3

Z dziennika Marii Bucardi: Gdy spotykasz Rybika. Strażnik Cienia i ostatni świadek przeszłości

Z dziennika Marii Bucardi: Gdy spotykasz Rybika. Strażnik Cienia i ostatni świadek przeszłości.

Rybika na pewno znasz.
Wielu z nas widziało go przynajmniej raz w życiu – choćby przez ułamek sekundy.
Malutki, srebrzysty, porusza się szybko jak błysk – przypomina maleńką, żywą rybkę, stąd jego potoczna nazwa: srebrzyk.
Najczęściej spotykasz go w łazience, kuchni, przy podłodze, przy listwach…
Nie ma chyba osoby, która choć raz nie natknęła się na to stworzenie.

Ale… czy kiedykolwiek zapytałaś/zapytałeś:
Dlaczego on się pojawił właśnie u mnie? Dlaczego teraz? I co chce mi powiedzieć?


Niektóre spotkania są tak ciche, że można je przegapić.

Ale te najcichsze niosą w sobie największe przesłania.

Ten wieczór w Magicznej Oazie miał być zwyczajny – sprzątanie, porządkowanie, pozbywanie się rzeczy, które nie mają już mocy.
Ale Wszechświat wie, kiedy wkroczyć z przekazem.
I czasem robi to pod postacią stworzenia, którego większość ludzi nie chce widzieć.

Ten artykuł opowiada o jednym z takich spotkań.
O chwili, w której pojawił się Rybik cukrowy – srebrny, niepozorny, ale jakże symboliczny posłaniec.
O tym, co jego obecność mówi o nas samych.
O oczyszczaniu, które sięga głębiej niż kurz na półkach.
O uzdrowieniu, które zaczyna się tam, gdzie kończy się zaprzeczanie.

Jeśli kiedykolwiek poczułaś/poczułeś, że czas już puścić stare i ugruntować nowe,
to ten tekst jest dla Ciebie.

Zapraszam Cię w podróż – z cieniem, przez światło –
do serca transformacji.

Nie bój się go. Rybik nie przyszedł, by straszyć – ale by odsłonić to, co gotowe do odejścia.


Kim jest Rybik cukrowy (Lepisma saccharina)?

To niewielki, srebrzysty owad o długości do 12 mm (tak ok. 1 cm!!! Maleńki), znany ze swojego połyskującego ciała przypominającego kroplę rtęci lub maleńką rybkę – stąd nazwa. Należy do grupy tzw. szczeciogonków, jest bezskrzydły i porusza się bardzo szybko, szczególnie w ciemności. Lubi ciepłe, wilgotne, spokojne miejsca – zakamarki szaf, łazienek, podłóg. Żywi się resztkami organicznymi, celulozą, cukrami, papierem i kurzem.
Występuje niemal na całym świecie, ale pokazuje się tylko tam, gdzie długo zalegała energia przeszłości – nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie.

To cichy towarzysz ludzkiego życia, który przypomina, że nawet najmroczniejsze kąty mogą być uzdrowione przez Światło.

Spotkanie z rybikiem

Wieczór.
Światło powoli ustępuje nocy.
To nie jest ciemność, która straszy – to ciemność oczyszczająca.
Między dniem a snem.
Między starą a nową sobą.

Wtedy go zobaczyłam.
Maleńkie ciało, srebrne jak cień księżyca.
Rybik cukrowy – Srebrzyk.
Cichy, prawie niewidoczny.
Ale pełen znaczeń.

Pojawił się w Magicznej Oazie, miejscu mojego światła i mojej pracy.
W miejscu, które przetrwało ogień.
W miejscu, które teraz — po latach prób — zaczęłam oczyszczać nie tylko z zewnątrz, ale i od środka.

Ten wieczór był inny niż wszystkie.
Wzięłam do rąk stare przedmioty, pamiątki.
Dary od tych, którzy mnie zdradzili.
Zdjęcia. Rzeczy z przeszłości. Resztki więzi, które już dawno rozpadły się w sercu.
Przedmioty — jak zaklęcia.
Trzymały energię. Trzymały mnie.
A ja trzymałam je, bo nie chciałam jeszcze do końca uwierzyć, że to już za mną.

Ale tamtej nocy powiedziałam: dość.

Zaczęłam porządkować ostatnie trzy lata mojego życia.
Z miłością. Z godnością. Ale stanowczo.
Ogień oczyścił przestrzeń zewnętrzną.
Teraz przyszła kolej na to, co ukryte — w szufladach, w szafkach, w zakamarkach.
W mojej pamięci.

I wtedy pojawił się on.
Rybik.
Nie jako szkodnik. Nie jako wróg.
Ale jako świadek.

Przyszedł jak posłaniec.
Z podziemi mojego domu.
Z dna emocjonalnych warstw.
By przypomnieć mi, że nawet cień zasługuje na światło.


Dla wielu ludzi to tylko robak.

Dla mnie – mistyczny znak.
Bo rybik nie pokazuje się tam, gdzie nic się nie zmienia.
On przychodzi wtedy, gdy zaczynasz świecić tak jasno, że nawet cień musi się ujawnić.

To ostatni strażnik przeszłości.
To on wychodzi, gdy Twoje światło wkracza do najciemniejszych zakamarków.
Kiedy już nie boisz się spojrzeć w to, co było.
Nie z żalem. Nie z bólem. Ale z mocą.

Zobaczyłam go i zrozumiałam:
Oto jestem gotowa.
Gotowa puścić wszystko, co nie moje.
Wszystko, co trzymało mnie przy starej Marii.
Wszystko, co tworzyło fałszywych przyjaciół, pasożytów, puste wspomnienia.

I wtedy właśnie on się pojawił.
Jakby chciał powiedzieć:
„Teraz już mnie widzisz. Teraz możesz mnie puścić.”


Bo rybik to symbol głębokiego oczyszczania.

Nie powierzchownego — ale energetycznego.
Duchowego. Komórkowego.

Jeśli w Twoim domu, w Twoim życiu, w Twojej przestrzeni
pojawia się rybik — to nie przypadek.
To wezwanie.
Zatrzymaj się. Rozejrzyj.
Co właśnie wychodzi na światło? Co było ukryte?


Skąd wiesz, że to już czas?

Oto subtelne (ale nieprzypadkowe!) znaki, że Wszechświat zaprasza Cię do oczyszczenia:

– Czujesz niepokój w konkretnym pomieszczeniu, choć nie wiesz dlaczego.
– Unikasz dotykania niektórych przedmiotów, jakby niosły ciężar.
– Masz dziwne sny o sprzątaniu, porządkowaniu, wyrzucaniu rzeczy.
– Zauważasz owady, pajęczyny, symbole cienia – choć wcześniej ich nie było.
– Pojawia się potrzeba „wyrzucenia wszystkiego”, choć jeszcze wczoraj to wydawało się niemożliwe.
– Czujesz przyspieszenie serca, gdy stoisz w miejscu związanym z przeszłością.
– Myśli o byłych znajomościach, dawnych sytuacjach nagle wracają – bez wyraźnego powodu.
– Przychodzi głębokie zmęczenie i jednocześnie pragnienie oddechu.
– Twoja dusza szepcze: „To już nie moje. To już nie ja.”


Czy Ty też, tak jak ja, jesteś w procesie zamykania cyklu?

Czy właśnie zaczynasz nową misję?
Czy przeszłość domaga się uzdrowienia, nie przez opór — ale przez świadomą obecność?

Rybik nie chce z Tobą zostać.
On tylko chce Ci coś pokazać.
To ostatni szept starego świata.
I zniknie, gdy usłyszysz.
Gdy zrozumiesz.
Gdy z wdzięcznością powiesz:
„Dziękuję Ci. Ale teraz idę dalej.”


Jeśli i w Twoim życiu pojawił się rybik…

Jeśli poczułaś/poczułeś w tym coś więcej niż tylko przypadek…
Podziel się w komentarzu.
Niech Twoja historia stanie się światłem dla innych,
którzy również sprzątają swoje życie przed narodzinami nowej misji.

Serdecznie pozdrawiam

Maria Bucardi
 

Wizjonerka, Mentorka Świadomości, Strażniczka Wiedzy Natury i Praw Wszechświata. Autorka. Założyciel organizacji onoSemina.org

Web mariabucardi.pl,  bucardimaria.com
Więcej na www.linktr.ee/mariabucardi

 Ocal lasy. To, co Święte, wymaga Twojej obecności.

3 komentarze

  1. Odpowiedz
    Anonim says:

    Ten metaforyczny Rybik pojawił się i u mnie.

    Mam potrzebę oczyszczania jednego pomieszczenia bardzo dogłębnie. Jednak kilka przedmiotów nie mogłam wręcz wyrzucić.

    Dziękuję za ten tekst pokazał mi to ukryte znaczenie.

    Jestem gotowa. ❤️

  2. Odpowiedz
    Ewelina877 says:

    Kiedy przeczytałam ten tekst, miałam ciarki na całym ciele… Bo jeszcze wczoraj, dosłownie wczoraj (!) zobaczyłam rybika w szufladzie z moimi starymi listami i poczułam coś dziwnego, jakby czas się zatrzymał. A dziś ten artykuł… To nie przypadek. Dziękuję Ci, Mario, że nadajesz znaczenie rzeczom, których nikt inny nie zauważa. Że uczysz mnie, by patrzeć głębiej, czuć więcej i rozumieć znaki, które prowadzą mnie do samej siebie. Ten tekst pomógł mi zobaczyć, że nie jestem już tą samą osobą, którą byłam kiedyś. I że to… jest w porządku.

  3. Odpowiedz
    Mighty M says:

    Zamykanie cyklu, tak oto ten proces jest wlasnie teraz ze mna, pewien mezczyzna pokazal mi piosenke z filmu Donny Darko; bo to istotne, tam sa slowa, o zamykanie kregu, wlasciwie o bieganiu w kolko, ale w ten negatywny sposob i ‘balam sie’, ze to zamykanie sie starego etapu moze to zle sie dzieje, ze zamkne sie w tym starym swiecie bez mozliwosci dalszego rozwoju, spotkalam mezczyzne, ktory ma na imie dokladnie jak moj pierwszy chlopak, chlopak, ktory ‘otworzyl mnie na cierpienie, jakie moze byc miedzy kobieta a mezczyzna’, oto te rany musze byc uzdrowione, oto ten czas stworzyl we mnie pewne wzorce, dzieki ktorym bol trwal, dzien przed Noca Swietojanska pozwolilam sobie na pare wspomnien z przeszlosci, co tak naprawde sie wydarzylo, co wplynelo na dalsze moje losy tak jawnie, czulam, ze tam jest jakies zaklecie, jak kartka na Walentynki, gdzie ktos napisal ‘zawsze bedziesz moja Julia’, do tej pory nie wiem; kto to byl, moze wlasnie ten pierwszy chlopak, oto wszystko poszlo do oczyszczenia, oto stary czas sie zamknal, ‘nawet cien zasluguje na swiatlo’ …
    powracam …ide …do siebie…przepraszam, zegnam i dziekuje.

Skomentuj Ewelina877Anuluj pisanie odpowiedzi

Odkryj więcej z Maria Bucardi | Odkryj magię ...

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej