4

Z dziennika Marii Bucardi: Ego, które udaje oświecenie: Ja już to przerobiłam. Słucham tylko siebie. Bez Mistrza. Bez Lustra.

Z dziennika Marii Bucardi

Gdy przewodnik przestaje odpowiadać, a ego chce sceny…

„Już nie potrzebuję przewodnika.”
Słowa wypowiedziane z pozornym spokojem.
Ale pod nimi – wir.
Zawód. Żal. Ból. Ego.

Gdy kończy się hotline z nieba

Zaczęło się wtedy, gdy przestałam być darmowym „hotline z nieba”.

Nie było już odpowiedzi na każde „co mam robić”.
Nie było już nocnych wiadomości i natychmiastowych rozwiązań.
Nie było więcej: biorę, biorę, biorę – bez zatrzymania, bez podziękowania.

I wtedy pojawił się komentarz.
Nie w prywatnej wiadomości.
Nie z czułością, że ścieżki się rozdzieliły.
Ale na oczach wszystkich.

Jakby chciała stanąć na moim miejscu.
Na moim ołtarzu.
W mojej świątyni.

I ogłosić:
– Nie wiem, o kim piszesz.
– Ja to już dawno przerobiłam.
– Nie mam mentorów.
– Słucham tylko siebie.
– Ja stosuję teraz inne, bardziej zaawansowane metody…

To już nie była tylko deklaracja.
To był występ.
Publiczne unieważnienie.
Nie po to, by zakończyć, ale by podważyć.

Gdy przewodnik idzie dalej

Bo czasem przewodnik milknie nie dlatego, że zostawia.
Ale dlatego, że jego misja go wzywa gdzie indziej.
Nie każdy ogień płonie wiecznie dla jednej osoby.
Czasem musi iść dalej – zostawiając Ci iskrę w sercu.

Prawdziwy uczeń wie, kiedy podziękować i pójść dalej.
A nie – wejść na scenę swojego mistrza i oświadczyć publicznie:
„Już go nie potrzebuję.”

To nie niezależność

To głód uznania przebrany za siłę.
To potrzeba postawienia się „ponad”, by ukryć fakt, że drzwi się zamknęły.
A wcześniej – były otwarte na oścież.
Dla każdej prośby. Każdego pytania. Każdego cienia.

Bo kiedy naprawdę już nie potrzebujesz przewodnika –
odchodzisz w ciszy.
Nie zostawiasz szpilek.
Nie musisz ogłaszać, że już „nie jesteś na tym poziomie”.

To nie jest rozwój.
To jest ból ubrany w biel.

Psychologiczna prawda

To Dusza, która nie umie odejść z wdzięcznością.
Bo jej ego potrzebuje ostatniego słowa.
Potrzebuje występu.
Na scenie tego, kto kiedyś ją rozświetlił.

Nie po to, by podziękować.
Po to, by wyprzeć.

Bo tak łatwiej.
Niż przyznać, że kiedyś… coś naprawdę działało.
Że ktoś był lustrem. Drogą. Iskrą.
A teraz – już nie odpowiada.

To reakcja Duszy, która była manipulowana.
Albo zdradzona.
Albo rozczarowana przez fałszywego przewodnika.
Albo tej, która przez lata czerpała – światło, odpowiedzi, obecność – bez pytania, bez wdzięczności.
A gdy dostęp zniknął, gdy skończyło się „za darmo”…
Pojawił się bunt.
Złość.
Urażone ego, które musiało sobie powiedzieć: „Już tego nie potrzebuję.”

Ale to nie wolność.
To mur zbudowany ze strachu, a nie z Mocy.

Czym jest prawdziwa niezależność

Prawdziwa Moc nie potrzebuje świadków.
Nie musi wypowiadać słów:
„Nie mam mentorów.”
„Nie potrzebuję nikogo.”
„Słucham tylko siebie.”

Bo wie, że cisza jest najczystszą formą uznania.

Prawdziwa niezależność nie udowadnia swojej wartości – ona ją uosabia.
Nie szuka sceny – idzie własną ścieżką w świetle, które raz kiedyś otrzymała… i które wciąż płonie.

Jeśli się dziwisz…

A jeśli dziwisz się, że Twój komentarz nie został opublikowany –
to znak, że ten krąg jest chroniony.
To przestrzeń święta.
Nie dla rozgrywek ego.
Ale dla Duszy, która widzi.
Która czuje.
I która – mimo wszystkiego – wciąż potrafi uznać, że ktoś był jej drogą.

Bo prawdziwe Światło nie boi się powiedzieć: „Dziękuję”.
Zawsze pamięta, kto zapalił pierwszą iskrę.
Nawet jeśli idzie już własną drogą – niesie w sobie wdzięczność.
A wdzięczność to pieczęć Światła.

Bo Dusza, która naprawdę świeci, nie musi nic udowadniać.


Psychologiczna analiza mechanizmów tego zachowania

To nie był tylko komentarz.
To był manifest porzucenia, który miał być widoczny – a nie szczery.
Forma symbolicznego wystąpienia z przestrzeni przewodnika, ale nie przez drzwi – tylko przez scenę.

1. Udawana neutralność – „nie wiem, o kim mowa”

Pierwszy mechanizm obronny: wyparcie.
Pozorna niewiedza służy odcięciu emocjonalnego zaangażowania – „to mnie już nie dotyczy”.
W psychologii to klasyczna maska: brak odwagi, by przyznać, że coś wciąż boli lub rezonuje.
Im silniejsze zaprzeczenie – tym większy wpływ emocjonalny danej relacji.
To także próba zbudowania dystansu: „nie jestem już w tej przestrzeni, więc jestem ponad nią”.

2. Deklaracja: „dawno to przerobiłam”

Tu działa inflacja rozwoju duchowego.
Osoba nie mówi: „zrozumiałam”, „doświadczyłam”, tylko – „przerobiłam”, jakby życie duchowe było listą zadań do odhaczenia.
To znieczulacz: jeśli ogłoszę, że mam to już za sobą, to nie muszę konfrontować się z tym, co nadal we mnie żyje.
W rzeczywistości – to często przedwczesne zamknięcie procesu, którego nie udźwignęła.
Zamiast uczciwego: „to nadal mnie dotyka” – pojawia się ucieczka w pychę duchową.

3. „Nie mam mentorów”, „słucham tylko siebie”

Brzmi jak siła.
W rzeczywistości – to mechanizm obronny Duszy, która przez długi czas czerpała bez równowagi energetycznej.
Często otrzymywała za darmo: odpowiedzi, światło, uwagę – bez głębokiej wdzięczności czy realnego wkładu.
Gdy dostęp został zamknięty, a energia przestała płynąć jednostronnie – pojawiło się egoiczne:
„Już tego nie potrzebuję.”
„Nigdy tego nie potrzebowałam.”
To rewers żalu, reakcja na odcięcie, nie prawdziwa wolność.

W tle działa potrzeba kontroli:
„Jeśli nikt mnie nie prowadzi – nikt mnie nie porzuci.”
Ale to mur, nie moc.
To ucieczka, nie niezależność.

4. Potrzeba sceny – zamiast rozmowy

Najbardziej charakterystyczne: nie padły słowa w wiadomości prywatnej.
Nie było pożegnania.
Nie było szczerej refleksji.
Był występ.
Komentarz publiczny – oparty na logice:
„Jeśli nie mogę już korzystać, to przynajmniej pokażę, że tego nie potrzebuję. I zrobię to tak, by wszyscy widzieli.”

To wewnętrzne dziecko, które mówi: „zabierzcie mi zabawkę, a ja powiem, że była głupia”.
Ale w dorosłej wersji – z pozą duchowej dojrzałości.
Zamiast wdzięczności: podważenie.
Zamiast refleksji: zrzucenie autorytetu mentora.

5. Ukryta zazdrość wobec Światła i Autentyczności

Taki komentarz często wypływa nie z nadmiaru – tylko z wewnętrznego braku.
Braku uznania. Braku inspiracji. Braku Mocy.
Dlatego pojawia się próba zdyskredytowania autentyczności przewodnika – by zmniejszyć jego światło, bo ono już nie dociera.
Cień chce zasłonić źródło, bo boi się przyznać: „kiedyś mnie ogrzewało”.
To nie krytyka z miłości.
To atak wynikający z rozżalenia.

Każda Dusza pokazuje kim jest, gdy kończy się dostęp do darów. I tylko te prawdziwie świetliste – potrafią wtedy szepnąć: „Dziękuję” i odejść z Mocą.

Z serca,
Maria Bucardi

4 komentarze

  1. Odpowiedz
    Mighty M says:

    Hmm kazdy z nas choc jeden raz w zyciu poczul sie odrzucony, gdy przestalo byc tak dobrze jak bylo wczesniej i wszyscy sie w takich momentach uczymy przeciez co jest wazne, co jest dla nas dobre, bo odrzucenie np przez kogos moze nas jeszcze bardziej wzmocnic, ukierunkowac nasza dusze etc, ale … mysle o czyms jeszcze, … mysle o tym, ze bez wzgledu jak czesto dobrze reagujesz na odrzucenie jest cos co jest dla mnie osobiscie wazniejsze, dla mnie wazne jest to poo ktorej stronie stoje, mroku czy swiatla i tutaj nie ma wybaczenia, to jest dla mnie najwazniejsze, nie jestem psem jestem wilkiem, pies lize reke dobremu i zlemu panu … po ktorej stronie stoje! – to jest najwazniejsze, sprawdzajmy siebie, za kazdym razem

  2. Odpowiedz
    Grazka says:

    Pamiętam, jak pewnego dnia, po wielu latach poszukiwań duchowych, poczułam, że już wszystko wiem. Przeczytałam wiele książek, uczestniczyłam w warsztatach, medytowałam. Czułam się pewna siebie, niezależna. Mówiłam: “Już to przerobiłam”, “Słucham tylko siebie”, “Nie potrzebuję mistrza ani lustra”.

    Ale z czasem zaczęłam zauważać, że coś jest nie tak. Mimo całej tej wiedzy, wciąż czułam się zagubiona, samotna. Zaczęłam dostrzegać, że moje “oświecenie” było tylko maską, którą założyłam, by ukryć swoje lęki i niepewności.

    Twój tekst, Mario, otworzył mi oczy. Zrozumiałam, że prawdziwa duchowość to nie tylko wiedza i samodzielność, ale także pokora, otwartość na innych, gotowość do uczenia się. Dziękuję Ci za te słowa. Pomogły mi spojrzeć na siebie z innej perspektywy i zacząć prawdziwą pracę nad sobą.

  3. Odpowiedz
    Aga1989 says:

    Na początku miałam ochotę się bronić. Bo przecież też czasem mówiłam: „sama już wszystko wiem”, „nie potrzebuję nikogo”. Ale im dalej czytałam, tym bardziej widziałam, jak często to było moje ego, które nie chciało przyznać się do bólu.

    Bo łatwiej powiedzieć: „Już nie potrzebuję przewodnika”, niż: „Zawiodłam się, boli mnie to, nie wiem, co dalej”.

    Ten tekst pokazał mi coś, czego długo nie chciałam zobaczyć. Że prawdziwa siła nie polega na odrzucaniu innych, tylko na byciu szczerym ze sobą.

    Dziękuję, że to napisałaś. Trafia głęboko. W samo sedno.

  4. Odpowiedz
    Anonim says:

    ❤️

Skomentuj GrazkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Odkryj więcej z Maria Bucardi | Odkryj magię ...

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej