11

Wywiad z Marią Bucardi: O tym, jak czytać Trylogię I i czego oczekiwać po Trylogii II?

Wywiad z Marią Bucardi:

O tym, jak czytać Trylogię I i czego oczekiwać po Trylogii II?

Rozmawia: Anna Wysocka

Trylogia nr 1 Marii Bucardi jest dziś dostępna w każdej polskiej bibliotece.
Jej egzemplarze drukowane zniknęły z rynku w rekordowym tempie — pozostał e-book, który wciąż znajduje nowych czytelników. Na portalu Lubimy Czytać od lat pojawiają się recenzje, w których czytelnicy podkreślają jedno: to nie jest zwykła książka.

Dziś Maria Bucardi pracuje nad Trylogią nr 2 — a fragmenty, które autorka udostępniła symbolicznymi sentencjami, wywołały falę pytań o jej styl, sposób tworzenia i ukrytą warstwę energetyczną.

Dla naszych czytelników poprosiłam ją o szczerą rozmowę — o stylu, świetle, archetypach i tym, jak naprawdę czytać jej książki.

Anna Wysocka:

Mario, Twoje książki są opisywane przez czytelników jako niezwykle emocjonalne, intensywne i… inne. Jak sama nazwiesz swój styl?

Maria Bucardi:

Mój styl jest przedłużeniem mojej percepcji świata.

Nie opisuję fabuły — ja wchodzę w energię.
Scena, postać, spojrzenie, dotyk, decyzja — to nie są dla mnie słowa. To są częstotliwości. I kiedy piszę, staram się je oddać tak, jak je czuję, nie tak, jak „powinno się pisać”.

Nie interesuje mnie forma, która jest martwa.
Interesuje mnie słowo, które ma puls.
Słowo, które żyje, które porusza ciało czytelnika, a nie tylko jego głowę.

Dlatego moje opisy są sensualne, ale nigdy wulgarne.
Dlatego napięcie tworzy się z milimetra ruchu, z oddechu, z dominacji w spojrzeniu — a nie z tanich zabiegów.

Piszę tak, jak widzę ludzi: energią.

AW:

W Trylogii nr 2 bardzo mocno widać archetypy. Kel’thar, Mariam — to nie są zwykłe postaci. Kim oni są w Twoim zamyśle?

MB:

Archetypy są językiem, który czyta każdy człowiek, nawet jeśli nie zna jego nazw.

Kel’thar jest archetypem Wojownika, jako uosobienie milczącej mocy. Nie kieruje nim pragnienie, nie kusi go romans, nie prowadzi chaos — on po prostu realizuje to, co rozpoznaje jako konieczne.

On jest strukturą. Jest zasadą. Jest konsekwencją.
Reprezentuje siłę, której nie da się zatrzymać — tylko można ją zrozumieć… albo zginąć, próbując ją zatrzymać.

Mariam to archetyp Światła, którego nie da się złamać. Nie krzyczy, nie błaga, nie próbuje naginać rzeczywistości — ona po prostu trwa, a jej obecność zmienia wszystko.

Ona stoi.
Nawet kiedy drży, stoi.
I to jest właśnie jej siła — nie agresja, nie walka, tylko obecność.

Ta dynamika — Światła i Wyroku — działa na ludzi, ponieważ wszyscy nosimy ją w sobie.
Właśnie dlatego czytelnik czuje te sceny, nawet jeśli nie potrafi wytłumaczyć dlaczego.

AW:

W recenzjach czytelnicy piszą, że Twoje sceny są „prawie filmowe”, „zmysłowe”, „hipnotyczne”. Jak osiągasz taką obrazowość?

MB:

Obrazowość to dla mnie naturalne przedłużenie wglądu.

Kiedy scena pojawia mi się w głowie, ja ją widzę w 360 stopniach:
— widzę dłoń, która się zaciska,
— widzę cień przesuwający się po ścianie,
— widzę, jak zmienia się oddech, jak zmienia się energia,
— widzę ruch, który jest dominacją, zanim stanie się czynem.

Dlatego opisuję każdy detal, ale w sposób, który nie jest poetycki — tylko sensualny i konkretny.
Czytelnik ma zobaczyć scenę ciałem, nie tylko oczami.

Właśnie dlatego mój styl bywa nazywany „kinetycznym” — bo on żyje.

AW:

Czy Trylogia nr 2 będzie mocniejsza niż pierwsza część?

MB:

Tak.
I będzie też bardziej dojrzała.

W Trylogii nr 1 fundamentem było odkrycie Światła.
W Trylogii nr 2 fundamentem jest siła Światła, które przechodzi przez mrok i nie gaśnie.

Ta część będzie intensywna — emocjonalnie, energetycznie, psychologicznie.
I będzie wymagać od czytelnika więcej: obecności, uwagi, wrażliwości.
Bo to nie jest książka tylko do przeczytania.
To jest książka, którą się przeżywa.

AW:

Jak czytać Twoje książki?

MB:

Powoli.
Bez pośpiechu.

Nie jak kryminał.
Nie jak romans.
Nie jak fantasy.

Moje książki trzeba czytać tak, jakby się wchodziło do świątyni albo do miejsca, które ma własny puls.
Trzeba pozwolić, by tekst sam otworzył w czytelniku te warstwy, które mają się otworzyć.

Niektóre osoby mówią mi, że czytają moje sceny kilka razy, bo za pierwszym razem przechodzą je emocjami, a dopiero za drugim widzą, co naprawdę tam jest.

I to jest właśnie właściwy sposób.

AW:

Mario, co według Ciebie jest najważniejsze, co powinni wiedzieć przyszli czytelnicy Trylogii nr 2?

MB:

Że to nie jest historia o przemocy.
To jest historia o mocy.

Nie o dominacji fizycznej.
O dominacji energii.

Nie o upadku.
O przejściu przez mrok bez utraty światła.

I najważniejsze:
nic w tej książce nie jest dosłowne.
Wszystko jest symbolem.
Wszystko jest lustrem.
Wszystko jest drogą.

AW:

Mario, czy Twoje książki są przeznaczone wyłącznie dla dorosłych czytelników?

MB:

Tak.
Moje powieści — szczególnie Trylogia nr 2 — są stworzone z myślą o dorosłych odbiorcach.

Nie chodzi o wulgaryzmy czy dosłowną brutalność, bo tego w moich książkach nie ma.
Ale intensywność emocjonalna, energetyczna i psychologiczna nie jest odpowiednia dla młodego czytelnika.

Są tam sceny zbyt mocne, zbyt głębokie, zbyt wymagające.
To nie jest literatura, którą można czytać lekko.

To jest podróż, do której trzeba dojrzeć.

AW:

Dziękuję za tę rozmowę.

MB:

Ja również dziękuję.

Trylogia II. Wywiad z Marią Bucardi

A jak Ty odczuwasz moją Trylogię…?

Jeśli chcesz, możesz zostawić swoje słowa w komentarzu.

 

 

Trylogia. Autor: Maria Bucardi. ISBN: 978-83-964513-0-9, 537 stron, PDF

W przygotowaniu

 

11 komentarzy

  1. Odpowiedz
    Mighty M says:

    Tak sobie mysle, ze w tym samym czasie, gdy Mariam przechodzi inicjacje z Keltharem, ksiaze Artur de Leys tez inicjuje z Elena …aj waj!

  2. Odpowiedz
    Ewelina877 says:

    Droga Mario,

    gdy skończyłam lekturę Twojej trylogii, poczułam, jakby drzwi, które przez lata trzymałam zamknięte, powoli się uchyliły. W każdym rozdziale śledziłam nie tylko losy bohaterów, lecz również własną, cichą narrację — lęki, pragnienia, pytania, które zwykle chowają się pod skórą.

    Świat, który stworzyłaś, wciąga nie tylko obrazami i symbolami, ale też emocją zaklętą między słowami. To nie jest opowieść, którą się czyta „z zewnątrz” — to przestrzeń, w której coś w człowieku zaczyna pracować, zmieniać się, dojrzewać. Cisza Twoich scen ma swoją wagę, a delikatne gesty bohaterów potrafią poruszyć mocniej niż najbardziej dramatyczne zwroty akcji.

    Moja więź z tą historią nie kończy się jednak na pierwszej trylogii. Znam niektóre rozdziały Trylogii II — te, które były dostępne w Złotym Kręgu. Pamiętam je jak okna uchylone na świat, który dopiero miał nadejść. Wtedy nie były zamkniętą całością, raczej pulsującymi fragmentami, zapowiedziami czegoś większego. I może dlatego teraz, kiedy wracasz do tej części, czuję ekscytację, jakby zbliżał się moment, na który czekałam od dawna.

    Obserwuję również wszystkie Twoje fragmenty i sentencje na Instagramie. Te krótkie migawki działają jak iskry — przypominają, że ta historia żyje, rozwija się i oddycha. Każda taka myśl przywołuje atmosferę, do której tak łatwo wracam, jak do miejsca, które znam, a jednocześnie stale odkrywam na nowo.

    Dziękuję Ci za tę podróż. Za język pełen światła i cienia. Za emocje, które zostają długo po zamknięciu książki. Za tę niezwykłą przestrzeń, która porusza i otwiera miejsca w duszy, o których często zapominamy.

    Z wdzięcznością i niecierpliwym oczekiwaniem na kolejne fragmenty. Ewelina

  3. Odpowiedz
    G. says:

    Twoja trylogia zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Czytając ją, miałam wrażenie, że naprawdę przenoszę się do innego świata — takiego, który czuje się bardziej prawdziwy niż codzienność. Emocje bohaterów były mi zaskakująco bliskie, czasem aż za bardzo.

  4. Odpowiedz
    Anonim says:

    dziękuję

  5. Odpowiedz
    Anonim says:

    Gratuluję Mario ♥️😸

  6. Odpowiedz
    Grzegorz says:

    Chyba wszystko, co chciałem napisać, zostało już ujęte w komentarzach powyżej. I rzeczywiście – trudno się z tym nie zgodzić.
    Jako facet nieczęsto trafiam na książki, które czyta się bardziej energią niż fabułą, ale tutaj to naprawdę działa.
    Styl Marii jest spokojny, a jednocześnie ma w sobie napięcie, które czuje się od pierwszych stron. Bohaterowie są jak symbole, ale jednocześnie bardzo ludzcy.
    Chciałem tylko dopisać, że rozumiem te zachwyty – Trylogia zostawia w człowieku ślad.

  7. Odpowiedz
    AnnaAnna1 says:

    To, co najbardziej lubię w stylu Marii, to to, że ona nie pisze ‘książki’ — ona tworzy doświadczenie.
    Czytając jej Trylogię, czuję się tak, jakbym sama była tam, gdzie stoją bohaterowie. Każdy detal, każdy ruch, każde spojrzenie ma znaczenie. To nie są sceny tworzone po to, żeby ‘było ciekawie’. To są sceny, które się czuje w ciele.

    Lubię też to, że w jej opisach nie ma przesady. Nie ma zbędnych słów, nie ma krzyku, nie ma chaosu. Jest spokój, jest energia, jest napięcie, które rośnie z bardzo małych rzeczy — z oddechu, z kroku, z gestu. To sprawia, że świat Trylogii wydaje się prawdziwy, nawet jeśli jest pełen symboli i ukrytych znaczeń.

    A bohaterowie… każdy niesie w sobie coś, co zostaje w człowieku na długo. To jest piękne, bo w tych postaciach każdy może znaleźć coś swojego — swoje emocje, swoje wybory, swoje lekcje.

    Dla mnie to nie jest zwykła powieść. To jest podróż, do której można wracać wiele razy. I za każdym razem odkrywa się coś nowego.

  8. Odpowiedz
    Anita Anna says:

    Droga Mario, Twoje sceny działają na ciało, nie tylko na umysł. Czuję napięcie, energię, ruch. To tak, jakbym tam była! A po Twoim wywiadzie wszystko układa się jeszcze głębiej. Czekam na kolejne rozdziały z ogromną wdzięcznością. Dla mnie Trylogia to najpiękniejsza podróż przez energię ludzi i miejsc. Im więcej jej czytam, tym więcej rozumiem. To niesamowite widzieć, jak wiele osób także odnajduje w niej coś dla siebie.

  9. Odpowiedz
    Aga1989 says:

    Twoja Trylogia to dla mnie droga powrotu do siebie. Wracam do niej, kiedy potrzebuję przypomnieć sobie, że świat widzialny to tylko część tego, co istnieje. Każda scena otwiera mi nową warstwę świadomości.

  10. Odpowiedz
    Ewa says:

    Czytając Trylogię, czuję, jakbyś prowadziła mnie przez własne cienie — i własne światło. Te postacie są naprawdę jak archetypy, które budzą się we mnie. Nie mogę się doczekać kolejnych części…

  11. Odpowiedz
    Katarzyna says:

    Często wracam do Trylogii I i II, jako podróży mojej świadomości, i jeszcze wiele razy wrócę…💛❤️
    Fascynują mnie:
    * detale wokół, bo dzięki nim mogę poczuć świat Trylogii i zrozumieć głębie energii świata, w którym żyjemy,
    * znaki, symbole i miejsca, pokazują swoje znaczenie i to, że nie ma przypadków,
    * słowa i gesty, które niosą wartość dla naszego życia, czasami dają siłę, czasami naukę,
    * postacie, które grają swoją rolę na scenach Trylogii – dla mnie każda jest szczególna, może albo pomóc się podnieść, dać siłę, albo pokazać lustro nas samych i wychwycić błędy, konsekwencje czynów i wyborów.

    To tak pokrótce 😉 Nie mogę się doczekać dalszych części! I więcej tych cudownych, fascynujących zdjęć! Nie można od nich oderwać wzroku 😍😍😍

Skomentuj GrzegorzAnuluj pisanie odpowiedzi

Odkryj więcej z Maria Bucardi | Odkryj magię ...

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej