4

Z Dziennika Marii Bucardi: Energie Madery – o zaginionych, nagłych śmierciach i tajemnicy przejść

Z Dziennika Marii Bucardi: Energie Madery

– o zaginionych, nagłych śmierciach i tajemnicy przejść

 

Madera… oddycha.

To nie tylko wyspa. To świadomość.
Czasem słyszysz, jak woła – w mgłach, w tunelach, w ciszy północy.

Mówi: jeśli chcesz poznać światło, wejdź najpierw w moją ciemność.

Ci, którzy tam znikają, nie giną.
Oni po prostu przechodzą – przez bramę, w której Ziemia zamienia cień w złoto.

Madera nie zabiera. Madera przemienia.


Wielu ludzi nie potrafi pojąć,
dlaczego tak wielu turystów ginie na Maderze.
Dlaczego tak często słychać o zaginięciach, o ludziach, którzy wyszli na spacer w góry i już nigdy nie wrócili.
Jak to jest możliwe, że w miejscu tak pięknym, pełnym światła i zieleni, tak często pojawia się cień?

Z ludzkiego punktu widzenia można to wytłumaczyć racjonalnie – poślizgnięciem, mgłą, nieuwagą.
Ale dziś chciałabym przedstawić to z innej perspektywy:
z punktu widzenia alchemii i energii.
Nie zwykłych wyjaśnień fizycznych, lecz tych subtelnych, które widzi dusza, a nie oczy.


Madera – wyspa, która śni.
Kiedy wchodzisz w jej rytm, zaczynasz czuć, że to nie tylko fragment lądu, ale żywa istota – stara, świadoma, potężna. Tutaj każdy krok niesie echo pradawnych alchemii: ognia i wody, światła i cienia, życia i śmierci.

Od lat słyszymy o zaginięciach, o wędrowcach, którzy wyruszyli na północ wyspy i już nie wrócili. O turystach, którzy zniknęli, jakby ziemia ich pochłonęła.
Ciała jednych odnajduje się w dolinach, innych – nigdy.
Dla świata zewnętrznego to po prostu wypadki: śliska ścieżka, mgła, osunięcie.
Ale dla kogoś, kto czuje energię, to coś o wiele głębszego.


🜂 Madera jako istota alchemiczna

Madera to wyspa, która oddycha.
Południe – słońce, turystyka, ekspansja – to wydech.
Północ – mgła, cisza, cień i lasy – to wdech.
Tam, gdzie Ziemia wciąga powietrze, zasysa też energię tych, którzy nie są wystarczająco uziemieni.

Każdy tunel na tej wyspie jest jak kanał transformacji.
Wchodzisz w niego jako ktoś, a wychodzisz już trochę inny.
Bo tunel to archetyp przejścia przez ciemność – tak, jak w alchemii: nigredo → albedo → rubedo.
Człowiek, który nie zna swojego wnętrza, może po takim przejściu poczuć dezorientację, a czasem nawet utracić kontakt z ciałem.
Nie przez przypadek wielu ludzi „gubi się” zaraz po wyjściu z tunelu – dosłownie i symbolicznie.


🜄 Energia północy – brama cienia

Północ Madery to biegun żeński – magnetyczny, przyciągający, tajemniczy.
To ziemia, która wciąga w głąb – nie po to, by zniszczyć, ale by przemienić.
Tutaj Ziemia mówi: „Jeśli chcesz poznać światło, wejdź najpierw w moją ciemność.”

Każdy, kto tam idzie, nieświadomie poddaje się inicjacji.
Jedni wracają inni – jakby coś z nich się wypaliło, a inne się narodziło.
Inni… zostają. Bo ich dusza wybrała to miejsce jako bramę przejścia.


🜃 Śmierć nie jako koniec, lecz przemiana

Na poziomie ducha nic nie ginie.
Śmierć to tylko zmiana formy, rozpuszczenie starej alchemii w nowym złocie.
Kiedy więc słyszymy o kimś, kto zaginął na północy Madery, możemy pomyśleć, że może nie zniknął, ale przeszedł dalej – do subtelniejszych wymiarów, przez bramę, która otworzyła się w tym miejscu.

W języku alchemii mówimy:

„Materia, która nie zna swego światła, wraca do Chaosu.”
Nie jest to kara, lecz powrót.
Madera nie zabiera – ona transformuje.
Przyjmuje to, co gotowe na przemianę, i oddaje to, co chce narodzić się na nowo.


🜁 Przejście i ochrona

Kiedy idziesz przez tunele Madery, wejdź w nie świadomie.
Poczuj, że wchodzisz w brzuch Matki Ziemi.
Weź głęboki oddech, połóż dłoń na sercu i powiedz w myślach:

„Przechodzę przez ciemność w świetle świadomości.
Wracam czystsza – czystszy,
silniejsza – silniejszy,
obecna – obecny w swoim ciele.”

Bo każdy tunel, każda mgła, każda dolina na tej wyspie to lekcja o przemianie.
Nie bój się jej energii – po prostu bądź w niej obecna/obecny.
Z wdzięcznością, pokorą i zrozumieniem, że śmierć i życie są jednym.


Wołanie wyspy

Nie wszyscy słyszą Maderę.
Ona nie wzywa przypadkowych dusz — wybiera te, które są gotowe.
Czasem przyciąga Cię nagle: widzisz jedno zdjęcie, jeden film, czujesz niepojęte „muszę tam być”.
To nie turystyczna ciekawość. To wezwanie.

Wyspa mówi językiem energii — szeptem wiatru, mgłą nad górami, snem, w którym pojawia się ocean.
I kiedy przybywasz, zaczyna Cię prowadzić w głąb, krok po kroku, aż do miejsc, które są jak portale.
Niektórych prowadzi łagodnie — przez słońce, ciepło i zrozumienie.
Innych wzywa w ciemność, w głęboki północny cień, gdzie spotykasz samego siebie, bez masek.

Nie każdy, kto odpowie na to wołanie, wraca taki sam.
Bo Madera to nauczycielka dusz — a każda lekcja ma swoją cenę.
Nie zabiera – przemienia. Nie niszczy – otwiera.
I ci, którzy ją słyszą, wiedzą, że odpowiedzieć na jej wezwanie, to wejść w przestrzeń, z której nie da się już „nie wiedzieć”.


Kiedy wezwanie przychodzi zbyt wcześnie

Czasami Madera wzywa dusze, które jeszcze nie są gotowe.
Nie dlatego, że są „gorsze” czy „słabsze” – ale dlatego, że ich światło nie jest jeszcze wystarczająco zakotwiczone w ciele.
Kiedy ktoś taki odpowie na wołanie, wyspa przyjmuje go tak samo – lecz energia spotkania może być zbyt silna.
To tak, jakby nagle spojrzeć prosto w słońce – serce pragnie, ale oczy nie są gotowe.

Taki człowiek może poczuć ogromne przeciążenie – emocjonalne, energetyczne, duchowe.
Czasem reaguje lękiem, dezorientacją, chorobą, a czasem – nieświadomie – wybiera drogę w miejsca, których energia przekracza jego zdolność integracji.
Gdy idzie sam, bez uziemienia i świadomości, Madera może go zaskoczyć swoją prawdą.
Bo jej pola energetyczne nie są łagodne – one pokazują wszystko natychmiast, bez filtrów.
To nie jest kara. To alchemia w swojej surowej formie – transmutacja bez przygotowania.


Po wyjściu z tunelu

Po wyjściu z maderskich tuneli światło uderza mocno – nie tylko w oczy, ale w duszę.
W jednej sekundzie przechodzisz z głębokiej ciemności do olśniewającej jasności.
To moment, w którym ciało jeszcze tkwi w ziemi, a duch już chce wzlecieć.
U ludzi o otwartych kanałach energetycznych może wtedy dojść do krótkiego „rozwarstwienia” – poczucia, że świat się przesuwa, że coś faluje, że ziemia nie jest stabilna.
Fizyka powie: zmiana światła, ciśnienia, wilgotności.
Ale energia mówi: „oto Twoja próba – czy potrafisz utrzymać światło, kiedy wychodzisz z ciemności?”

Wiele z zaginięć i wypadków ma miejsce właśnie chwilę po wyjściu z takich przejść – i nie chodzi tylko o teren.
To symboliczny moment, gdy człowiek musi zintegrować to, co w nim się obudziło.
Nie każdy potrafi – bo nagłe spotkanie z własnym światłem może być równie oszałamiające jak spotkanie z cieniem.


Zakończenie

Madera nie jest miejscem przypadkowym.
To wyspa dusz, które wybrały transformację – tych, które szukają światła poprzez cień.
To laboratorium natury i ducha.
A każdy, kto tu przybywa, zostawia część starego siebie w jej tunelach, wiatrach i mgłach – po to, by narodzić się na nowo.

„Niektórzy gubią się, aby się odnaleźć.
Niektórzy umierają, aby naprawdę się obudzić.”
Maria Bucardi


Niech Madera błogosławi Twoją drogę – niech pokaże Ci tylko tyle światła, ile jesteś gotów unieść.
A resztę zachowa dla Ciebie na później.

Magiczna Oaza Blog: https://magicznaoaza.org

Z pozdrowieniem

Maria Bucardi

Wizjonerka, Mentorka Świadomości, Strażniczka Wiedzy Natury i Praw Wszechświata. Autorka. Założyciel organizacji onoSemina.org

Web mariabucardi.pl,  bucardimaria.com
Więcej na www.linktr.ee/mariabucardi

 Ocal lasy. To, co Święte, wymaga Twojej obecności.

Copyright © Maria Bucardi

Tekst objęty ochroną praw autorskich.
Można go udostępniać lub cytować fragmenty wyłącznie z wyraźnym podaniem imienia i nazwiska autorki – Maria Bucardi – oraz pełnego źródła (linku).
Zabrania się modyfikowania treści, usuwania podpisu autorki, wykorzystywania fragmentów bez odniesienia do całości.

Każde naruszenie – zarówno w przestrzeni prawnej, jak i duchowej –
wraca do nadawcy z mocą intencji, jaką niesie.
To, co tworzone ze światła, chronione jest przez światło.

4 komentarze

  1. Odpowiedz
    Mighty M says:

    Pisze i opisuje gwoli tzw wolnych skojarzen. Tunele Madery i polnocna jej czesc, ktora jest wdechem Matki Ziemi. Dwa lata temu bylam na poludniu Francji – czyli tam, gdzie Ziemia wypuszcza powietrze. Co ciekawe w powyzszej opowiesci Marii moja uwage zwraca slowo ‘tunele’. O jaki tunel chodzi pyta sie moja ciekawosc. Nie bylam jeszcze na Maderze w tej reinkarnacji. Wrocmy do poludnia Francji. Tam w jednym z miasteczek, gdzie zatrzymalam sie w swej pieszej wedrowce na dluzej, sa tunele kolejowe – wydrazone w skalach. Tuneli jest kilka. Prowadza z jednego miasta do drugiego, wzdluz rzeki, ktora bez mocnych opadow pozostaje bez wody, ma suche koryto. Tunele tez sa bez koleji przez kilkadziesiat juz lat. Mozna sie po nich swobodnie zatem poruszac. Ktoregos razu przechadzalam sie wyjatkowo owymi tunelami noca, do tego rozmawiajac przez telefon z corka. Podczas rozmowy z corka wspomnialam jej, ze wlasnie ide przez tunele. Moja rozmowczyni uslyszala strach w moim glosie. Nie staralam sie mocno temu zaprzeczyc, choc rodzic czuje, ze dobrze sie zawsze wykazac odwaga przed dzieckiem, bez wzgledu na sytuacje. Tunele lunatycznie oswietlone zielonymi lampkami i kapiaca z ich stropow woda pobudzily moja wyobraznie. Moja podswiadomosc zaraz znalazla do tego adekwatny obraz z przeszlosci. Przypomniala mi sie scena z filmy Akiry Kurosawy ‘Sny’*. Ten film naprawde jest o snach. W scenie filmu taka sytuacja ; z tunelu wychodzi mezczyzna, jest widocznie smutny i strapiony, gdy ow mezczyzna sie odwraca widzi, ze podazaja za nim zolnierze, ktorzy sa bladzi niczym smierc. Mezczyzna mowi do zolnierzy, ze ich przeprasza, iz ich zawiodl jako ich dowodca. Mowi zolnierzom, ze sa martwi, ze sa duchami. Ten mezczyzna jest prawdopodobnie tym, ktory sni ten sen. Ale czy nie jest tak, ze widzimy we snie osoby, ktore umarly wlasnie wtedy cos umiera w nas, lub powinno od nas odejsc, przeobraza sie. Zreszta osoba, ktora umarla i nam sie sni jest swoista – moje ulubione slowo zapozyczone od Marii, podpowiedzia, a przeciez znamy te osobe, na to, co konkretnie powinnismy w sobie lub swoim zyciu zmienic. Wrocmy do misasta z tunelami kolejowymi. Gdy pierwszego dnia nocowalam w tym miescie po omacku i juz w prawie zupelnej ciemnosci znalazlam skrawek trawy pod drzewem nad rzeka, ktora jak mowilam wyzej biegnie wzdluz torow kolejowych i jest bez wody. Juz pierwszej nocy zmierzylam sie z czyms, co jest we mnie gleboko ukryte. Odwiedzil mnie dzik, ktory wyszedl na nocna wyzerke. Jesli chce sie zyc w naturze trzeba byc na to gotowym, dobrze jest byc silna jednostka, utrzymywac wysokie wibracje. Po tej nocy poszlam na dwa miesiace mieszkac u ludzi, wrocilam do cywilizacji. Ale nie myslcie, ze dzik mnie przepedzil. Potrzebowalam jedzenia, skonczyly mi sie jej zrodla. Kontrola emocji, takze z czystego lenistwa, nie chcialam sie nadto pobudzac o tej nocnej porze, gadulstwo i ponownie lenistwo zwiazane z miloscia do samej siebie i odpoczynku – czyli same slabosci, uczynily moje spotkanie z dzikiem niemalze przyjemne, a siedzialam juz na drzewie. I wydaje sie, ze mozna by w tym miejscu zakonczyc te opwoiesc, te ralcje z podrozy, wspomnienie, moje skojarzenia, jakie plyna po przeczytaniu historii o ‘laboratorium natury i ducha’ jakim jest Madera napisana prze Marie. Ale te tunele kolejowe i inne szczegoly mojej przygody to dopiero polowa historii, ktora za chwile bedzie miala swoje wrecz lustrzane odbicie. To samo miasto, w tym samym czasie, tj na przestrzeni tygodni. Zostawilam cywilizacje i zamieszkalam na szczycie gory, pod ktora sa wlasnie wspomniane tory kolejowe. Droga na szczyt gory jest niemalze niewidoczna, ale kiedys byla czesto uczeszczana przez pasterzy i ludzi, ktorzy wedrowali z jednego miasta do drugiego, w czasie, gdy nie bylo koleji. Ten pieszy szlak jest niezwykly. Pozostalosci po dawnych domkach pasterskich i kaskady i murki zbudowane z kamienia, ktory lezy tutaj wszedzie, na wyciagniecie reki. A wsrod tego wszystkiego stare cyprysy sadzone reka czlowieka. Moja teoria jest taka, ze ich wiecznie zielone galezie byly drogowskazami dka wedrownych pasterzy. W takim wlasnie miejscu znalazlam swoja przystan. Intymne, dzikie miejsce – nigdy zaden czlowiek nie przeszkodzil mi w byciu i zyciu w tym miejscu. A materialne istoty pojawialy sie niemalze tylko te o bardziej niebianskiej naturze – roznorodnosc motyli i cykady, ktore moglam zobaczyc w ich fazie, gdy wlasnie wyszly spod ziemi, zrzucily swoja skorupe i rozkoszuja sie pierwszy raz Sloncem… Jednak ktorejs nocy uslyszalam cos, co jesli nalezalo do swiata materii, musialo wygladac tak samo strasznie jak brzmialo. Ten ryk wydobywal sie z miejsca, ktore mijalam codziennie, gdy szlam na szczyt gory. W tym miejscu jest dziura w ziemi, szczelina w skalnym podlozu, podziemna jaskinia. Wyglada na twor naturalny. Jest cos w tym miejscu mrocznego i to wlasnie zawsze czulam mijajac owo miejsce. Ciekawe do jakiego rodzaju bestii nalezal ten ryk, ktory jesli sie chwile zastanowie mial w sobie spora dawke niezadowolenia. Tylko sila mojej ignorancji pozwolila mi pozniej pojsc spac. A jesli ta bestia byla odzwierciedleniem mojej wewnetrznej bestii? Jestem niebezpieczna istota – czasami, gdy jest tak cicho i ciemno w lesie i mysle sobie akurat o jakims stworzeniu, co mialoby mnie akurat zaatakowac w tej ciemnosci, to czuje jakis rodzaj ekscytacji, mam ochote ujezdzac te bestie i swoj lek. Gdy we snie ostatnio odwiedzila mnie zmora ugryzlam ja w reke. Probowala mnie zatrzymac, gdy uciekalam przed woda niosaca piasek i zalewajaca doline. Gdy zmora wycofywala swoja reke po moim jej ugryzieniu – widzialam dwie lub trzy warstwy cienia, z jakiego zbudowana byla reka zmory, wyraznie widzialam, ze zmora nie ma ciala materialnego. I nie pytajcie mnie jak w takim razie trafiam zebami na takiego niematerialnego napastnika – bo nie wiem. Chwila, wiem, gryze zmore tam, gdzie czuje jej dotyk i robie to od razu bez zastanowienia. Ciekawe dlaczego w swiecie materii nie mam tak szybkich reakcji jesli chodzi o negatywne istoty:) . Mysle, ze jesli we snie odczuwamy jakis rodzaj oddzialywania na nasze cialo materialne musi to byc jakas ingerencja z zewnatrz. I tak na koniec, co by z lekka podsumowac. Pamietacie, ze moja najwieksza ciekawosc zatrzymala sie podczas czytania Marii o Maderze na slowie ‘tunele’. Nie tylko dlatego, ze nie mialam od poczatku jasneg obrazu jak te tunele wygladaja, ale wlasnie ta niejasnosc zaprowadzila mnie do tuneli kolejowych w pewnym miescie na poludniu Francji. To owo niezrozumienie, zatrzymanie sie mojej duszy na slowie ‘tunele’ dalo mi rozeznanie, ze tunele moga byc zarowno tworzone reka czlowieka jak i te tworzone reka natury. Maria mi tez pomogla w tym rozeznaniu sie co do rodzajow tych tuneli. Te materialne tunele pokazaly moj strach w materii, wynik ogladania horrorow w dziecinstwie o dzikach-bestiach i sluchanie na ich temat mitow oraz to jaka jestem matka dla mojej corki, bo jak mowi Maria w zwierzetach mocy o dzikach, to zwierzeta bardzo rodzinne. Ten naturalny tunel, jaskinia w ziemi pokazala mi moj cien.
    ‘Madera nie jest miejscem przypadkowym, to wyspa dusz, ktore wybraly transformacje, tych istot, ktore szukaja swiatla poprzez cien’.
    *https://pl.wikipedia.org/wiki/Sny_(film_1990)

  2. Odpowiedz
    Anonim says:

    Dziekuję❤️🧡💛💚🩵💙💜

  3. Odpowiedz
    Anonim says:

    Mocny artykuł, dający do myślenia 🐦‍🔥🐦‍🔥🐦‍🔥
    Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

  4. Odpowiedz
    Anonim says:

    Dziękuje za artykuł

Zostaw komentarz – będzie widoczny po zatwierdzeniu. Dla ochrony tej przestrzeni linki zewnętrzne i treści o nieharmonijnej energii są usuwane. Możesz komentować anonimowo lub po zalogowaniu. ✨ Twoje słowa mają moc. Każdy komentarz buduje Światło razem ze mną.

Odkryj więcej z Maria Bucardi | Odkryj magię ...

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej