16

Z dziennika Marii Bucardi: Nigredo. Gdy światło wraca do źródła – alchemia Roku Węża

Z dziennika Marii Bucardi: Nigredo. Gdy światło wraca do źródła – alchemia Roku Węża


Wprowadzenie

W alchemii każdy proces przemiany rozpoczyna się od ciemności.
Nie jest to stan negatywny, ani chwilowy.
To pełnoprawna faza – głęboka, całkowita, prawdziwa.

Nigredo.
Moment, w którym wszystko to, co stare, nienazwane, nieprzeżyte – przestaje działać.
Rytmy życia, które dotąd były naturalne, wytracają swój impet.
To, co było ważne – cichnie.
To, co wcześniej dawało energię – przestaje poruszać.
Ciało reaguje pierwsze: snem, ciężkością, niechęcią do działania.

W Roku Węża ta faza stała się rzeczywistością wielu osób, które idą drogą świadomości.
To czas, który nie wymaga działania.
Wymaga prawdy.

Nigredo. Czas, w którym odchodzi wszystko, co nie jest tobą,

by mogło narodzić się to, kim naprawdę jesteś.


Objawy, które zapraszają do zatrzymania

Trudność w porannym wstawaniu, mimo długiego snu.
Brak chęci do rozmów.
Obojętność wobec tematów, które wcześniej wzbudzały zaangażowanie.
Zmniejszona odporność na bodźce, hałas, chaos.
Potrzeba ciszy. Potrzeba wycofania się z widoczności.
Zamykanie się w swoim świecie – nie z izolacji, lecz z wewnętrznego impulsu.

Niektóre osoby zaczynają odczuwać fizyczne objawy: ciężkość w ciele, zawroty głowy, brak sił.
Inni zauważają zmiany w umyśle: rozproszenie, spowolnienie, trudność w formułowaniu myśli.

To wszystko są znaki.
Znak, że coś się domyka.
Znak, że organizm przestawia się na zupełnie inny poziom pracy.
Nie chodzi o to, by walczyć z tym stanem.
Chodzi o to, by w nim być.

Nigredo. Faza, w której znika to, co stare,

a twoje światło wraca do źródła, by się odrodzić.


Ciało również uczestniczy w przemianie

Nigredo działa nie tylko na poziomie emocji i duszy, ale również bardzo konkretnie – w biologii.
Zmienia się gospodarka hormonalna.
Kortyzol nie uruchamia porannej mobilizacji.
Układ dopaminowy nie reaguje na te same impulsy co wcześniej.
Mitochondria wchodzą w tryb minimalnego poboru.
Układ nerwowy wycofuje się z nadprodukcji sygnałów.

System organizmu rozpoczyna wewnętrzną rekonstrukcję.
Z pozoru wygląda to jak zmęczenie, ale jest to forma autoterapii.
To nie moment, by próbować się „uruchomić”.
To czas, by oddać się procesowi.

Rytm snu się zmienia. Często pojawia się potrzeba popołudniowego odpoczynku.
Znika napięcie związane z produktywnością.
To, co wcześniej napędzało, teraz odpuszcza.
I w tej rezygnacji z kontroli rodzi się zupełnie nowa energia.

Nigredo. Czas, w którym nie musisz już niczego kontrolować.

To, kim jesteś, zaczyna mówić samo przez siebie.

Czas, w którym milknie wszystko, co narzucone.

I zaczyna się twoje prawdziwe istnienie.


Rok Węża – wewnętrzne przejście

Symbolika Węża od wieków łączy się z regeneracją, uzdrawianiem, odnową.
Wąż nie pyta, czy to dobry moment na zrzucenie skóry.
Po prostu to robi.

Rok Węża niesie właśnie tę energię:
zrzucenie starego,
porzucenie ról,
pozbycie się nadmiaru.
Nie po to, by stać się kimś innym.
Po to, by odkryć, kim się jest – naprawdę.

To nie czas na działanie z rozpędu.
To czas na działanie z wnętrza.

Zamiast planować – czujesz.
Zamiast dążyć – jesteś.
Zamiast gonić – oddychasz.
Nie po to, by się zatrzymać na zawsze.
Po to, by usłyszeć, dokąd naprawdę chcesz iść.

To przestrzeń, w której stajesz obok siebie – bez masek.
Nie porównujesz się z nikim.
Nie udowadniasz niczego światu.
To, co ma przyjść, przychodzi.
To, co nie Twoje – odchodzi.
A Ty jesteś po prostu… obecny. Obecna.
W swojej ciszy. W swojej prawdzie.

To właśnie jest Nigredo.
Pod powierzchnią chaosu, cisza.
Pod zmęczeniem, alchemiczny ogień.
Pod brakiem – tworzenie nowego początku.


Jak wspierać ten proces

Nie potrzebujesz metody.
Potrzebujesz ciszy.

Możesz zamknąć się w sobie – świadomie.
Zrezygnować z nadmiaru informacji.
Nie odbierać telefonów.
Nie odpowiadać na pytania, które nie mają już znaczenia.
Nie podejmować decyzji, które wymagają jasności, jeśli jej teraz nie ma.

Spacer bez celu.
Świadomy oddech.
Kilka łyków naparu ziołowego.
To wystarczy, by utrzymać kontakt ze sobą.

Prowadź dziennik. Nie po to, by analizować.
Po to, by usłyszeć swój własny głos – ten, który jeszcze się nie przebił przez hałas zewnętrznych narracji.

Gdy przejdziesz przez Nigredo,
wiesz, kim jesteś.
Wiesz, co masz robić.
I jak działać – nawet jeśli świat tego jeszcze nie rozumie.
Twoja droga nie pochodzi z zewnątrz.
Nie jest kompromisem.
To ścieżka, która wypływa z Ciebie – cicha, pewna, prawdziwa.


Przestrzeń

W ostatnich tygodniach daję więcej przestrzeni.
Ograniczam przekazy, nagrania, rytmiczne publikacje.
Robię to świadomie.

Ten czas nie potrzebuje nowych treści.
Potrzebuje wejścia w siebie.
Daję Ci na to miejsce.
Nie po to, by zatrzymać cokolwiek.
Ale po to, byś miał lub miała czas przejść przez to, co w Tobie już się rozpoczęło.

Nigredo.
Nie znikasz.
Zmieniasz kształt w miejscu, gdzie nikt nie widzi.


Zamknięcie

Nigredo to początek.
Nie w sensie linearnym, lecz energetycznym.
W tym stanie nie ma spektakularnych efektów.
Nie ma efektownych przemian.

Jest alchemia.
Jest proces.
Jest wewnętrzna praca, która nie potrzebuje widowni.

Jeśli rozpoznajesz siebie w tym opisie –
jeśli zauważyłeś lub zauważyłaś podobne symptomy –
zostaw komentarz pod tym wpisem.

To nie musi być wiele.
Wystarczy zdanie.
Słowo.
Intencja.
To wystarczy, by uznać swoją drogę.
I by zobaczyć, że jesteśmy w tym razem.
Nie przez podobieństwo historii.
Przez jakość przemiany.

Nigredo to przestrzeń, w której wszystko cicho się przekształca.
Jeszcze nic nie widać, ale wszystko już się dzieje.

Nigredo to dopiero początek.

Po nim przychodzi Albedo – oczyszczenie.
Potem Citrinitas – światło z wnętrza.
A na końcu Rubedo – pełnia.
Zjednocenie. Objawienie.

Gdzie jesteś Ty?
Czy to jeszcze Nigredo – czy już wychodzisz z cienia?
Napisz w komentarzu.
To może pomóc także innym rozpoznać siebie.

Maria Bucardi

Wizjonerka, Mentorka Świadomości, Strażniczka Wiedzy Natury i Praw Wszechświata. Autorka. Założyciel organizacji onoSemina.org

Web mariabucardi.pl,  bucardimaria.com
Więcej na www.linktr.ee/mariabucardi

 Ocal lasy. To, co Święte, wymaga Twojej obecności.

Copyright © Maria Bucardi

Tekst objęty ochroną praw autorskich.
Można go udostępniać lub cytować fragmenty wyłącznie z wyraźnym podaniem imienia i nazwiska autorki – Maria Bucardi – oraz pełnego źródła (linku).
Zabrania się modyfikowania treści, usuwania podpisu autorki, wykorzystywania fragmentów bez odniesienia do całości.

Każde naruszenie – zarówno w przestrzeni prawnej, jak i duchowej –
wraca do nadawcy z mocą intencji, jaką niesie.
To, co tworzone ze światła, chronione jest przez światło.

Zobacz także:

Z dziennika Marii Bucardi: Manifest uzdrowicieli. Gdy przestajemy karmić pasożyty, one po prostu znikają.

Z dziennika Marii Bucardi: Tam, gdzie kapłanka spotyka Węża – zaczyna się prawdziwa droga, rodzi się Arcykapłanka.

 

16 komentarzy

  1. Odpowiedz
    Anonim says:

    Od długiego już czasu ciężko mi przebywać wśród tłoku ludzi, poruszać jakieś stare rozmowy, spotkania towarzyskie, czy ich zachowania i poruszane tematy, sposób spędzania czasu, a nawet muzyka, jedzenie, jakby to nie było moim życiem…bo jakbym piękno widziała w innym – swoim. I nie wyobrażam sobie wrócić do starego, ono jakby zniknęło, odeszło ode mnie, zamknęło się.
    💚
    I mimo doświadczeń, które mnie dotknęły ze strony znajomych i rodziny – w głębi czuje szczęście, coś najważniejszego dla mojej Duszy, że to ona wygrała, że ten cień mnie opuścił.
    Jestem wdzięczna za każdą pomoc moim opiekunom i naszej Marii 💖

  2. Odpowiedz
    bibi says:

    ❤︎❤︎❤︎

  3. Odpowiedz
    Mighty M says:

    Nigredo …

  4. Odpowiedz
    Marek says:

    Na początku myślałem, że po prostu mam kryzys wieku średniego. Tylko że ten “kryzys” nie wyglądał tak, jak się o nim mówi. Nie chciałem sportowego auta, nie chciałem młodszej kobiety, tylko… niczego nie chciałem. Straciłem napęd. Wszystko mnie drażniło. Praca, ludzie, nawet moje własne plany. Rano się budziłem i nie wiedziałem, po co. A dzis przyszedł tekst Marii o Nigredo.

    Nie jestem typem duchowym, nie medytuję, nie chodzę na jogę, jedyne co to słucham Ciebe Mario. Ale to, co przeczytałem, trafiło dokładnie tam, gdzie trzeba. Zrozumiałem, że to nie depresja, tylko przemiana. Że to, co się sypie, to po prostu stary system, który już nie działa.

    Zacząłem pisać dziennik. Chodzę spać, kiedy chcę. Przestałem mówić, że “wszystko dobrze”, jak wcale nie jest. I co dziwne – nie czuję się lepiej, ale czuję się prawdziwiej. Może to jest właśnie początek. Dzięki za ten tekst. Potrzebowałem go.

  5. Odpowiedz
    Agnieszka says:

    Nie wiem nawet, jak to wszystko ubrać w słowa, bo czytałam ten tekst kilka razy i miałam gęsią skórkę od początku do końca. Ja myślałam, że coś jest ze mną nie tak – że się wypaliłam zawodowo, że już nic nie czuję, że mi się nie chce… Wstaję rano i nie chce mi się nawet ubrać, makijażu nie robię, wszystko mnie męczy. Denerwowałam się na siebie, że to lenistwo, że może depresja. I jeszcze te głosy wokół – “weź się w garść”, “trzeba iść do przodu”. Ale ja po prostu czułam, że już nie mogę, że to wszystko nie ma sensu.

    A jak przeczytałam ten artykuł… to jakby ktoś we mnie zajrzał. Jakby ktoś nazwał to, czego sama nie umiałam nazwać. Nigredo. Dokładnie tak. Czuję, że wszystko stare się ode mnie odkleja. Zmieniłam sposób jedzenia, rzuciłam alkohol, zaczęłam chodzić do lasu sama, bez telefonu. Wypisałam się z Instagrama, bo nie mogłam patrzeć na te wszystkie udawane życie. I nagle czuję… ulgę. Nie euforię. Nie szczęście. Ale ulgę. Że mogę przestać udawać. Że nic nie muszę.

    Dziękuję za ten tekst, Mario. Za to, że jesteś, nawet jak Cię nie ma codziennie. Bo to, co teraz tworzysz, to jest inny poziom. Prawdziwy.

  6. Odpowiedz
    Ewa says:

    Tak, tak, tak. To dlatego nie mam siły działać. To dlatego wszystko się zatrzymało. Dzięki za te słowa – to był klucz.

  7. Odpowiedz
    Tomek says:

    Myślałem, że coś jest ze mną nie tak. Że się wypaliłem. A to po prostu… zmiana cyklu. Dzięki za ten tekst. Trafia tam, gdzie powinien.

  8. Odpowiedz
    Ewelina877 says:

    Wow… Mario, ja Ci musze najpierw podziękować. Serio. Bo ja przez ostatnie miesiące miałam wrazenie, że zwariowałam. Najpierw w pracy. Niby wszystko ok, dobra firma, dobre pieniądze, ale coś mnie dusiło, dosłownie dusiło. I tak z dnia na dzien złożyłam wypowiedzenie. Bez planu B. Wszyscy pukali się w głowę. Ja też.

    Potem przestałam biegać – coś, co robiłam codziennie od lat. Nagle ciało powiedziało NIE. Zero siły, zero chęci. A zaraz potem bum – znajomi. Zorientowałam się, że 90% tych ludzi w ogóle do mnie nie pasuje. Że tylko zabierają mi czas i energie. Wiec odcięłam się. Też bez planu.

    Ale najdziwniejsze było to, że w tym całym chaosie… wzięłam psa ze schroniska. Ja, bez pracy, bez pomysłu na siebie. Ale poczułam, że musze. I teraz wiem, że to była najlepsza decyzja ever. Te spacery z nim, ta cisza, to bycie blisko natury – to mi dało więcej niż jakakolwiek terapia.

    No i social media… masakra. Kasuję wszystko co sie da. Tiktoki, rolki, insta – to jakiś matrix, jeden wielki festiwal plastiku. Nie mogę na to patrzeć. Ludzie tam są jak roboty. A ja mam teraz psa i patrze jak on wącha krzaki i to jest moje kino.

    Maria, Twoje artykuły z tej serii – to jest złoto. Dziękuje Ci za nie. Serio. Nie są takie „ładne” jak stare rzeczy, ale są PRAWDZIWE. Wchodzą głęboko. Czytam i czuję, że ktoś w końcu mówi o tym, co JA czuję. Jakbyś pisała dokładnie o mnie. Dzięki Ci. Za to że jesteś.

    • Odpowiedz
      Mighty M says:

      “A ja mam teraz psa i patrze jak on wącha krzaki i to jest moje kino”. Piekne …:)

  9. Odpowiedz
    Agata says:

    Witaj Droga Mario, nie wiem nawet, jak wyrazić, co poczułam po przeczytaniu tego artykułu. Od kilku miesięcy myślałam, że coś jest ze mną nie tak. Że się wypaliłam. Nic mnie nie cieszyło, social media zaczęły mnie wręcz drażnić. Te wszystkie perfekcyjne zdjęcia, sztuczne uśmiechy, filtry, które robią z ludzi plastikowe wersje samych siebie. I w tym wszystkim ja – coraz bardziej wycofana, zmęczona, znudzona tym udawanym światem, w którym już nie potrafię być. Byłam przekonana, że to wypalenie, że może jestem przewrażliwiona. Ale kiedy przeczytałam Twój artykuł – wszystko się zmieniło. Zrozumiałam, że to nie wypalenie. Że to początek czegoś nowego. Etap, który naprawdę dotyczy głębi, a nie powierzchni. Nigredo. Nagle to słowo zaczęło mieć dla mnie sens. Tak, to, przez co przechodzę, to nie upadek, tylko przemiana.

    I chcę Ci też bardzo podziękować za Twój wpis na Facebooku – ten o ludziach, którzy publikują selfie z wakacji w czasie, gdy w Europie dzieją się dramaty. Zwierzęta płoną żywcem, natura krzyczy o pomoc, a oni wrzucają kolejne zdjęcia w kostiumach kąpielowych, z filtrami, z uśmiechami. Miałam dokładnie to samo uczucie, tę samą pogardę – i może to nie brzmi ładnie, ale była we mnie złość, że nikt nie widzi tego, co naprawdę się dzieje. Twój wpis był jak głos rozsądku, jakby ktoś wreszcie wypowiedział na głos to, co czułam od dawna. Dziękuję Ci za to.

    Zgadzam się też z komentarzami innych osób tutaj – że Twoja seria „Z Dziennika Marii Bucardi” to coś absolutnie wyjątkowego. Przeczytałam wszystkie Twoje książki, słuchałam wielu Twoich nagrań, uczestniczyłam w rytuałach, ale to, co teraz tworzysz, to już zupełnie inny poziom. Nie tylko przekazu, ale obecności. Mentorskiej, głębokiej, prawdziwej. Te teksty nie są już dla umysłu, one trafiają prosto do duszy. To nie są już treści „dla ludzi” – to są przesłania dla tych, którzy naprawdę idą. I za to Ci z całego serca dziękuję. Że jesteś. Że tworzysz. Że nie boisz się mówić o rzeczach trudnych i prawdziwych.

  10. Odpowiedz
    AnnaAnna1 says:

    Mario, bardzo dziękuję Ci za ten artykuł. Kiedy zaczęłam go czytać, miałam łzy w oczach, bo zrozumiałam, że dokładnie to samo dzieje się ze mną od wielu miesięcy. Myślałam, że mam depresję, że coś ze mną jest nie tak, bo nic już mnie nie cieszyło, nie miałam siły ani ochoty wstawać rano, działać, być aktywna, jak kiedyś. Wszystko, co kiedyś było dla mnie ważne, nagle straciło znaczenie. Czułam się, jakbym zniknęła ze świata, nie pasowała już nigdzie. I od jakiegoś czasu zauważyłam też zmianę u Ciebie. Od około 10 miesięcy nie publikujesz już tylu filmów, nie nagrywasz tak intensywnie, jak dawniej, nie ma już tej rytmicznej obecności, do której byłam przyzwyczajona. Zastanawiałam się, co się dzieje w Twoim życiu, dlaczego jest Cię mniej, ale teraz widzę, że to wszystko jest częścią większego procesu, który dotyczy wielu z nas. Kiedy przeczytałam ten wpis, poczułam ogromną ulgę i wdzięczność, bo wszystko zaczęło się układać w sensowną całość. To, co napisałaś o Nigredo, to jest dokładnie to, przez co przechodzę. A może już wychodzę z tego etapu. Nie wiem. Wiem tylko, że ten artykuł trafił do mnie bardzo głęboko. Przeczytałam wszystkie Twoje książki, brałam udział w wielu ceremoniach, korzystałam z rytuałów i wszystko, co do tej pory tworzyłaś, miało dla mnie ogromną wartość. Ale te nowe artykuły, z serii Z Dziennika Marii Bucardi, mają w sobie jakąś inną moc. One nie uczą, one prowadzą. One nie narzucają niczego, a jednak dotykają czegoś we mnie, czego nie potrafiłam wcześniej nazwać. To jest dla mnie najwyższy poziom przekazu, świadomości i obecności. Dziękuję, że jesteś. Dziękuję, że tworzysz. Nawet jeśli ciszej niż kiedyś – to dla mnie ta obecność jest jeszcze silniejsza.

  11. Odpowiedz
    Anonim says:

    Pięknie napisane. Za każdym razem jak gdzieś zobaczę/przeczytam potwierdzenie tego przez co przechodzę czuję się trochę lepiej.
    Czasami ciężko się poddać temu procesowi… Zwłaszcza jak ktoś był człowiekiem w ciągłym ruchu, który biegał 4 razy w tygodniu i nie umie za bardzo odpoczywać…
    Na szczęście są nieliczne dni w których mam trochę więcej energii i są prześwity błogości i wyższych uczuć.
    Dziękuję bardzo za ten wpis 💗💚❤️‍🔥

  12. Odpowiedz
    Sunny says:

    Citrinitas

  13. Odpowiedz
    Anonim says:

    ❣️

  14. Odpowiedz
    Anonim says:

    Kochana Mario, dziękuję za ten wpis. Tak mam już od wielu miesięcy. Myślałam, że mam depresję lub wypalenie zawodowe,bo przestałam chcieć. Z osoby pracoholika, osoby która zawsze musiała coś robić ze swoim czasem wolnym, teraz chcę niczego. Chcę zwykłej herbaty, rozmowy z rodziną, posiedzenia w parku, wolny spacer bez telefonu. Odcięłam się w 90% od aktywności w mediach społecznościowych, mimo tego, że staram się tam budować swój wizerunek. Jakby to wszystko przestało być ważne.

    Wiele znajomości odchodzi, zauważyłam te które wysysają że mnie w energię, mimo tego że z pozoru wyglądają na piękne, otoczone w przepiękne słowa, instagramowe “piękno”.

    Czuję powoli, że wychodzę z tej fazy. Jestem może na jej końcu. Zaczyna budować się mój nowy cel, który był troszkę starym celem, ale wcześniej bardziej bazował na ego. Teraz mam wrażenie, że docieram do delikatniej siebie.

    ❤️🙏

  15. Odpowiedz
    radiant2d6b685246 says:

    Tak dokładnie czuję tę zmiane ✨️

Skomentuj Ewelina877Anuluj pisanie odpowiedzi

Odkryj więcej z Maria Bucardi | Odkryj magię ...

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej