15

Z dziennika Marii Bucardi: Zdrada Mentora, Nauczyciela i Pracodawcy to zdrada własnej Duszy. Kiedy plujesz na tego, kto Cię prowadził – plujesz na siebie. Prawo karmy.

Z dziennika Marii Bucardi: Zdrada Mentora, Nauczyciela i Pracodawcy to zdrada własnej Duszy. Kiedy plujesz na tego, kto Cię prowadził – plujesz na siebie. Prawo karmy.

Jeśli jesteś Mentorem, Przewodnikiem lub Pracodawcą

– i jesteś ciepły, wspierający, dobry

– prędzej czy później spotkasz się ze zdradą.


Bo to nie światło wzbudza respekt – tylko chłód i dystans.
Bo to nie ci zimni są atakowani – lecz ci, którzy otwierają serce.
Bo dno społeczne zawsze kąsa rękę, która daje – i lęka się tej, która wymaga.


Zanim przejdziesz dalej…
Wdzięczność to klucz do Mocy.

W wielu moich przekazach mówię, jak ważny jest szacunek.
Jak ważna jest wdzięczność.
Nie jako forma grzeczności. Ale jako Święte Prawo Energii.

Ja – Maria Bucardi – jestem głęboko wdzięczna.
Za każdą osobę, która pojawiła się na mojej drodze jako nauczyciel, przewodnik, mentor.
Za każdą lekcję. Za każdy impuls. Za każde słowo, które stało się dla mnie zwrotem losu.

Jestem wdzięczna mojemu pierwszemu i jedynemu pracodawcy.
Pracowałam u niego 7 lat – jako młoda dziewczyna, w czasie studiów.
I choć od tamtego czasu przeszłam setki inicjacji, choć dziś sama jestem mentorką i przewodniczką tysięcy Dusz – ta wdzięczność została.

Bo nie chodzi o hierarchię.
Chodzi o połączenie.
Chodzi o Światło, które ktoś Ci podał, gdy Ty jeszcze nie miałaś / nie miałeś własnego ognia.

Dlatego to, co dziś przeczytasz – płynie z mojego doświadczenia.
Z przestrzeni serca.
Z ponad 20 lat prowadzenia ludzi, uczniów, pracowników i dusz.


To tekst o zdradzie

O tych, którzy otrzymali światło – a potem użyli go przeciwko jego źródłu.
O tych, którzy przyjęli wiedzę, opiekę, wsparcie, a potem opluli rękę, która ich podniosła.

To artykuł o tych, którzy zdradzają Mentora, Nauczyciela, Pracodawcę – i myślą, że nic się nie stanie.
A jednak… Prawo karmy zawsze działa.
Zawsze. Bez wyjątku. Bez opóźnienia, gdy przychodzi czas.

Ten tekst to ostrzeżenie, proroctwo i lustro.
Dla tych, którzy już zdradzili.
Dla tych, którzy rozważają zdradę.
I dla tych, którzy zostali zdradzeni – by przypomnieć im, że nie są sami.


Zaczyna się niewinnie

Przychodzą z pochylonym czołem.
Z oczami pełnymi zachwytu.
Z językiem słodkim jak miód.
Mówią:
„Jesteś światłem. Jesteś moją mistrzynią, moim mistrzem.
Nikt inny mnie nie zrozumiał. Tylko Ty.”

Albo:
„To dla mnie szansa życia. Praca z Tobą to zaszczyt. Dziękuję za zaufanie.”

A Ty – otwierasz drzwi.
Podajesz rękę.
Dzielisz się ogniem.
Poświęcasz czas, serce, wiedzę, energię.
Wprowadzasz ich do świętej przestrzeni, do misji, do pracy, do światła.
Choć ich dusze jeszcze nie przeszły próby.

Na początku są pokorni.
Słuchają. Dziękują. Zachwycają się.
Powtarzają każde Twoje słowo jak modlitwę.
Uczą się. Korzystają.

Ale w cieniu…
Ich ego zaczyna rosnąć szybciej niż świadomość.
Ich cień zaczyna mówić głośniej niż ich Dusza.


A potem przychodzi moment, gdy stawiasz granicę.

Gdy mentor, nauczyciel lub pracodawca prosi o poprawkę.
Gdy z troską mówi, że coś wymaga korekty.
Gdy nie zgadza się na wszystko.
Gdy jasno wyznacza granicę.

I wtedy urażone ego zaczyna pracować.
Włącza się pycha.
Rodzi się bunt.
Zaczyna się zdrada.


Najczęściej zdradzani są ci, którzy dają najwięcej

Bo bunt powstaje wtedy, gdy znikają granice lęku.
Gdy mentor, nauczyciel lub pracodawca daje serce, cierpliwość i czas.
Gdy jest obecny, ciepły, wspierający.
Gdy pozwala wzrastać – bez dominacji.

Wtedy w drugiej osobie budzi się iluzja równości.
A nawet – iluzja wyższości.

I kiedy pojawia się chwila korekty, uwagi, granicy –
uruchamia się zaskoczenie.
Pojawia się pycha.
Rodzi się bunt.

Bo wtedy w środku tej osoby coś zaczyna wrzeć.
Czuje się dotknięta, jakby ktoś sięgnął zbyt głęboko.
Jak dziecko, które usłyszało: „to jeszcze nie czas” –
i zamiast zrozumieć, trzaska drzwiami.

Pojawia się wstyd. Urażona duma.
Zamiast pokory – bunt.
Zamiast refleksji – oskarżenia.
Zamiast wdzięczności – wojna wewnętrzna.

Bo łatwiej krzyknąć: „to ty jesteś zły, to twoja wina”
niż szepnąć: „nie byłem gotowy, nie byłam gotowa”.

Gdyby mentor był chłodny, zdystansowany, surowy – wtedy działałby strach.
A strach wykonuje polecenia.
Strach milczy.
Strach się nie buntuje.

Bliskość daje wolność.
Wolność otwiera drzwi dla ego.
A ego chwyta ster i ogłasza się kapitanem.

I właśnie wtedy serce, które prowadziło – otrzymuje cios.
Zbyt dobre, by wzbudzić lęk.
Zbyt otwarte, by wymusić szacunek.
A przecież to ono pokazało drogę.


Zaczyna się rozpad.

Najpierw cicho.
W środku.
Po cichu pojawia się myśl:
„Może nie potrzebuję już tej osoby. Może wiem więcej. Może ona tylko mnie ogranicza.”

Ale to nie jest świadomość.
To ego – które właśnie dostało głos.

I od tej chwili wszystko się zmienia.
Uczennica zaczyna analizować każde zdanie nauczyciela – nie po to, by zrozumieć, ale by znaleźć słabość.
Pracownik zaczyna patrzeć, gdzie są luki, gdzie może wejść, co może zabrać.
Były podopieczny zaczyna kopiować – a jednocześnie szydzić.

To nie jest już droga.
To już sabotowanie drogi.


Nagle:

– każde słowo mistrza to manipulacja,
– każda wskazówka to próba kontroli,
– każde „nie teraz” to atak na wolność,
– każde „jeszcze poczekaj” to zazdrość nauczyciela, który rzekomo „boi się, że uczeń go przerośnie”.

Ale nie chodzi o to, by przerosnąć.
Chodzi o to, że ten, kto naprawdę wzrasta – nie musi nikogo niszczyć.
A zdrajca… właśnie zaczyna niszczyć.


Już nie chce tylko odejść.
Chce odejść i spalić most.
Ale nie swój.
Twój.

Chce odejść i zostawić po Tobie kurz, zgliszcza, wątpliwości.
By nikt więcej Cię nie słuchał.
By inni też zaczęli mówić: „Może rzeczywiście ona nie była taka mądra…”

To moment, w którym Dusza zdradza nie tylko Ciebie.
Zdradza samą siebie.


Czym jest zdrada Mentora, Nauczyciela, Pracodawcy?

Zdrada to nie spokojne odejście.
To nie wybór innej drogi z godnością i szacunkiem.
To złamanie niewidzialnego przymierza.
Jak plunięcie na dłoń, która wcześniej podawała chleb.
Jak wyrwanie pochodni z rąk przewodnika – tylko po to, by zgasić jej płomień i udawać, że nigdy nie płonęła.

Zdrada Mentora:

– Powtarzane słowa Mistrza stają się „własnymi cytatami” na blogach i profilach.
– Stworzona przez niego metoda staje się „autorskim pomysłem”.
– Wiedza, styl, rytuały, struktury są kopiowane – a potem Mistrz zostaje nazwany „tym, którego pochłonął Cień”.
– Mówi się o nim: „już nie rezonuje”, „jego czas minął”, „to teraz ja jestem światłem”.
– Jego słowa pojawiają się w nowych e-bookach, transmisjach, webinarach – bez odniesienia do źródła.
– Cytuje się jego zdania – zmieniając tylko szyk lub dwa słowa, by wyglądały na własne.
– Opisuje się jego techniki – w zmienionej estetyce, z nowym logo, ale identyczną strukturą.
– Wydaje się książkę, w której ukryto jego idee i nauki – bez dedykacji, bez przypisu, bez cienia wdzięczności.
– W prywatnych rozmowach podważa się jego misję: „zauważyłaś, że się zmienił?”, „on już nie jest tym samym człowiekiem…”, „może to wszystko nie było takie czyste…”.
– Wzbudza się wątpliwości w jego społeczności – by odciągnąć do własnej.

To jak przyjąć błogosławieństwo – i splunąć w twarz temu, kto je dał.


Zdrada Pracodawcy:

– W godzinach pracy prowadzone są działania konkurencyjne, zakładane są własne projekty na podstawie cudzych strategii.
– Pomysły, plany, know-how, estetyka i styl komunikacji zostają zabrane – bez słowa, bez wdzięczności.
– Prowadzi się tajne notatki, zapisuje treści, przygotowuje szablony – by później użyć ich w „swojej marce”.
– Tworzy się „nową jakość” – która jest dokładnym odbiciem starej, tylko pod innym imieniem.
– Publicznie mówi się o „toksycznej atmosferze”, „micromanagemencie”, „uwolnieniu” – choć przez lata otrzymywało się wypłatę, wsparcie, zaufanie.
– Sugeruje się, że miejsce, które przez lata dawało bezpieczeństwo – nagle stało się więzieniem.
– Tworzy się alternatywną wersję historii – gdzie zdrajca staje się ofiarą, a pracodawca oprawcą.
– Manipuluje się otoczeniem – by zdobyć sympatię, wywołać litość, skraść uwagę.

To jak mieszkać w twierdzy – i nocą otworzyć wrogowi bramę.


Zdrada Duchowego Przewodnika:

– Najpierw prośba o wsparcie, rytuały, ochronę, pomoc w ciemnych godzinach Duszy.
– Potem – własna „transmisja światła”, oparta na tym, co zostało wcześniej otrzymane.
– Bez wskazania źródła. Bez słowa wdzięczności. Bez odniesienia do Ścieżki, która przecież otworzyła drzwi.
– Tworzy się „własny przekaz”, który jest miksem dawnych nauk – tylko z nową oprawą graficzną i innym tłem muzycznym.
– Opowiada się swoją wersję „przebudzenia” – w której nie ma miejsca na Mistrza, bo „to wszystko przyszło samo”.
– Wciąga się innych do kręgu – by przekonać ich, że „tu już nie ma światła”, że „tamto było iluzją”.
– Pokazuje się Mistrza jako „osobę, która się pogubiła”, „która zawiodła”, „która odeszła od źródła”.

To jak wejść do Świątyni, wynieść święte księgi – i spalić ołtarz.


To nie są tylko słowa.
To energetyczne przestępstwo.
A pole pamięta każdy akt.
Każde kłamstwo.
Każdą myśl splunięcia w stronę Światła.


Profil Zdrajcy. 

Jak rozpoznać osobę, która żeruje na świetle, by je potem zgasić

Zawsze wybiera tych, którzy są ciepli, wspierający, otwarci.
Bo tylko oni otwierają serce i podają dłoń.
Zimnych i chłodnych się boi – ich słucha bez słowa, do nich się nie zbliża.

Przychodzi w masce wdzięczności – z uśmiechem, prezentem, historią o trudnym dzieciństwie.
Szuka bliskości – tylko po to, by sięgnąć głębiej.
Po to, by ukraść. A potem – zniszczyć.

Pasożytuje wszędzie, gdzie się da.
Żyje z partnera (lub partnerki), z zasiłków, z systemu.

U tego, kto płaci, gra rolę „biednej” lub „biednego”.
Twarz skrzywdzonego – głos uległy – prośba o zrozumienie.
Bo przecież „potrzebuje pomocy”, „ma trudną sytuację”, „jeszcze nie może być oficjalnie zatrudniona/y”.
W rzeczywistości pobiera zasiłki, mieszka z partnerem, który ją / jego utrzymuje, a równocześnie – pracuje nieoficjalnie.
Nie po to, by przejść na własne nogi, lecz by utrzymać iluzję biedy i ciągnąć z każdej strony.

Stworzy „swój projekt”, kopię tego, co otrzymała / otrzymał – ale nigdy nie zarejestruje działalności.
Wystawi fałszywy profil, fikcyjne dane, poda inne konto.
Bo każdy wpływ, który nie zostanie zgłoszony do urzędu – to kolejne źródło pasożytniczej korzyści.

Tak jak pasożytuje na partnerze, systemie i urzędach – tak samo żeruje na mentorze lub pracodawcy.
Zawsze w cieniu. Zawsze na cudzy rachunek.


Daje minimum, bierze maksimum.

Obserwuje i kopiuje. Buduje plan.
Jest wścibska / wścibski.

Szpera w mailach, zbiera dane klientów, analizuje każdy szczegół – nie po to, by wspierać, lecz by przejąć.
Tworzy kopie, notatki, szablony. Zapisuje wszystko, co może się przydać w „nowym projekcie”.

Mentora (lub pracodawcę) traktuje jak partnera żywiciela – źródło zasobów, dokładnie takie samo jak system świadczeń czy związek, w którym pasożytuje.
Nie widzi człowieka – tylko potencjał do wykorzystania.

Gdy usłyszy „nie” – odpala atak.
Tworzy grupki. Szuka sojuszników.
Rozpuszcza jad, pozując na ofiarę.
Dzieli się swoją wersją wydarzeń – tak długo, aż zbuduje narrację, która zniszczy dobre imię tego, kto kiedyś podał jej / mu rękę.


Karmiczne skutki zdrady

Każdy, kto zdradza Światło – sam podpisuje na siebie wyrok.
I tylko czas pokazuje, jak głęboko ten wyrok sięga.

To już nie czas, by igrać ze Światłem.
Po 2022 roku – każda decyzja staje się ostateczna.
Zdrada nie kończy się tylko na utracie relacji.
Zdrada uruchamia Wyrok.

W czasach Sądu — zdrada zamyka drogę.
Zdradzasz nie tylko człowieka.
Zdradzasz pole, które cię niosło.
Rękę, która cię karmiła.
Światło, które cię błogosławiło.

To nie On wymierza karę.
To nie Ona rzuca klątwę.
To Pole Światła samo się zamyka.
I zaczyna działać Prawo.


✦ Zgaszone Dary

To, co było darem — staje się ciężarem.
To, co miało cię wyróżniać — przestaje działać.
Rytuały bledną. Wizje zanikają. Przekazy milkną.
Jakby Źródło się odwróciło.
Jakbyś straciła/stracił połączenie z Wyższym Ja.


✦ Duchowa Próżnia

Nie wiesz, gdzie iść.
Nie słyszysz niczego.
Znika prowadzenie, sens, energia.
Zostaje chaos. Mgła. Pustka.


✦ Lustrzane Piekło

Wchodzisz w przestrzenie, które są dokładnym odbiciem twoich działań.
Obiecują ci — i znikają.
Chwalą — i opluwają.
Witają z otwartymi ramionami — by potem cię zdradzić.
Wszystko, co zrobiłaś/zrobiłeś — wraca jak cień.


✦ Paraliż Ścieżki

Nie ruszysz z miejsca.
Pomysły nie działają.
Energia nie płynie.
Brakuje odwagi, weny, iskry.
Stoisz w miejscu, które sama/sam zbudowałaś/zbudowałeś przez zdradę.


✦ Bumerang Słów

Każde słowo rzucone przeciwko Mentorowi wraca.
Tymi samymi słowami — inni zaczynają opisywać ciebie.
Stajesz się tym, co sama/sam wypowiedziałaś/wypowiedziałeś.
I nie ma gdzie uciec.


✦ Rozpad Projektów

Wszystko, co próbujesz stworzyć na energii Mistrza, Pracodawcy, Przewodnika – gnije.
Strony nie działają. Klienci nie przychodzą.
Produkty nie sprzedają się.
Pomysły umierają zanim dojrzeją.
Bo zasiałaś/zasiałeś w polu kradzieży i zdrady.
I tylko to możesz zebrać.


✦ Ostateczne Odcięcie

Źródło zamyka Bramę.
Nie ma powrotu.
Nie ma oczyszczenia.
Nie ma przebaczenia – bez skruchy, bez zadośćuczynienia, bez prawdy.
A droga, która prowadziła do Światła –
zamyka się bezpowrotnie.


Każdy projekt zbudowany na słowach, rytuałach i metodach Mistrza/Pracodwacy – nie przynosi owoców.
Nie dlatego, że ktoś go przeklął. Ale dlatego, że energia, z której powstał – była kradzieżą.

To nie groźba.
To nie zemsta.
To Prawo, które reguluje Pole.
Światło, które nie pozwala się zdradzać.
Źródło, które wyłącza się samo – gdy zostanie zbezczeszczone.


Czy można uzdrowić zdradę?

Tak. Ale tylko z poziomu Prawdy.
Tylko wtedy, gdy ktoś przestaje udawać, że nic się nie stało.
Tylko wtedy, gdy porzuca rolę ofiary i przyznaje się do roli sprawcy.

Bo zdrada – to nie tylko duchowa rana.
To pęknięcie w polu energii.
To zerwanie przymierza, które zostało zbudowane na zaufaniu – w relacji nauczyciel-uczeń, pracodawca-pracownik, przewodnik-podopieczny.

I to przymierze można uzdrowić – ale nie przez słowa, tylko przez energetyczne działanie.

Uzdrowienie staje się możliwe, gdy osoba, która zdradziła:

Milknie – zatrzymuje falę oczerniania, manipulacji, przekłamań.
Uznaje – przyznaje, od kogo naprawdę otrzymała światło, wiedzę, możliwości.
Oddaje – to, co zostało zabrane: metody, klientów, rytuały, idee, zaufanie.
Zadośćczyni – ofiarowuje coś, co przywraca równowagę: modlitwę, energię, realny gest wdzięczności.
Zaczyna od nowa – bez pychy, bez grania roli Mistrza, bez masek.

Zdrada nie musi być końcem.
Ale jeśli nie zostanie uzdrowionazamyka drzwi.
Nie mentor je zamyka. Nie pracodawca.
Energia zamyka dostęp do Źródła.

I dopóki to pęknięcie nie zostanie uleczone,
dopóty wszystko, co zostało zbudowane na zdradzie – będzie się kruszyć.


Zdrada zawsze przychodzi z wnętrza pałacu.

Nie od wroga z zewnątrz – ale od tego, którego karmiłaś własnym chlebem.
Od tej, której dałeś pierścień zaufania.
Od tych, którym otworzyłaś serce, dom, świętą przestrzeń.

Tak było zawsze.

Cezar padł od ciosów własnych senatorów.
Królowa została otruta przez damę dworu.
Mistrz – wydany przez ucznia.

Nie dlatego, że byli słabi.
Ale dlatego, że stali za wysoko, by można było ich znieść.
Ich światło było zbyt jasne, by ego mogło nadal spać.

Zdrada nie jest końcem ich drogi.
Zdrada jest testem.
I zawsze… jest zapowiedzią ich największego triumfu.

Bo po zdradzie – Światło wraca. Silniejsze.
Bo kto zdradził – ten już przegrał.
A kto był wierny – wznosi się razem z Mistrzem.


Nie daj się zmylić wyjątkom

To, że zostałaś zdradzona/zdradzony – nie oznacza, że wszyscy są zdrajcami.

Nazywam się Maria Bucardi. Mam 48 lat. Moja pierwsza firma powstała w Polsce w 2001 roku. Od tamtego czasu zatrudniłam ponad 100 osób. Współpracowałam z dziesiątkami freelancerów i prowadziłam niezliczone projekty – jako mentorka, jako przewodniczka, jako pracodawczyni. W Akademii Sztuki Magicznej Omen Sententia prowadziłam dziesiątki uczniów i uczennic przez kolejne poziomy inicjacji, nauczania, transformacji.

Spośród wszystkich tych relacji – tylko dwie współprace zakończyły się zdradą. I tylko jedna uczennica, która nie ukończyła nawet pierwszego etapuskończyła zaledwie kilka krótkich lekcji – dziś pozwala sobie mnie oczerniać. Tam, gdzie inni kształcili się latami i do dziś odnoszą się z szacunkiem i wdzięcznością.

Zatem jeśli Ty – jako mentor, nauczyciel, przewodnik, pracodawca – przeżywasz podobne doświadczenie, pamiętaj: to nie norma. To wyjątek. Ale ten wyjątek bywa głośny. Mały piesek szczeka najgłośniej. A kundelek rzuca się do gardła temu, kogo się boi.

Lwica – lub Lew – nie musi szczekać. Ona działa. On chroni. I komunikuje się z Polem, z Wszechświatem. A Wszechświat widzi wszystko. I gdy zostaje naruszone Światło – to właśnie Wszechświat wymierza sprawiedliwość. W energii. W materii. W czasie i poza czasem.


✦ A teraz Twoja przestrzeń ✦


Czy kiedykolwiek doświadczyłaś / doświadczyłeś zdrady jako mentor, nauczyciel, przewodnik, pracodawca?
A może… sama / sam kiedyś przekroczyłaś granicę lojalności – i teraz to uzdrawiasz?
Podziel się swoim doświadczeniem w komentarzu. Dla innych to może być uzdrawiające.

Z pozdrowieniem

Maria Bucardi

Rytuały, terminy, konsultacje książki tutaj  https://linktr.ee/mariabucardi
Pamiętaj, co dajesz z głębi serca, to zawsze wraca.
Połącz się ze mną, zostań Strażniczką/Strażnikiem Ziemi,
wysiej nasionko nadziei, bądź promieniem słońca:

 

15 komentarzy

  1. Odpowiedz
    klaudia says:

    Nie widzialam artykulow na Twoj temat w internecie. Jakos mnie one nie interesuja, gdyz wiem co jest prawda :).

    Jednak to nie tylko tekst dla tych osob, ale rowniez i dla nas, bysmy sie zastanowili czy przypadkiem sami nie zachowujemy sie czasem w ten sposob w stsunku do naszych Mentorow. Artykul dal mi duzo do myslenia, dziekuje bardzo za niego. Od razu poslalam wdziecznosc w kierunku moich zyciowych Mentorow, ktorzy staneli na mojej drodze i ktorych wspominam bardzo dobrze i mialam szczescie poznac. Mam wrazenie, ze tez moge sobie zazucic niestosowne zachowanie w wielu kwestiach, dlatego dziekuje za ten tekst gdyz uswiadomil mi kilka kwestii.

    Niesamowite, poniewaz nie mialam takiego poczucia , ze ja tez w pewnym sensie juz mogwe byc dla kogos wzorem. Wlasnie dzisiaj poczulam jak to jest gdy ktos probuje wtargnac do mojego krolestwa kreacji i w pewnym sensie sila zmienic moja wizje. Tak sie sklada, ze sciezka ktora zostala mi polecona, wrecz narzucona nie jest legalna, a ja sie na to nie chce zgodzic.

    Wyznaczanie swoich granic, trwanie w swietle. Dziekuje za te wszystkie lekcje Mario :), nasza Mentorko <3

  2. Odpowiedz
    Aga1989 says:

    Mało piszę komentarzy, ale tutaj się wypowiem. Wiesz co Mario… prawda jest taka – myślę, że większość z nas dobrze wie, o kogo chodzi. I powiem Ci jedno – milionów na tym skopiowanym e-booku nie zarobi. Ani ta druga na „rytuałach”, ani na artykułach na blogu, ani na opisach w sklepie, które są żywcem wzięte od Ciebie. Każdy, kto był tu trochę dłużej, widzi, co zostało skopiowane, i przez kogo. Tylko ktoś naprawdę naiwny się na to złapie.

    A te teksty na Twój temat? Serio? To tylko budzi pogardę i śmiech na sali. Bo wielu z nas zna Cię nie tylko z internetu. Byłaś z nami jak matka, siostra, przyjaciółka. Rozmawiałaś z nami prywatnie, pomagałaś, wspierałaś – wtedy, gdy naprawdę tego potrzebowaliśmy. I dlatego nikt nie wmówi nam tej bajki. Te osoby same się zatrują swoim jadem. I tak jak im ta sprzedaż cudzych treści nie pójdzie,
    tak i cała reszta też się posypie. I niech tak się stanie. Amen.

  3. Odpowiedz
    Aga says:

    Mario, słuchaj – śledzę Cię od samego początku. Wiem dokładnie, ile zbudowałaś. Ile dałaś nam treści, filmów, słuchowisk, rytuałów, modlitw, odpowiedzi… Byłam tu, gdy jeszcze nikt nie mówił o wielu rzeczach, które dziś inni „głoszą” jako swoje. I dobrze wiem, że wiele z tych treści zostało od Ciebie zwyczajnie skopiowanych. Ale spokojnie. Ludzie, którzy są tu naprawdę – widzą, kto daje z siebie, a kto tylko bierze i przerabia pod siebie. I wiesz co? Dobrze, że tylko jedna, dwie osoby tak się zachowały. To i tak pokazuje, że ta przestrzeń jest mocna. Bo tak już jest w życiu – niektórzy najpierw siedzą w Twoim domu, jedzą Twój chleb, ogrzewają się Twoim ogniem… a potem idą dalej i udają, że to wszystko było ich.

    Ale my pamiętamy. I jesteśmy. Agnieszka

  4. Odpowiedz
    AnnaAnna1 says:

    O tak, Mario… kilka tygodni temu widziałam ten tekst, w którym ta pani próbowała oczerniać Twoją Magiczną Oazę. I szczerze? Od razu pomyślałam: kto tak pisze, to sam nic swojego nie zbudował. Przecież jak się popatrzy na jej treści, to najpierw była totalnie Tobą zafascynowana – powtarzała Twoje słowa, kopiowała styl, mówiła jak kalkulator Marii… A teraz już widać, że szuka nowego obiektu do naśladowania, żeby znowu coś z kogoś wyciągnąć i udawać, że to jej własne. Tylko że dziś to już nie te czasy – w sieci wszystko zostaje, wszystko widać, i coraz trudniej ludzi oszukać. Te osoby są „mądre” tylko w jednym – żeby coś podejrzeć, skopiować i sprzedać jako swoje.

    PS: Przewaliłaś tym artykułem, Mario. Niektórzy to pewnie gwiazdki zobaczą 💫 A najlepsze jest to, że większość z nas wie dokładnie, o kogo chodzi – i wiemy też, kto te gwiazdki zobaczy jako pierwszy 😉

  5. Odpowiedz
    Ada says:

    Tak, Mario… ja już dawno zauważyłam, że pewne osoby zniknęły z pola komentarzy. Te, które wcześniej były wszędzie – pisały długie pamflety, komentowały każde Twoje słowo – nagle puff, zniknęły. To od razu dało mi do myślenia. A potem patrzę – i na Twojej grupie na Facebooku już ich też nie ma. No cóż… wszystko się wyjaśniło. Dobrze, że ta przestrzeń się oczyściła. Teraz czuć zupełnie inną jakość – spokojniej, klarowniej, bez fałszu. Osobiście bardzo mi odpowiada ta forma, w której mogę zamówić poradę i poprosić o pomoc, kiedy naprawdę tego potrzebuję. Twoje artykuły z ostatnich tygodni są niesamowite – trafiają prosto w sedno. A to, że nie ma teraz ceremonii czy mentoringów – rozumiem w pełni. Mamy za to teksty, które są jak wewnętrzna praca duchowa same w sobie. I przecież wszystkie wcześniejsze treści są w Złotym Kręgu – można z nich korzystać cały czas. Dla mnie wszystko idzie we właściwym kierunku. Dziękuję, że jesteś z nami – w prawdzie i mocy.

    • Odpowiedz
      Michał says:

      Owszem, brakuje nam tych cotygodniowych ceremonii i tamtych wspólnych czasów z Tobą, Mario. Ale czytam Twoje artykuły i myślę, że – jak większość społeczności – bierzemy z nich naprawdę dużo. Dużo pięknych przesłań, dużo prawdy i dużo siły. Dziękuję, że nadal jesteś z nami – nawet jeśli inaczej niż kiedyś.

      • Odpowiedz
        Anonim says:

        Oj taaak!!! Te ceremonie, które nie są pustym słowem 😉

        Lubię do nich wracać 🥰

  6. Odpowiedz
    Ewelina877 says:

    Ten artykuł daje dużo do myślenia. Nigdy nie pracowałam z nikim duchowym, ale miałam kiedyś taką sytuację w pracy – pomogłam koleżance, a ona potem mnie obgadywała i kopiowała moje pomysły. Dobrze, że o tym mówisz, Mario. Bo niektórzy naprawdę myślą, że mogą wbić komuś nóż w plecy i jeszcze zgrywać ofiarę.

  7. Odpowiedz
    Monika S. says:

    Tak, Mario… widziałam ostatnio te ich „artykuły” – o narcyzmie, o „pochłonięciu przez mrok”, o tym, że niby „jesteś pogubiona i Twoje światełko gaśnie”… Śmiałam się na głos. Trzeba mieć naprawdę tupet, żeby pisać o sobie i udawać, że to opis kogoś innego. I jeszcze liczyć na to, że ludzie to kupią? Czas się zmienił. Ludzie są coraz bardziej świadomi. Widzą nie tylko piękne słówka na blogu, ale cały obraz – kto z kim współpracował, kto z kim był połączony, jak to wszystko wyglądało naprawdę.

    A co do Twojego światła – jeszcze nigdy nie było tak wyraźne, czyste i silne jak teraz. Dziękujemy Bogu, że te osoby odeszły, bo tylko zakłócały energię tej przestrzeni. Jestem z Tobą. I wiem, że tysiące innych osób z tej społeczności też – bo my wiemy, kto naprawdę nas wspiera i jest z nami każdego dnia.

    • Odpowiedz
      Ewa says:

      Ja nawet tych „artykułów” nie widziałam – i szczerze mówiąc, nie mam najmniejszej ochoty czytać. Wyobrażam sobie, jaki to poziom… Skoro ktoś musi pisać publicznie takie rzeczy, to znaczy, że naprawdę nie ma już nic sensownego do zaoferowania. A Ty, Mario – idziesz dalej, coraz mocniej i piękniej. I to jest najlepsza odpowiedź.

  8. Odpowiedz
    Natalia says:

    Fajnie, Mario, że te osoby już nie są ani w Twoim zespole, ani w Twojej przestrzeni. Ich energia od początku nie pasowała do tego, co tworzysz – i myślę, że wiele osób to widziało, tylko nie mówiło głośno. Teraz – od kilku miesięcy – wszystko jest zupełnie inne. Lżej, spokojniej, bardziej naturalnie. Widać, że to znowu płynie z Ciebie, bez żadnych zakłóceń z zewnątrz. Można powiedzieć, że ta cała zdrada to… paradoksalnie wielka ulga. Czasami życie samo robi porządki, kiedy my jeszcze się wahamy 😊

  9. Odpowiedz
    Grazka says:

    Cześć Mario, właśnie dostałam powiadomienie i przeczytałam artykuł. Bardzo dobrze to opisałaś. Wszystko się zgadza – znam takie osoby aż za dobrze. Najpierw robią słodkie oczy, udają lojalność, a jak tylko czegoś się nauczą albo coś podejrzą, to nagle zmieniają front. Zwykle to właśnie ci, co sami nic nie osiągnęli, próbują wybić się cudzym kosztem. I tak, jakby mogły, to by naprawdę weszły człowiekowi do tyłka, żeby potem odwrócić wszystko przeciwko niemu. Nie wiem, co jeszcze dodać – po prostu dziękuję, że to opisałaś. W punkt.

  10. Odpowiedz
    Anita Anna says:

    Scenariusz, który opisałaś, powtarza się częściej, niż myślimy – mnie samej przydarzyło się coś podobnego, gdy zatrudniłam koleżankę z liceum. A co do osób, o których piszesz – myślę, że każdy z Twojej społeczności doskonale wie, o kogo chodzi. Była osoba, która pisała na Twoich mediach pod własnym nazwiskiem – zapewne po to, żeby się wypromować w Twoim polu, wykorzystać Twoją energię, zaufanie i autorytet.

    A potem, gdy tylko zniknęła z Twojej przestrzeni – nagle wydała e-booka. Z treściami, które Ty przekazujesz od lat – w artykułach, filmach, rytuałach, ceremoniach.
    Dziś ta sama osoba próbuje jednocześnie kopiować Twoje przekazy i oczerniać Cię w Internecie. W tym e-booku, oczywiście, ani słowa, że to Twoja inspiracja. Zero wdzięczności. Tylko pozory “własnej mądrości”.

    Śmieszne, że one naprawdę wierzą, że jeśli będą Cię oczerniać, to ludzie im uwierzą.

    Ale my – Świadomi, którzy jesteśmy z Tobą od lat – widzimy to jasno. I wiemy, że kiedy ktoś rzuca błotem – to najwięcej mówi o sobie, nie o Tobie.

    Dziękuję Ci za ten tekst i za wszystko, co robisz.
    Jesteś nie do podrobienia.

    • Odpowiedz
      Marek says:

      Cześć Anita, ja też wiem, o kim jest ten tekst.
      Zaprawdę śmieszne, jak niektórzy próbują się wybić na czyichś plecach.

      I jeszcze myślą, że społeczność Marii to banda naiwnych, która uwierzy w te brednie.

      Mi Maria pomogła więcej, niż ktokolwiek w życiu – i nie pozwolę, żeby ktoś ją oczerniał.

      Prawda się obroni. My jesteśmy z Nią.

      • Odpowiedz
        Katarzyna says:

        Nie widziałam tych artykułów i w sumie nawet nie chce tego oglądać.
        Maria jest Światłem i będzie, dla nas i dla świata i żadna siła tego nie zniszczy.
        Za to co robi w różnych dziedzinach to wszyscy powinniśmy pochylić głowy.
        Pisane i mówione treści Marii są największym na to dowodem. Nauczyciel nie jest tu po to, by głaskać po głowie. Nasza Maria ma teraz nową drogę, ale też nas wspiera. Potrafi być dla nas poważnym nauczycielem, ale też przyjaciółką.
        Dziękuję, że Jesteś i świecisz.Te osoby bazują tylko na szablonach i treści, ale Ty robisz coś dużo więcej…Ty chronisz i zmieniasz świat na lepszy.
        ✨️💫

Zostaw komentarz – będzie widoczny po zatwierdzeniu. Dla ochrony tej przestrzeni linki zewnętrzne i treści o nieharmonijnej energii są usuwane. Możesz komentować anonimowo lub po zalogowaniu. ✨ Twoje słowa mają moc. Każdy komentarz buduje Światło razem ze mną.

Odkryj więcej z Maria Bucardi | Odkryj magię ...

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej