyt dzika, zbyt nieprzewidywalna, zbyt „niewygodna” dla tego, co duchowość miała przecież reprezentować: łagodność, pokój, światło.
Ale ta Kapłanka, która spotyka Węża, ta, która nie odwraca wzroku, tylko patrzy w oczy pradawnemu lękowi – ona obudziła we mnie coś, czego nie potrafię do końca nazwać. Może to cień. Może to moc. Może to prawda, której bałam się dotknąć.
W moim życiu też był taki moment, gdy wszystko, co znałam, przestało działać. A wszystko, co nowe, było zbyt przerażające, żeby od razu przyjąć. Wtedy miałam wrażenie, że duchowość zawiodła. Ale może po prostu – tak jak napisałaś – to nie był koniec, tylko próg. Wejście na głębszy poziom.
Dziękuję Ci, że dzielisz się tą drogą – nie cukierkową, nie „ładną”, ale prawdziwą. Widzisz rzeczy, których wielu woli nie widzieć. Mówisz o tym, co przemilczane. I może właśnie dlatego te Twoje teksty mają moc – bo to nie jest duchowość z cytatu, tylko duchowość z krwi, potu i popiołu.
Jestem Ci wdzięczna, że nadal idziesz i że pozwalasz, by inni – tacy jak ja – mogli iść za Tobą. Może nie od razu jako arcykapłanki, ale przynajmniej jako kobiety, które przestają się bać własnego węża.
Z szacunkiem i wewnętrznym poruszeniem,
Monika
Katarzyna says:
19/05/2025 at 08:13Wizerunek węża pokazał mi się kilkukrotnie, innym i nagłym spojrzeniem na jego malunek. Chciałabym też spojrzeć mu w oczy, powiedzieć , że już wiem wiecej, już bardziej rozmumiem, już bardziej przyjmuje wartość mojej drogi. Podziękować. Uwolnić ciało i duszę. Pożegnać się z tym co stare. I nabrać pełną siłę mojej Duszy.
Trylogia i ceremonie…- Jestem szczęściarą, że trafiłam kiedyś do Ciebie 🌳
Trylogia wybawiala mnie z iluzji, jakby Wszechświat prowadził mnie nią ku prawdzie i uczył.
Dziękuję, bo Ty nas prowadziłaś różnymi sposobami, przygotowywałaś różnymi możliwościami na to co miało nadejść teraz.
🍀
Anonim says:
18/05/2025 at 19:53♥️
Anonim says:
18/05/2025 at 18:33Wczoraj przeczytałam to przesłanie, a dzisiaj poznałam nową osobę. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy- tatuaż węża, jakie to symboliczne. Ta osoba podała mi rękę i spojrzała w głęboko w moje ocze z fascynacją/zaciekawieniem w połączeniu z radością. Ja to tak, odebrałam, dosłownie 2 sekundy, a tak wiele to dla mnie znaczyło. Również się ucieszyłam poczułam, że to piękna, odważna dusza 😌
Agnieszka says:
18/05/2025 at 18:30Wspaniały tekst. Czuję go całą sobą. Wąż w ostatnim czasie towarzyszył mi w medytacjach i snach. Zrzuciłam jego starą skórę. W zaufaniu odkrywam nowe. Dziękuję 🙏
Anonim says:
18/05/2025 at 08:56❣️
Daria says:
17/05/2025 at 21:44❤️