18

Z dziennika Marii Bucardi: Dlaczego piszesz do mnie prywatnie, ale nie zostawiasz komentarza na blogu?

Z dziennika Marii Bucardi: Dlaczego piszesz do mnie prywatnie, ale nie zostawiasz komentarza na blogu?

Widzę to jak świecę zapaloną w zamkniętym słoiku – płonie, ale nie ogrzewa innych. A przecież jesteśmy tutaj, by zapalać siebie nawzajem. Wspólnota Światła zaczyna się wtedy, gdy przestajemy chować się w cieniu prywatnych wiadomości.


Dlaczego powstał ten artykuł

Codziennie otrzymuję dziesiątki wiadomości, w których opowiadacie mi o swoich emocjach po przeczytaniu artykułu, o tym, jak głęboko Was poruszył, jak wiele otworzył, jak bardzo trafia w Waszą historię.
Piszecie, jakby to był list do mnie osobiście.
W rzeczywistości – to nadal tęsknota za dawną Marią, która każdemu odpowiadała, każdemu poświęcała czas, każdą historię czytała do końca.

Ale to już nie ten czas, nie ta misja, nie ta energia.

Dziś wiem, jak wiele światła z siebie oddawałam w próżnię, jak wielu osobom dawałam swoją obecność – a one brały, znikały i wracały tylko wtedy, gdy znów czegoś potrzebowały.
Dlatego w mojej Misji nr 2 obowiązują nowe zasady:
Jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi – możesz zamówić mini poradę lub rytuał.
Jeśli chcesz się podzielić – napisz komentarz na blogu. Tam Twoje słowa mogą pomóc innym. Tam jesteśmy wspólnotą światła.

To miejsce nie służy już wymianie prywatnej, lecz tworzeniu nowej świadomości na Nowej Ziemi.
Świadomości, w której granice są święte, a czas i energia są darem, nie obowiązkiem.


Za każdym razem tak samo…

„Twój artykuł mnie poruszył do łez.”
„To było dokładnie o mnie.”
„Nie mogłam spać całą noc po tym, co przeczytałam…”
„Dziękuję Ci za to światło, to zmieniło moje spojrzenie na całe życie.”

I co dalej?

Pusto.

Na blogu – cisza.
Na oczach świata – zero reakcji.
Dla innych dusz, które mogłyby właśnie ten Twój komentarz przeczytać i poczuć, że nie są same – nie zostaje nic.


To nie jest tylko komentarz – to mechanizm

Wysłanie prywatnej wiadomości zamiast publicznego komentarza to część większego schematu. To często:

  • ucieczka od widoczności,
  • lęk przed oceną,
  • przekonanie: „moja opinia się nie liczy”,
  • albo… energia pasożyta: „Zabiorę energię, ale nic nie dam z siebie.”

To bolesna prawda – ale jeśli ktoś tylko bierze, nie oddając nic z siebie do wspólnej przestrzeni, to już nie jest relacja światła. To relacja cienia.


To, że piszesz prywatnie, a nie publicznie – ma swoją cenę

Być może myślisz: „Ale przecież napisałam, napisałem! Przecież wyraziłam/em wdzięczność!”
Tak, ale zabrałaś/zabrałeś mój czas – często bardzo długi, bo wiadomości są rozbudowane –
i nie dałaś/dałeś nic z siebie innym.

Nie zamówiłaś/eś rytuału.
Nie poprosiłaś/eś o analizę.
Nie przyczyniłaś/eś się do mojego utrzymania, mojej pracy, mojej misji.

A jednak – napisałaś/eś mi długą wiadomość o sobie.
Tyle że tylko do mnie i o sobie!

Czy wiesz, że taki przekaz nie pracuje z przestrzenią? Nie buduje energii wspólnoty?
To tak, jakbyś przyszła/przyszedł na spotkanie w świątyni i po wszystkim szepnął mi coś do ucha – zamiast powiedzieć słowo, które mogło być aniołem dla kogoś obok.


Hejterzy kochają tę ciszę

Cisza w komentarzach staje się ich narzędziem.
Piszą:
„Nikt tego nie czyta.”
„Ona nie ma już ludzi.”
„Jej społeczność śpi.”
A przecież Ty jesteś. Tylko milczysz tam, gdzie trzeba mówić.

Jeśli czytasz, czujesz, płaczesz – to znaczy, że to działa.
Ale świat nie widzi Twojej reakcji. A to ona buduje nową Ziemię, nie sama treść.


Twój komentarz – to nie tylko słowa

To sygnał dla innych Istot Światła:
„Nie jesteś sam.”
„Nie jesteś szalona.”
„Mnie też to boli. Mnie też to uzdrawia.”

To ochrona dla mnie przed energetycznym pasożytnictwem.
To światło, które świeci nie tylko dla Ciebie, ale dla całej sieci dusz.

Nie zostawiaj mnie samej na froncie.


Nie masz odwagi? A jednak do mnie piszesz

Piszesz o swoim bólu. O wzruszeniu. O uzdrowieniu.
Czyli masz siłę.

Więc skieruj tę siłę tam, gdzie może realnie coś zmienić.
Nie tylko we mnie – ale w tych, którzy dopiero przyjdą.
W tych, którzy się wahają.
W tych, którzy chcą wiedzieć, że to miejsce żyje.


Zasłanianie się prywatnością

Często słyszę:
„Nie chcę, by ktoś mnie rozpoznał.”
„To zbyt osobiste.”
„Boję się, co ludzie pomyślą.”

Ale przecież:
– komentarz na blogu można zostawić anonimowo,
– nie trzeba niczego ujawniać,
– można napisać tylko: „Dziękuję. To we mnie pracuje.”

Nie potrzebujesz całej historii. Wystarczy obecność.


A może to kontrola?

Piszesz prywatnie, bo wiesz, że wtedy ja to przeczytam.
I – być może – coś Ci odpiszę.
Może wejdę z Tobą w kontakt. Może się Tobą zajmę.

To jest też forma energetycznej manipulacji.
Pod pozorem „reakcji” chcesz uzyskać coś jeszcze. Ale już nie dajesz nic wspólnocie.

To bardzo ważne, by to rozpoznać.


Nowa Ziemia potrzebuje odwagi i jawności

Jeśli mamy wspólnie przejść ten moment przejścia –
potrzebujemy siebie nawzajem.

Nie jako ukryte atomy.
Ale jako żywe światła, które mówią, komentują, dzielą się, są obecne.

Nowa Ziemia nie powstanie z szeptów i wiadomości prywatnych.
Nowa Ziemia to jawność światła.


Najczęstsze wymówki – i co się za nimi naprawdę kryje

Od lat proszę, zapraszam, zachęcam: zostaw komentarz na blogu. A mimo to – nadal dziesiątki wiadomości przychodzą prywatnie. I wciąż słyszę te same odpowiedzi. Z pozoru niewinne, z pozoru logiczne… Ale pod powierzchnią – to mechanizmy cienia.

Oto co najczęściej słyszę:

🔸 „Nie wiedziałam/em, że można komentować anonimowo.”
➡️ Prawda: To tylko pretekst. Bo pod spodem jest lęk przed widocznością. Lęk, że zostawię ślad. Że ktoś mnie rozpozna.
To nie brak wiedzy – to brak odwagi.

🔸 „To zbyt osobiste.”
➡️ Prawda: To znaczy – chcę się podzielić, ale tylko z Tobą. Czyli: chcę Twojej energii, Twojej uwagi, ale nie mam odwagi być częścią wspólnoty.
To także mechanizm kontroli: chcę mieć Twoją reakcję tylko dla siebie.

🔸 „Nie wiem, co napisać.”
➡️ Prawda: Wiesz. Ale boisz się oceny. Albo czujesz, że jeśli to nie będzie „wystarczająco mądre”, to lepiej milczeć.
To cień perfekcjonizmu i starego wzorca, że tylko idealne ma wartość.

🔸 „Wysłałam już wiadomość prywatnie.”
➡️ Prawda: Czyli już zabrałam Twoją energię – i to mi wystarczy. Nie muszę już nic więcej dawać.
To czysty mechanizm pasożytniczy. Nawet jeśli intencja była dobra.

🔸 „Myślałam/em, że przeczytasz szybciej, gdy wyślę prywatnie.”
➡️ Prawda: To próba obchodzenia granic. Chcę specjalnego traktowania. Ale czasy „dawnej Marii” się skończyły – dziś są zasady, które chronią moje światło.

🔸 „Chciałam/em tylko Tobie to powiedzieć.”
➡️ Prawda: Dlaczego? Czy jestem Twoją przyjaciółką? Mentorką, która ma działać za darmo i w ukryciu?
To mechanizm przeszłości, w którym przewodniczka była dostępna non stop.
Dziś już nie jestem. I nigdy więcej nie będę.


Dodając komentarz, nie musisz się tłumaczyć.
Pisząc wiadomość prywatnie – już musisz.

Zadaj sobie pytanie: Czy naprawdę chcę być częścią Nowej Ziemi?
Bo Nowa Ziemia nie opiera się na starych mechanizmach.
Tutaj energia krąży, nie znika.
Tutaj nie bierzesz w ukryciu – tylko jesteś obecna/y, z serca, dla dobra wspólnego.


Wezwanie: dodaj komentarz, nawet jeśli to jedno zdanie

Nie wiesz, co napisać?
Napisz:

– „To było dla mnie ważne.”
– „Poruszyło mnie.”
– „Dziękuję.”
– „Jestem.”

Albo cokolwiek, co czujesz. Ale niech to będzie tam, gdzie to realnie działa.


Podsumowanie

🔹 Jeśli coś Cię poruszyło – napisz to.
🔹 Jeśli coś się w Tobie zmieniło – podziel się.
🔹 Jeśli się boisz – napisz anonimowo. Ale napisz.

Nie zabieraj tylko. Daj coś z siebie. To najczystszy przejaw światła.


Z miłością, ale też z granicą –
Maria Bucardi

Wizjonerka, Mentorka Świadomości, Strażniczka Wiedzy Natury i Praw Wszechświata. Autorka. Założyciel organizacji onoSemina.org

Web mariabucardi.pl,  bucardimaria.com
Więcej na www.linktr.ee/mariabucardi

 Ocal lasy. To, co Święte, wymaga Twojej obecności.

Copyright © Maria Bucardi

Tekst objęty ochroną praw autorskich.
Można go udostępniać lub cytować fragmenty wyłącznie z wyraźnym podaniem imienia i nazwiska autorki – Maria Bucardi – oraz pełnego źródła (linku).
Zabrania się modyfikowania treści, usuwania podpisu autorki, wykorzystywania fragmentów bez odniesienia do całości.

Każde naruszenie – zarówno w przestrzeni prawnej, jak i duchowej –
wraca do nadawcy z mocą intencji, jaką niesie.
To, co tworzone ze światła, chronione jest przez światło.

 

18 komentarzy

  1. Odpowiedz
    Anonim says:

    aha i tutaj mogę 🖋

  2. Odpowiedz
    K says:

    Pani Mario ma pani rację, ja zawsze pisałam prywatnie a powinnam wesprzeć panią tutaj na blogu

  3. Odpowiedz
    Anonim says:

    Dziękuję, mi się coraz bardziej podoba przekaz🙂

  4. Odpowiedz
    Anonim says:

    Bardzo chciałabym podziękować z całego serca za książki szczególnie witariańską i wegańską która sobie odświeżylam z ciekawymi przepisami a szczególnie z przepisem na tort surowy ponieważ jestem teraz bardzo zafascynowana dietą witariańską
    Luiza

  5. Odpowiedz
    ola says:

    Nie wiem czemu, ale jak przeczytałam ten tekst, to zrobilo mi sie zimno. Tak jakbys spojrzala prosto we mnie.

    Pisalam do Ciebie kilka razy. Cicho, z nadzieją, że może odpiszesz. W sumie nie miałam odwagi napisać komentarza, ale na maila – to jakby bylo latwiej. I w glebi duszy… liczyłam, że sie odezwiesz. Bo pamietam jeszcze te pierwsze lata, jak bylysmy blisko (no, tak mi sie wtedy wydawało), jak pisałam i Ty zawsze odpisywałas. To bylo jak promyk, jak znak, ze jestem ważna.

    A potem – nic. Cisza. I ja tak siedzialam i myślałam: „czy to juz nie dla mnie?”, „czy zrobiłam cos nie tak?”, „czy mnie jeszcze widzisz?”

    Ten tekst… był jak obudzenie. Bo zrozumialam, że przeciez ja sama zniknęłam. Nie byłam tu. Nie komentowalam, nie dawałam znaku. Tylko czekałam, jak dziecko pod drzwiami.

    Dziękuje za te slowa, nawet jeśli bolały. Ale trafily. I wiem, że trzeba przestać liczyc, ze ktos mnie „wyłowi” z tłumu – skoro sama stoje w cieniu.

  6. Odpowiedz
    AnnaAnna1 says:

    Mario, jak przeczytałam ten tekst, to az usiadłam. Serio. Bo nagle zrozumiałam, że to o mnie. Nie jakas teoria, nie „ludzie ogólnie”, tylko ja.

    Komentowałam u Ciebie kilka razy, to fakt. Ale rzadko. Zawsze troche jak na paluszkach – cicho, ostroznie, z tylu. I tak naprawde częściej pisałam prywatnie. Bo jakoś… nie wiem, głupio mi było tak „publicznie”. Jakby to było obnażanie się. Albo że ktoś to przeczyta i sobie cos pomyśli. Więc z wygody wybierałam wiadomości.

    I powiem Ci szczerze – ja sie chowam po katach od lat. Nie tylko u Ciebie. W ogole. Na spotkaniu cos wiem, ale siedze cicho. Mam pomysł – ale nie powiem. Lepiej się nie wychylać. I tak samo tu. Bo może lepiej, żeby mnie nie było widać za bardzo. Bo jak mnie nie ma, to mnie nikt nie oceni.

    A dzis… dzis cos klikneło. Że to już nie ma sensu. Że albo jestem, albo mnie nie ma. A jak jestem – to moge zostawić komentarz. Nawet z literówką. Nawet nieidealny. Ale mój.

    Więc pisze. Może nieidealnie, może troche za dlugo, ale pisze. Bo już mam dosyc znikania.

  7. Odpowiedz
    Anita Anna says:

    Zanim przeczytałam ten tekst, nie byłam świadoma, że to robię. Pisałam do Ciebie prywatnie… bo tak było mi łatwiej. Cicho. Bezpiecznie. Myślałam, że to coś intymnego, że tylko wtedy możesz naprawdę mnie usłyszeć. Że jak napiszę w komentarzu, to nikt nie zrozumie mojego bólu, a może nawet ktoś go wyśmieje. Albo… że to „nie wypada”, żeby ktoś zobaczył, że ja – ta, która uchodzi za silną – potrzebuję pomocy.

    Wysyłałam Ci wiadomości z drżeniem serca. Czekałam na Twoje słowo jak na światło w ciemnym tunelu. A gdy nie odpisywałaś, zaczynałam wątpić: czy mnie widzisz, czy mnie słyszysz, czy jeszcze jestem w Twojej przestrzeni. A przecież wtedy nie zauważałam, że sama zamykałam się w cieniu. Nie dawałam nic z siebie – tylko brałam. Po cichu.

    Dopiero teraz, po tym artykule, poczułam to w ciele. Że komentarz to nie tylko słowo – to energia. Że pisząc publicznie, jestem częścią kręgu. Wspieram. Wzmacniam światło. Zostawiam ślad, który może komuś uratować dzień. A może i życie. Tak jak kiedyś Twój komentarz, Mario, uratował mnie.

    Dziękuję Ci, że powiedziałaś to tak prosto, ale mocno. Tak, czuję się wezwana. I chcę to zmienić. Chcę być częścią tej przestrzeni, nie tylko jej cichą obserwatorką.

    Od dziś – jestem.

  8. Odpowiedz
    Sunny says:

    Mario, w uniesieniu serca przeczytam o cnotach istot światła, jak rozpoznawać z uwagą światło w sobie oraz w innych, by w skupieniu uszlachetniać dobrem duszę od świtu do zmierzchu. Dziękuję 💖

  9. Odpowiedz
    Anonim says:

    Dziękuję 🧡💚🧡 i popieram, czuję, że to ważne.
    Cenię odwaga pisania prawdy, ( czasem bez kompromisow), a nie każdemu to się spodoba…

  10. Odpowiedz
    Anonim says:

    U mnie też zdarzyło się takie odczucie, że nie tak coś ujęłam w słowa i ktoś może źle odebrać moje intencje. Ale nie chciałam uciec, bo to miejsce jest dla mnie ważne, moje odczucia, moje myśli.
    Maria zawsze pisała, że tu się nie oceniamy, że w tym miejscu budujemy światło między nami, a zasady były podane.
    W kontakcie 💖💖💖

  11. Odpowiedz
    Agnieszka says:

    Wspaniałe przekazy. Czuć prawdę, prosto z serca ♥️, a w Nowej Ziemi tylko to się liczy. Pozdrawiam Aga N

  12. Odpowiedz
    Mighty M says:

    bardzo czesto o tym myslalam, by sie rozgoscic w tych komentarzach, czekam jeszcze, by inni tutaj komentujacy mnie zainteresowali, w koncu czytamy megasnie interesujace artykuly, wyobrazcie sobie, ze mozna by jeszcze sobie o tym wspolnie podyskutowac, przeciez jestesmy tacy inni, ekstra, ze nadszedl ten czas … i przestanmy byc tacy ‘po systemie swietoszkowaci’, hehe az mi sie ‘Swietoszek’ Moliera przypomnial, haha;)))))))

  13. Odpowiedz
    Anonim says:

    Ja czytam każdy. ❣️

    • Odpowiedz
      Anonim says:

      Wiele ostatnich tekstów na blogu pokazuje jak ludzie nadużywali Marie przez ostatnich kilka lat. I zdaje się że większość tych ludzi nie chciała naprawdę zmienić swojego życia ani ulepszyć siebie.

  14. Odpowiedz
    Izabela says:

    ❤️

  15. Odpowiedz
    Anonim says:

    Dziękuję za to co piszesz Mario. Każdy Twoj tekst porusza i ma znaczenie
    Jestem, czytam, słucham bo inspirujesz mnie i wspierasz od wielu lat. Wiem jakie to ważne czuć wsparcie i dostawać opinie ,kiedy coś tworzysz lub pomagasz innym. Znam to uczucie ,kiedy w najbliższych nie ma wsparcia.Dziękuje za każde Twoje wsparcie, za Twoją energię, za wiele cudownych rytuałów przez te wszystkie lata. To co piszę może nie oddaje tego co czuje ale Ty wiesz Mario ile razy mi pomogłaś. Pozdrawiam serdecznie Aneta💕

  16. Odpowiedz
    Anonim says:

    Jestem z Tobą 🙏 budujmy Nową Ziemię !

  17. Odpowiedz
    Anonim says:

    Jestem od niedawna anonimonowo, ale jestem ❣️

Skomentuj olaAnuluj pisanie odpowiedzi

Odkryj więcej z Maria Bucardi | Odkryj magię ...

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej