
Z dziennika Marii Bucardi: Rubedo, czyli alchemiczny proces, w którym ogień i woda tworzą złoto.
Prawda o miłości, której nie opowiadają bajki o Kopciuszku i Śpiącej Królewnie
Czym jest rubedo w alchemii
Są takie spotkania, które zmieniają wszystko, zanim jeszcze wydarzy się pierwsze słowo, spotkania, w których od razu czujesz, że nie chodzi tylko o drugą osobę, tylko o coś znacznie głębszego, o moment, w którym dwie energie spotykają się w gotowości i zaczynają tworzyć coś, czego wcześniej nie było. Ten tekst jest właśnie o tym, o drodze, która do takiego spotkania prowadzi, o etapach, przez które przechodzisz, o iluzjach, które po drodze tracą znaczenie, i o momencie, w którym wszystko zaczyna układać się inaczej.
Dopiero później pojawia się słowo: rubedo.
Kiedy zaczynasz je rozumieć, widzisz, że nie chodzi o teorię ani o pojęcie z dawnych ksiąg, tylko o stan, który ma temperaturę, kolor i ciężar, o moment, w którym energia przestaje się rozpraszać i zaczyna płynąć jednym, wyraźnym kierunkiem.
Jeżeli zatrzymasz się na chwilę i poczujesz swoje własne życie, bardzo szybko zobaczysz, że są w nim etapy, w których wszystko jest jeszcze w ruchu, w poszukiwaniu, w próbie, i są też takie momenty, które mają zupełnie inną jakość, takie, w których coś w Tobie już wie i nie potrzebujesz sprawdzać kolejnych opcji, bo energia przestaje pytać. Rubedo należy właśnie do tej drugiej przestrzeni.
W alchemii oznacza etap spełnienia procesu, moment, w którym to, co zostało rozbite, oczyszczone i przeprowadzone przez własną ciemność i własne światło, zaczyna przyjmować ostateczną formę, to jest faza czerwieni, faza życia, faza ucieleśnienia, energia przestaje być możliwością, a zaczyna być rzeczywistością.
To dojrzewa, czasem długo, czasem w ciszy, czasem w taki sposób, że dopiero po czasie rozumiesz, przez co właściwie przeszedłeś albo przez co właściwie przeszłaś.
Złoto w alchemii nie jest nagrodą. Złoto jest konsekwencją przejścia przez prawdę.
I właśnie dlatego rubedo ma w sobie taką siłę, ono nie jest obietnicą zmiany, ono jest zmianą, która już się wydarzyła i zaczyna być widoczna w Twoich wyborach, w Twoim spojrzeniu i w tym, jak jesteś obecna albo obecny w świecie.
Być może znasz ten moment, taki, w którym coś w Tobie przestaje się wahać i decyzja nie wynika z analizy, tylko z bardzo spokojnego, bardzo głębokiego „tak”, i kiedy już go poczujesz, rozpoznanie przychodzi szybciej niż myśl i zostaje.
Nigredo — zejście do prawdy
Każde prawdziwe rubedo zaczyna się znacznie wcześniej, w miejscu, do którego mało kto schodzi świadomie, a jednak każdy tam trafia, prędzej czy później, bo to jest część drogi, której nie da się ominąć. Nigredo jest tym etapem, w którym wszystko, co było zbudowane na iluzji, zaczyna się rozpadać, a to, co miało dawać poczucie bezpieczeństwa, przestaje wystarczać i odsłania swoją kruchość. To jest moment, w którym zaczynasz widzieć więcej, niż było wygodne, czujesz intensywniej i rozumiesz, że wiele rzeczy, które nosiły nazwę miłości, przeznaczenia albo głębokiego połączenia, miało w sobie więcej pragnienia niż rzeczywistej zgodności energii.
Nigredo ma w sobie ciężar, ale ma też w sobie uczciwość, której wcześniej mogło brakować, bo właśnie tutaj kończy się opowiadanie sobie historii, które miały coś utrzymać przy życiu, a zaczyna się widzenie tego, co jest naprawdę. Zaczynasz zauważać, gdzie oddawałaś albo oddawałeś swoją energię, gdzie kierowałaś ją albo kierowałeś na zewnątrz, gdzie pojawiało się przekonanie, że coś lub ktoś nada sens temu, co w Tobie było jeszcze nieułożone, i to rozpoznanie przychodzi spokojnie, ale z taką wyrazistością, że zostaje.
Każda iluzja rozpada się w ogniu nigredo, żeby zrobić miejsce dla prawdy, która ma ciężar.
W tym etapie spotykasz siebie bez filtrów, bez wyobrażeń, które wcześniej nadawały znaczenie doświadczeniom, bez potrzeby podtrzymywania obrazu, który miał wyglądać jak spełnienie. Zostajesz z tym, co jest, i zaczynasz widzieć, ile w tym było Twojej prawdy, a ile było próbą dopasowania się do czegoś, co miało dawać poczucie bliskości albo bezpieczeństwa. Jeżeli jesteś w tym miejscu, możesz czuć, że coś się kończy, i to odczucie jest bardzo precyzyjne, bo kończy się sposób patrzenia, który pozwalał widzieć tylko fragmenty, kończy się sposób bycia, w którym energia była rozproszona pomiędzy tym, co naprawdę Twoje, a tym, co było odpowiedzią na potrzebę.
Zaczynasz zbierać siebie i to zbieranie ma w sobie uważność oraz decyzję, która nie potrzebuje potwierdzenia z zewnątrz. Coraz wyraźniej czujesz granice, nie jako mur, tylko jako rozpoznanie, gdzie kończysz się Ty, a gdzie zaczyna drugi człowiek, gdzie Twoja energia płynie naturalnie, a gdzie była kierowana siłą przyzwyczajenia albo nadziei. Zaczynasz rozumieć, że Twoja obecność ma wartość sama w sobie i że ta wartość nie podlega negocjacji.
To jest etap, w którym wiele rzeczy przestaje mieć znaczenie w taki sposób, jak wcześniej, i jednocześnie zaczyna pojawiać się coś nowego, jeszcze ciche, jeszcze nienazwane, ale bardzo wyraźne w odczuciu. Nigredo daje fundament, na którym możesz się oprzeć, bo prowadzi do miejsca, w którym odpowiedzi przestają być szukane na zewnątrz, a zaczynają być budowane w Tobie, i właśnie tam zaczyna się zmiana, która później stanie się widoczna.
Albedo — moment rozjaśnienia
Po nigredo przychodzi etap, który ma zupełnie inną jakość, chociaż nadal niesie w sobie ślad tego, co zostało zobaczone i przeżyte, i właśnie dlatego albedo nie jest gwałtowną zmianą, tylko spokojnym rozjaśnieniem, w którym zaczynasz widzieć wyraźniej, oddychać głębiej i czuć, że coś w Tobie układa się w nowy sposób. To jest moment, w którym to, co wcześniej było ciężkie, zaczyna się porządkować, a to, co było chaotyczne, zaczyna mieć swoją strukturę i sens.
W alchemii albedo oznacza oczyszczenie i oddzielenie, etap, w którym materia staje się jaśniejsza, bardziej przejrzysta i bardziej świadoma swojej formy, a w doświadczeniu oznacza to moment, w którym zaczynasz rozumieć, co naprawdę jest Twoje, a co było tylko reakcją, przyzwyczajeniem albo próbą utrzymania czegoś, co już dawno straciło swoją żywotność. Pojawia się klarowność, która nie potrzebuje już ciągłego potwierdzania, bo zaczynasz czuć ją w sobie w bardzo konkretny sposób.
To, co jest Twoje, rozpoznasz bez wysiłku. To, co wymaga ciągłego udowadniania, należy do starego świata.
Zaczynasz patrzeć na swoje wybory inaczej, nie przez pryzmat tego, co wypada albo co kiedyś miało sens, tylko przez odczucie zgodności, które jest spokojne, ale bardzo wyraźne, i coś w Tobie zaczyna się uspokajać, choć to nie jest stagnacja, tylko cisza, w której wszystko staje się bardziej czytelne. Coraz wyraźniej czujesz, gdzie energia płynie naturalnie, a gdzie zatrzymuje się i nie chce już iść dalej, i to rozpoznanie nie potrzebuje dodatkowych słów.
Pojawia się lekkość, która ma inną jakość niż wcześniej, bo nie unosi, tylko osadza, nie pcha do działania, tylko pozwala wybierać bez presji, i zaczynasz być bliżej siebie w sposób, który wcześniej był trudny do uchwycenia. W tej przestrzeni pojawia się także zaufanie do własnego odczucia, które przestaje być zagłuszane przez to, co zewnętrzne, i zaczynasz widzieć ludzi oraz sytuacje bez nadawania im dodatkowego znaczenia, widząc je takimi, jakie są.
Możesz też zauważyć, że nie wszystko, co wcześniej wydawało się ważne, nadal takie jest, że nie wszystko, co kiedyś przyciągało Twoją uwagę, nadal ma tę samą siłę, i że coś w Tobie zaczyna wybierać inaczej, spokojniej, ale bardziej zdecydowanie. To jest moment, w którym energia przestaje szukać w chaosie i zaczyna poruszać się w klarowności, jeszcze bez pełnego ucieleśnienia, które pojawi się w rubedo, ale już z bardzo wyraźnym kierunkiem.
Albedo przygotowuje przestrzeń pod to, co wydarza się później, pod spotkanie, które ma w sobie rozpoznanie i ciężar, pod moment, w którym energia nie tylko widzi, ale zaczyna wybierać w pełni.
Droga ognia — mężczyzna: od rozproszonego Łowcy do Łowcy świadomego
Ogień, czyli energia mężczyzny, ma swoją własną drogę dojrzewania, która od początku niesie w sobie archetyp Łowcy, ponieważ jego naturą jest ruch, reakcja, impuls i wejście w to, co pojawia się na jego horyzoncie, dlatego mężczyzna w tej energii czuje napięcie i chce nadać mu kierunek, widzi możliwość i chce ją sprawdzić, doświadcza świata przez działanie, a jego energia na wczesnym etapie jest szeroka, dynamiczna i skierowana w wiele stron jednocześnie, co daje poczucie życia, mocy i intensywności, lecz jeszcze nie prowadzi do skupionego wyboru.
To jest moment, w którym pojawia się Łowca rozproszony, Łowca, który poluje na wszystko, co go porusza, a jego wybór wynika z intensywności chwili, z ciekawości i z przyciągnięcia, które pojawia się nagle i równie szybko potrafi się zmienić, dlatego pojawiają się spotkania pełne napięcia, pojawiają się relacje, które wydają się silne, lecz nie mają trwałego kierunku, pojawia się ruch, który daje poczucie życia, ale jeszcze nie prowadzi do spełnienia, i właśnie w tych doświadczeniach zaczyna się proces, który prowadzi go dalej.
Łowca w tej formie poznaje, sprawdza i zbiera doświadczenie, a wraz z tym doświadczeniem zaczyna dostrzegać, że sama intensywność przestaje wystarczać, a ilość możliwości nie daje odpowiedzi, dlatego pojawia się moment, w którym energia zaczyna się zatrzymywać i zbierać. Nigredo mężczyzny pokazuje się wtedy, gdy zaczyna widzieć konsekwencje własnego rozproszenia, gdy dostrzega, że nie każdy impuls prowadzi w jego stronę, że nie każda możliwość ma znaczenie i że można wejść w coś z pełną siłą, a mimo to minąć to, co naprawdę istotne, i to rozpoznanie zmienia sposób, w jaki patrzy i wybiera.
Łowca świadomy to nie ktoś, kto nagle przestaje polować. Łowca to ktoś, kto przestaje polować na wszystko.
W tym miejscu zaczyna rodzić się Łowca świadomy, ponieważ impuls nie znika, lecz zmienia swoją jakość, przestaje być reakcją na wszystko, co się pojawia, a zaczyna być odpowiedzią na to, co jest zgodne, i mężczyzna zaczyna czuć, że jego siła nie polega na ilości ruchu, lecz na precyzji wyboru, jego energia przestaje się rozpraszać i zaczyna koncentrować się w jednym kierunku, który ma znaczenie.
Na początku Łowca szuka, w dojrzałości Łowca rozpoznaje, i to rozpoznanie pojawia się w ciszy, która wcześniej była nieznana, w zatrzymaniu, które nie wynika z braku, tylko z obecności, i w tym miejscu decyzja przestaje być efektem analizy, a staje się naturalnym ruchem energii, która wie. Mężczyzna zaczyna widzieć wyraźniej, kiedy warto wejść, a kiedy warto pozostać nieruchomym, kiedy coś jest jego, a kiedy tylko przyciąga uwagę na chwilę, i to rozpoznanie przychodzi bez wysiłku, szybciej niż myśl.
Być może znasz ten moment, w którym coś pojawia się przed Tobą i zamiast natychmiastowej reakcji pojawia się cisza, bardzo konkretna, bardzo spokojna, i w tej ciszy pojawia się decyzja, która ma w sobie pewność, a nie napięcie, i właśnie w tym miejscu mężczyzna przestaje sprawdzać wszystko, a zaczyna wybierać to, co naprawdę jego. Jego siła staje się skupiona, jego obecność nabiera ciężaru, a jego wybór zaczyna mieć konsekwencję, i właśnie wtedy archetyp Łowcy osiąga swoją dojrzałą formę, gotową na spotkanie, które nie jest przypadkiem, lecz rozpoznaniem.
Droga wody — kobieta: od oddania do Strażniczki Źródła
Woda, czyli energia kobiety, ma swoją własną drogę dojrzewania, która od początku opiera się na czuciu, przenikaniu i zdolności do głębokiego łączenia się z tym, co pojawia się w jej przestrzeni, dlatego kobieta w tej energii odbiera subtelności szybciej niż pojawiają się słowa, czuje więcej, widzi głębiej i potrafi wejść w doświadczenie całą sobą, a jej obecność ma w sobie naturalną zdolność do otwierania przestrzeni i nadawania jej znaczenia.
Na wczesnym etapie ta siła kieruje ją w wiele miejsc jednocześnie, ponieważ jej naturą jest płynąć, odpowiadać, reagować i obejmować to, co ją porusza, dlatego pojawia się oddanie, pojawia się głębia, pojawia się gotowość do bycia blisko, nawet wtedy, gdy druga strona nie jest jeszcze w tej samej jakości obecności. To jest moment, w którym energia kobiety potrafi płynąć szeroko, potrafi obejmować więcej, niż jest w stanie utrzymać, i potrafi dawać więcej, niż wraca.
W tej fazie pojawia się kobieta, która oddaje, która wchodzi głęboko, która czuje potencjał i widzi to, co może się wydarzyć, zanim wydarzy się naprawdę, dlatego pojawiają się relacje, w których jej energia płynie intensywnie, pojawiają się więzi, które mają w sobie głębię, ale nie zawsze mają równowagę, pojawia się bliskość, która daje poczucie sensu, lecz jeszcze nie zawsze prowadzi do spełnienia.
To jest etap, w którym zaczyna się proces, który prowadzi ją dalej.
Nigredo kobiety pojawia się wtedy, gdy zaczyna czuć cenę tego oddania, gdy widzi, ile swojej energii zostawiła w miejscach, które nie były w stanie jej przyjąć w całości, gdy rozpoznaje, że sama głębia jeszcze nie tworzy relacji, a samo czucie jeszcze nie daje wzajemności, i w tym miejscu zaczyna się zatrzymanie, w którym energia przestaje płynąć wszędzie i zaczyna wracać do niej.
Kobieta nie traci swojej głębi. Kobieta zaczyna chronić jej źródło.
W tym momencie zaczyna rodzić się Strażniczka Źródła, ponieważ kobieta przestaje oddawać swoją energię bez rozpoznania, a zaczyna czuć, gdzie naprawdę chce ją skierować, jej wrażliwość nie znika, lecz zmienia swoją jakość, jej głębia nie rozprasza się, lecz zaczyna się koncentrować, a jej obecność nabiera nowej formy, w której czucie idzie w parze z wyborem.
Kobieta zaczyna widzieć wyraźniej, gdzie jej energia płynie naturalnie, a gdzie była prowadzona przez nadzieję, przyzwyczajenie albo chęć utrzymania czegoś, co nie miało dla niej przestrzeni, zaczyna czuć, kto jest w stanie spotkać ją w tej samej głębi, a kto jedynie korzysta z jej obecności, i to rozpoznanie pojawia się spokojnie, ale z ogromną siłą.
Strażniczka Źródła to nie jest zamknięcie, to wybór.
Jej energia pozostaje otwarta, ale przestaje być dostępna dla wszystkiego, jej obecność pozostaje czuła, ale przestaje być oczywista, a jej głębia pozostaje żywa, lecz zaczyna być chroniona, ponieważ kobieta zaczyna rozumieć, że to, co w niej najcenniejsze, nie potrzebuje być rozdawane, tylko rozpoznawane.
Być może znasz ten moment, w którym przestajesz wchodzić tam, gdzie wcześniej wchodziłaś odruchowo, w którym przestajesz tłumaczyć to, co wcześniej próbowałaś zrozumieć za kogoś, i w którym pojawia się cisza, bardzo spokojna, bardzo wyraźna, i w tej ciszy czujesz, gdzie Twoja energia chce być.
Kobieta w tej formie nie przestaje kochać, nie przestaje czuć i nie przestaje widzieć głębi, lecz zaczyna wybierać, komu tę głębię otwiera, jej obecność nabiera ciężaru, jej energia przestaje się rozlewać i zaczyna płynąć świadomie, i właśnie w tym miejscu Strażniczka Źródła jest gotowa na spotkanie, które nie jest przypadkiem, lecz rozpoznaniem.
Spotkanie — rozpoznanie, które tworzy złoto
Są takie spotkania, które nie zaczynają się w chwili pierwszego spojrzenia, tylko znacznie wcześniej, w miejscu, w którym obie energie dojrzewały osobno, przechodziły przez własne nigredo i własne rozjaśnienie, aż w końcu stanęły w swojej pełni, gotowe nie na szukanie, tylko na rozpoznanie, i to spotkanie nie rodzi się z potrzeby ani z tęsknoty, nie jest odpowiedzią na brak i nie próbuje niczego uzupełniać, ono pojawia się wtedy, gdy nic nie musi się wydarzyć, a jednak wydarza się wszystko.
W tym momencie ogień jako mężczyzna i woda jako kobieta nie wychodzą do siebie z miejsca głodu, tylko z miejsca obecności, w którym każde z nich ma już swoją oś, swój ciężar i swoją energię osadzoną w sobie, mężczyzna jako Łowca świadomy nie szuka już wszystkiego, tylko rozpoznaje to, co jest jego, a kobieta jako Strażniczka Źródła nie oddaje się każdej przestrzeni, tylko otwiera się tam, gdzie czuje zgodność, i właśnie dlatego ich spotkanie ma zupełnie inną jakość niż wszystko, co było wcześniej.
Spotkanie dwóch pełni nie rodzi się ani z potrzeby, ani z głodu. Spotkanie dwóch pełni tworzy przestrzeń, w której coś zaczyna żyć, rosnąć i rozkwitać.
To jest moment rzadki, ponieważ nie pojawia się często i nie pojawia się przypadkiem, on wydarza się wtedy, gdy obie energie są gotowe, gdy żadna z nich nie próbuje już zmieniać drugiej, ratować, naprawiać ani dopasowywać, tylko każda stoi w swojej prawdzie i widzi drugą taką, jaka jest, i w tym miejscu nie ma negocjacji, nie ma prób, nie ma sprawdzania, pojawia się rozpoznanie, które przychodzi szybciej niż myśl i które ma w sobie spokój oraz ogromną siłę.
Ogień widzi wodę i rozpoznaje jej głębię, która ma swoje źródło, a woda widzi ogień i rozpoznaje jego siłę, która jest skupiona i świadoma, i właśnie w tym momencie energia zaczyna robić coś, czego wcześniej nie robiła, przestaje krążyć wokół możliwości i zaczyna tworzyć, zaczyna łączyć i zaczyna budować.
To jest moment, w którym w alchemii powstaje złoto, złoto jako symbol spełnienia procesu, jako efekt przejścia przez ogień i przez wodę, jako wynik połączenia dwóch energii, które nie tracą siebie, lecz wzmacniają to, kim są, ogień wnosi kierunek, decyzję i ruch, woda wnosi głębię, czucie i zdolność przenikania, i razem tworzą przestrzeń, w której pojawia się coś więcej niż suma ich jakości.
Być może czujesz, że takie spotkanie nie jest czymś, co można zaplanować i że pojawia się wtedy, gdy przestajesz go szukać, i właśnie w tym miejscu zaczyna się prawdziwe rubedo, które nie jest historią o dwóch połowach, które się odnajdują, tylko historią o dwóch pełniach, które się rozpoznają, a kiedy to rozpoznanie się wydarza, energia zaczyna płynąć inaczej, pojawia się kierunek, pojawia się spójność i pojawia się ruch, który wynika z wyboru, i właśnie dlatego to spotkanie ma w sobie ciężar, który czuć od razu.
Nie każdy je rozpozna, nie każdy będzie na nie gotowy, ale kiedy się wydarza, zostaje.
Iluzje miłości — gdzie kończą się bajki, a zaczyna rubedo
Od bardzo dawna opowieści o miłości uczą patrzeć w określony sposób, prowadzą przez obrazy, które poruszają emocje i budują wyobrażenie spotkania, które zmienia wszystko, a jednocześnie zatrzymują się dokładnie przed tym momentem, w którym zaczyna się prawdziwa przemiana. Bajki pokazują pragnienie, pokazują tęsknotę, pokazują intensywność, lecz bardzo rzadko prowadzą do miejsca, w którym energia staje się dojrzała i gotowa na rubedo.
Historia Kopciuszka opiera się na spotkaniu, które zmienia rzeczywistość, lecz cała zmiana dzieje się wokół pojawienia się księcia, to on nadaje kierunek, to on uruchamia nowe życie, a energia kobiety ustawia się wokół bycia zauważoną i wybraną. W tej opowieści pojawia się bardzo silne pragnienie, które wiele osób dobrze zna, pragnienie, że ktoś przyjdzie i zobaczy, wybierze i odmieni wszystko. I właśnie tutaj pojawia się iluzja, bo wartość zaczyna zależeć od wyboru drugiej osoby. W rubedo jest odwrotnie, wartość już jest, a spotkanie jej nie nadaje, tylko ją rozpoznaje.
Opowieść o Pięknej i Bestii prowadzi w inną stronę, pokazuje ogromną głębię czucia i zdolność dostrzegania tego, co ukryte, lecz jednocześnie opiera się na próbie przemiany drugiej osoby poprzez obecność i oddanie. Kobieta widzi potencjał, widzi to, kim mężczyzna może się stać, i wchodzi w tę przestrzeń, aby go zmienić. To porusza, bo zawiera w sobie czułość i wiarę, ale jednocześnie tworzy relację, w której jedna strona niesie ciężar przemiany. W rubedo każda ze stron przychodzi już po swojej drodze i spotkanie nie służy naprawie, tylko połączeniu dwóch dojrzałych energii.
Mała Syrenka niesie obraz oddania własnego głosu w zamian za możliwość bycia bliżej, pokazuje siłę pragnienia, które prowadzi do rezygnacji z części siebie, i to jest doświadczenie, które wiele osób zna bardzo dobrze, moment, w którym dla relacji oddaje się swoją prawdę, swój głos, swoją naturalność. To jest głęboko poruszające, ale w tym miejscu energia zaczyna się tracić. W rubedo dzieje się coś zupełnie innego, spotkanie wzmacnia to, kim jesteś, Twój głos staje się jeszcze wyraźniejszy, a nie cichszy.
Śpiąca Królewna opowiada o oczekiwaniu, o zatrzymaniu i nadziei, że pojawi się właściwa energia z zewnątrz, która wszystko uruchomi i obudzi życie. Ten obraz jest bardzo silny, bo niesie w sobie marzenie, że wystarczy jedno spotkanie, żeby wszystko się zmieniło. W rubedo przebudzenie wydarza się wcześniej, zanim pojawi się druga osoba, i dopiero wtedy spotkanie ma siłę tworzenia, bo spotykają się dwie energie, które już są żywe.
To, co nazywasz miłością, bardzo często zatrzymuje się przed rubedo.
Dlatego prawdziwe spotkanie nie opiera się na dwóch brakach, które próbują się uzupełnić, tylko na dwóch pełniach, które rozpoznają w sobie zgodność tak głęboką, że ich połączenie zaczyna tworzyć coś nowego. Możesz pragnąć, możesz tęsknić, możesz wyobrażać sobie spotkanie, które wszystko zmienia, lecz największa siła pojawia się wtedy, gdy to spotkanie nie jest odpowiedzią na brak, tylko odpowiedzią na dojrzałość.
Rubedo nie jest historią o tym, że ktoś przychodzi i nadaje sens Twojemu życiu. Rubedo jest momentem, w którym Twoje życie ma już sens i spotyka drugą energię, która stoi w tej samej jakości. I właśnie dlatego to spotkanie jest tak rzadkie, tak wyraźne i tak prawdziwe.
Jeżeli czujesz, że coś w Tobie rozpoznaje te słowa, to znaczy, że jesteś bliżej, niż myślisz.
P.S. TRYLOGIA II
Dla tych, którzy czekają na drugą trylogię…
Być może ten tekst powiedział więcej, niż na pierwszy rzut oka się wydaje.
Są spotkania, których nie da się zaplanować. Są momenty, które pojawiają się w przestrzeni wcześniej, niż przewiduje to jakikolwiek scenariusz, i kiedy się wydarzą, zmieniają nie tylko kierunek historii, ale też sposób jej opowiedzenia.
Spotkanie Mariam Salise z Kel’tharem należy do tych momentów.
Dlatego druga trylogia pojawi się chwilę później.
I być może, czytając ten tekst, już czujesz dlaczego 😉
Jeżeli chcesz, możesz zostawić swój komentarz poniżej. Ciekawi mnie, co w Tobie poruszył ten tekst i na jakim etapie swojej własnej drogi jesteś teraz.
Z pozdrowieniem
Maria Bucardi
Wizjonerka, Mentorka Świadomości, Strażniczka Wiedzy Natury i Praw Wszechświata. Autorka. Założyciel organizacji onoSemina.org Web mariabucardi.pl, bucardimaria.com Ocal lasy. To, co Święte, wymaga Twojej obecności. |
Copyright © Maria Bucardi
Tekst objęty ochroną praw autorskich.
Można go udostępniać lub cytować fragmenty wyłącznie z wyraźnym podaniem imienia i nazwiska autorki – Maria Bucardi – oraz pełnego źródła (linku).
Zabrania się modyfikowania treści, usuwania podpisu autorki, wykorzystywania fragmentów bez odniesienia do całości.
Każde naruszenie – zarówno w przestrzeni prawnej, jak i duchowej –
wraca do nadawcy z mocą intencji, jaką niesie.
To, co tworzone ze światła, chronione jest przez światło.
Zobacz także:
Przed nami Ceremonia Pełni Księżyca © – Uzdrowienie Relacji Miłosnych, Przyjacielskich, Rodzinnych i Partnerskich. Link: https://www.mariabucardi.pl/pl/p/02.04.2026-Ceremonia-Pelni-Ksiezyca-Uzdrowienie-Relacji-Milosnych%2C-Przyjacielskich%2C-Rodzinnych-i-Partnerskich/2533


14 komentarzy
Mighty M says:
03/04/2026 at 18:52Bajka o malej Syrence, Piekna i Bestia hmmmm bylam dzieckiem, gdy moglam to pierwszy raz poznac, ale juz wtedy czulam, ze cos jest nie tak, ze czegos brakuje w tych historiach, mialam w sobie bunt, ze Syrenka oddaje swoj glos w zamian za nogi, dlaczego w Pieknej i Bestii kobieta sie poswieca a mezczyzna jest tak wielce irytujacy?
Czy widzicie, ze w tych trzech procesach alchemicznych; nigredo, albedo i rubedo, ze w Trylogii II w scenie z Kel’thar i Mariam tez sa trzy cisze jak i trzy cisze sa w wyzej wymienionych procesach alchemii?
Probowalam siebie zrozumiec ostatnio … dlaczego nie slucham, co do mnie mowia ludzie, dlaczego nie mam na to ochoty … przeciez wiem, ze kazdy czlowiek ma dla mnie jakas informacje, ze ja dzieki ludziom zdobywam wiedze o sobie i o swiecie … Te male zachwyty, gdy ktos lapie w lot, co mowie, gdy mnie z lekka rozpoznaje i to napedza moj ruch, by sprawdzic wiecej, czy jest miedzy nami zgodnosc, te male porazki, gdy musze odejsc, bo wiem, ze ktos nie jest w stanie zobaczyc mnie, poczuc … ze nasze energie sie od siebie odsuwaja, stoja obok, nie lacza sie, mimo jakiegos pragnienia, by sie cos wydarzylo miedzy nami.
Ile razy w zyciu mozna przejsc przez ten proces alchemiczny, rubedo? Gdy bylam mala wiedzialam, gdzie chce aktywowac swoja energie, ale wtedy cisza bylo wszystko. Wyplynelam do swiata, na szerokie wody i oto dzisiaj jest dzien, ze wszystko do mnie wraca, moja energia zaczyna czynic mnie silniejsza, bo powstala we mnie mocna niezgoda, jakby tama, ktora nawet gdybym chciala nie pozwala mi prowadzic mojej energii tam, gdzie ona nie chce plynac. Czy widzicie, co sie dzieje, ludzie to widza, oni to czuja, ze nie plynie od nas juz do nich energia, ktora zdazyli poznac i jej zasmakowac. Nie odpuszczaja, pilnuja, manipuluja, oskarzaja, zlozecza. Bo ten proces nie jest latwy … czasami wrecz przerazajacy.
Czy rubedo dotyczy tylko milosci miedzy mezczyzna i kobieta? Czy mozna ten poziom osiagnac i gdy sie juz w nim jest wszystkich ludzi traktowac odpowiednio, czyli dokladnie tak jak ich czujemy, jestem kobieta czyli bede swoja woda rozporzadzac podlug tego jak odczuwam czlowieka.
Jesli w Roku Weza nie przeszlo sie przez Rubedo to Rok Ognistego Konia pomoze w tym, by sie tak stalo.
Ten wyzej tekst powstal pierwszy, ten nizej powstal wczoraj ….
Rubedo … po prostu.
Ludzie nazywaja wilki psychopatami. Nie bede sie dluzej ukrywac. Moim priorytetem jest humor – to jedno zmoich narzedzi jako Wojowniczki Swiatla. Bawie sie i walcze caly czas – bez zabawy nic dla mnie nie ma sensu, bez zabawy trace poczucie swojej natury. A wilk z owca sie nie pobawi, co zrobic zatem? Byc w pelni szczerym, nie wazne, ze bedzie bolalo, nie wazne, ze ta zabawa nie bedzie nalezala do najprzedniejszych. Owca Cie zawsze sprzeda pasterzowi, taka je natura, jej strach zawsze zaprowadzi kogos w przepasc. Jesli klamstwa systemu zabijaja ludzi, zabijaja te planete to, co moze odwrocic ten proces? Celne, bezkompromisowe, bezlitosne wypuszczanie zlotych strzal prawdy – jesli “trening czyni mistrza” to najlepiej robic to caly czas, takie mamy czasy, gleboka czern. Jesli cenimy sobie styl Kel’thara uzyjemy w swej walce przeciwko Mrokowi czegos, czego przeciwnik sie nie bedzie spodziewal, czegos, czego Mrok nie jest w stanie zrozumiec, oczywiscie jak mowi Maria jest to powiazane ze swiatlem, dobrem, miloscia czyli “keltharowski styl jest przeciwienstwem tego, czego nauczyl go swiat, ktory go wychowal”. W moim przypadku jest to humor, Mrok go nie rozpoznaje, mam doslownie na mysli, ze ludzie nie rozumieja mojego humoru, bo ten zawiera zawsze celna, zlota strzale prawdy. Czy jak Kel’thar powinnam wchodzic tylko tam, gdzie przestrzen zasluguje na moje swietokradztwo? Ja mam ochote przeprowadzac swietokradztwo caly czas, ale czy to nie jest wtedy oznaka tego, ze moja woda plynie wszedzie, czyli daleko jestem od Rubedo?
Spotkalam sie z tym Francuzem, co myslalam, ze przechodze z nim kaplice i komnate Kel’thara i Mariam (mozna o tym poczytac w moich komentarzach pod artykulami Marii Bucardi:
https://bucardimaria.com/2025/11/20/wywiad-z-maria-bucardi-o-tym-jak-czytac-trylogie-i-i-czego-oczekiwac-po-trylogii-ii/
https://bucardimaria.com/2025/11/27/wywiad-z-maria-bucardi-do-trylogii-2-swietokradztwo-w-kaplicy-i-archetyp-keltara/
Te spotkanie z tym Francuzem tym razem bylo jednoznaczne – tutaj nie chodzilo o milosc miedzy kobieta a mezczyzna, tutaj chodzilo o milosc wroga do mnie. Powiedzialam mu wszystko, co wiem, zdjelam jego maske z twarzy, znokautowalam go laczac informacje, ktore zebraly sie do tej pory, a bylo na to sporo czasu, w calosc. Poczulam strach, ze moge popelnic blad Hamleta i odwrocic sie plecami do wroga i to on zada ostateczny cios. Gdy przestalam mowic, a moja prawda zostala odrzucona przez mojego rozmowce, on syczac niewyraznie, saczac toksyczne slowa w moim kierunku, trafial bezposrednio do mojego serca. Nie slyszalam tych slow, ale wyraznie czulam jak moje serce trzykrotnie mnie zaklulo w piersi, na twarzy mialam usmiech niedowierzania, ironii i zrozumienia, ktore wiezlo mi w gardle dajac mi skupienie w milczeniu, zrozumienie, ze te milczenie, ktore jest tak wazne w tych procesach alchemicznych moze trwac sekunde, zrozumialam …, ze nie jestem Hamletem. W tamtym wlasnie momencie historia Hamleta poszla o epizod dalej i nikt inny, ale wlasnie ja i Francuz uczynilismy to mozliwym. Jesli zli ludzie sie rzadko zmieniaja to dlaczego nie mielibysmy tej samej zasady uzyc do dobrych ludzi – przestalam sie bac, ze przejde do szeregow wroga czyli wbrew najwiekszej mojej obawy pamietam, ze zawsze wybieralam dobro. Przestalam sie bac lub trenuje, by uzywac prawdy wszedzie, uzywam pelnego spektrum mimiki, by pokazac co mysle, bo w koncu jestem Wilkiem. Uzywam ignorancji bardzo chetnie tam, gdzie moja energia odmawia w danej chwili wejscia. Nie boje sie swego okrucienstwa, bo wiem, ze jest to jeden z aspektow sily, bez okrucienstwa jestem martwa i Hamlet wie dlaczego.
Ten tekst to manifest do Was wszytskich. Widze juz jak dziala energia ognistego Konia. Ludzie, ktorzy wybrali Mrok – no coz dostali 12 lat szansy, 12-stka czyli Wisielec, czyli w zawieszeniu, a to oznacza, ze jesli zrobia teraz jeden falszywy ruch sa wymiatani w powierzchni Ziemi. Tak to widze. Moje spotkanie z Francja zmienilo bieg historii. Dla mnie to oznacza, ze ludzie sluzacy Mrokowi zostali wlasnie pozbawieni wladzy, a ich przywileje z sekundy na sekunde sa przejmowane przez ich prawowitych wlascicieli. Hmm przyszla do mnie teraz mysl, czy to realnie dobrze dla mnie, bym uprawiala szermierke z Mrokiem caly czas, slowne potyczki z ludzmi, by zawsze pokazac prawde, ze moze lepiej to wszystko zostawic dla mojej tworczosci, czyli jednak sie ukryc, nie wychodzic na barykady? Ale ja czuje wyraznie, ze sila transformacji dziala we mnie i moje slowo zamienia wszystko w zloto, no przynajmniej w kamien szlachetnu hehe. Skad ta watpliwosc, skad ta mysle u mnie teraz …. bo przypomniala mi sie scena z hrabia de Revelion, gdy szermierkuje sie on z Mariam. Mariam miala pozniej problemy z ksieciem Arturem de Lays … Jestem Wojowniczka Swiatla, ale jestem tez kobieta – czyli co, powinnam zostawic wladanie bronia mezczyznom? I z drugiej strony, gdyby Mariam nie nauczyla sie szermierki to czy strzala prawdy trafilaby do serca Artura de Leys?
Prawdziwy autorytet zdejmuje z podium ten falszywy. Czy Wy czujecie, co mowie?
Najwyzszy czas …
P.S. Mario wyszedl jakis film, pt Hamnet, ciekawe czy jego tworca wie cos o Hamlecie?:))
P.S.2. dla Was, hmmm w bitwie pod Wizna Polacy byli jak 1 do 10 …
Anonim says:
29/03/2026 at 08:51Z całego serca dziękuję za ten wpis. Dokładnie teraz tego potrzebowałam.
Anonim says:
28/03/2026 at 18:15Dziekuję Mario za Twój bardzo znaczący i przepiękny tekst. Pokazuje on głębie transformacji w różnych momentach Twojego i naszego życia ,pokazuje co często czujemy i wiemy a nie zawsze umiemy to nazwać. Aż mi poleciały łzy i wzruszyłam się tak głęboko jak przy pierwszym spotkaniu z Tobą ; wiele, wiele lat temu ( już chyba 9)😍
Czuje każda cząstka ciała i duszy tą prawdę, którą odslonilas i którą głosisz od wielu lat( a teraz trochę inaczej( A ta prawda jest z nami od zawsze tylko ” musimy” się jej poddać, poczuć ja w naszym sercu.
Dziekuję za wszystko 😍🥰
Aga1989 says:
28/03/2026 at 16:16nie wiem czy dobrze to rozumiem… czytałam ten tekst i momentami się gubiłam, wracałam do niektórych fragmentów, bo nie wszystko było dla mnie jasne. ale jednocześnie nie mogłam tego zostawić. to jest dziwne uczucie. jakby coś we mnie to „łapało”, mimo że głowa nie do końca nadąża. Najbardziej zostało ze mną takie wrażenie, że istnieje coś więcej niż to, co do tej pory znałam. nie potrafię tego nazwać, nie wiem nawet czy to jest dla mnie, ale mam takie ciche poczucie… że może gdzieś to na mnie czeka.
i pierwszy raz nie mam potrzeby, żeby to od razu rozkładać na czynniki pierwsze.
po prostu to czuję.
dziękuję za ten tekst.
Ewa says:
28/03/2026 at 15:52nie komentuję zazwyczaj… raczej tylko czytam, ale pod tym tekstem muszę coś zostawić.
dziękuję Ci za wszystkie artykuły. ten mnie jakoś szczególnie zatrzymał. bo ja nigdy nie wierzyłam w te bajki o kopciuszkach i całe to „i żyli długo i szczęśliwie”… zawsze czułam, że prawdziwa miłość to jest coś innego, tylko nie umiałam tego nazwać.
i to, co napisałaś o rozpoznaniu — to jest dokładnie to.
czekam bardzo na trylogię 2. i totalnie mi nie przeszkadza, że to trwa. wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że to musi dojrzeć. jestem strasznie ciekawa tych nowych rzeczy, o których wspominałaś… i tego, jak to przejdzie dalej w trójkę.
(no i ten motyw świętokradztwa… nie mogę przestać o tym myśleć)
dziękuję Ci.
Anita Anna says:
28/03/2026 at 15:44Mario… długo się zbierałam, żeby to napisać.
Czytałam Twój tekst i miałam takie bardzo dziwne uczucie, nie że coś nowego odkrywam, tylko jakby ktoś powiedział na głos to, co ja już od jakiegoś czasu widzę, ale trochę bałam się to przyjąć do końca. U mnie to nie wygląda jak jakaś „burza” non stop. Bardziej jak coś, co się we mnie układa… ale czasem przez moment musi się rozpaść, żebym zobaczyła, gdzie jeszcze próbuję coś kontrolować.
Najmocniej uderzyło mnie to, że to nie druga osoba mnie „rozbija”, tylko że to, co się między nami dzieje, pokazuje mi dokładnie mnie. I to było trudne do przyjęcia, bo łatwiej jest powiedzieć „to przez niego”.
Mam wrażenie, że coś się we mnie zamykało przez lata… a teraz nie tyle się „otwiera”, co zaczyna być na swoim miejscu. Spokojniej. Prawdziwiej. Bez tego napięcia, żeby coś było inne niż jest. Piszę, bo poczułam taką bardzo cichą zgodę w sobie po tym, co przeczytałam. Bez euforii, bez dramatu. Po prostu: tak, to ma sens.
Dziękuję Ci za ten tekst.
Anita
Grazka says:
28/03/2026 at 11:48Ja chyba jestem totalnie z tych „bajkowych” kobiet, o których piszesz.
Zawsze wierzyłam, że jak spotkam „tego jedynego”, to wszystko się ułoży. Że będzie lekko, spokojnie, bez tych wszystkich napięć. No i… no nie było. Za każdym razem kończyło się tak samo, tylko ja się bardziej gubiłam.
Czytałam Twój tekst i miałam takie… nie wiem nawet jak to nazwać. Trochę smutek, trochę ulga. Bo z jednej strony aż mnie ścisnęło, że może ja całe życie czekałam na coś, co nie istnieje w tej formie… a z drugiej pierwszy raz ktoś napisał, że to nie musi wyglądać jak bajka.
To o tym ogniu i wodzie… ja tego nie znam jeszcze. U mnie było raczej albo za dużo, albo pustka. Nigdy coś takiego, co by mnie jednocześnie budowało i rozwalało, ale w sensie… że to ma sens. I powiem Ci szczerze, że ja bym chciała tego doświadczyć. Takiej relacji, która nie jest tylko „miła”, tylko prawdziwa. Nawet jeśli to nie jest łatwe. Bo to, co było do tej pory, niby było bezpieczne… a w środku i tak byłam sama.
Piszę, bo ten tekst mnie jakoś zatrzymał. I chyba pierwszy raz pomyślałam, że może ja źle patrzyłam na miłość, a nie że ze mną jest coś nie tak.
Może kiedyś też tego dotknę… nie wiem.
Dziękuję Ci.
Monika S. says:
28/03/2026 at 09:59Pani Mario, ja chyba naprawdę zawsze czekam na każdy nowy artykuł… i jak zobaczyłam, że pojawił się o rubedo, to aż się uśmiechnęłam 🙂 bo alchemia bardzo mnie interesuje od dawna. Ta prawdziwa nie ta z instagrama 😉
i jeszcze ten nowy na Zwierzętach Mocy… przeczytałam oba jeden po drugim. bardzo to było poruszające.
i tak sobie pomyślałam (z takim lekkim uśmiechem), że teraz już trochę rozumiem, dlaczego jest mniej artykułów i filmów… bo widać, że Pani Maria jest zajęta czymś dużo głębszym. takim prawdziwym, nie tylko publikowaniem. bardzo czekam na trylogię. mam wrażenie, że tam będzie dużo Pani osobistego doświadczenia… i to mnie najbardziej przyciąga.
a u mnie… ja już byłam chyba w dwóch takich „historiach”. raz Kopciuszek — dopasowywanie się, czekanie. drugi raz coś jak Piękna i Bestia… przekonanie, że miłością można kogoś zmienić. i oba razy to się rozpadło.
i teraz, z dzisiejszego punktu widzenia, mam wrażenie, że stoję gdzieś w nigredo… i ten Pani artykuł dał mi takie poczucie, że może to jest etap, który po prostu trzeba przejść, żeby w ogóle dojść do czegoś prawdziwego.
dziękuję Pani za ten tekst.
Monika
AnnaAnna1 says:
27/03/2026 at 16:12Pani Mario… ten fragment o łowcy mnie zatrzymał najbardziej.
ja wcześniej w ogóle tak na to nie patrzyłam. raczej myślałam, że jak mężczyzna raz jest, raz znika, raz chce, raz nie… to po prostu jest „trudny” albo niedojrzały. a po tym, co Pani napisała o tym łowcy rozproszonym, to mi się nagle dużo rzeczy poukładało.
bo ja takich właśnie spotykałam. dużo ruchu, dużo słów, czasem nawet emocji… ale to się nigdzie nie prowadziło. jakby on sam nie wiedział, czego chce.
i pierwszy raz pomyślałam, że to nie chodzi tylko o mnie.
i ten drugi… łowca świadomy. ja aż się zatrzymałam przy tym. bo to jest zupełnie inna jakość. nie takie „gonienie”, tylko coś spokojnego, konkretnego. obecnego.
i to o kobiecie jako tej, która przechodzi w strażniczkę źródła… nie umiem tego dobrze nazwać, ale coś we mnie bardzo to poczuło. jakby to był kierunek, a nie kolejna rola do odegrania.
i chyba pierwszy raz mam takie poczucie, że ja nie chcę już nikogo „naprawiać” ani przekonywać do siebie. tylko spotkać kogoś, kto już jest świadomy.
takiego łowcę.
dziękuję za ten tekst.
Katarzyna says:
27/03/2026 at 13:17Chciałam dodać coś jeszcze…
Nie wiem na którym dokładnie jestem etapie- pewnie gdzieś w środku 😉 Ale po tych szczególnych wpisach znowu zauważam pewne powiązanie.
Kolejny rok mi pokazał, jak ważny jest czas 12 Magicznych Nocy. Kiedyś nie wierzyłam, że może pokazywać schemat pracy i działań tu na Ziemi na kolejne miesiące życia.. ale teraz tak to widzę i odbieram.
Zawsze to co opisujesz w ważnych momentach przejścia pokrywa się ze snami, symbolamj i miesiącami z 12 MN. Naprawdę…nic nie jest tu przypadkiem…
I jakie to jest szczęście, że przez Twoją pomoc nauki i bycia w tej społeczności możemy to świadomie zrozumieć 💞 Dziękuję Mario
Katarzyna says:
27/03/2026 at 12:59Zauważyłam ostatnio, że otwiera się inna uważność do starych sytuacji i schematów, które być może ciągną się przez wiele inkarnacji….
Widzę próby tak jakby “siły moich przyzwyczajeń”, czy nadal w nie wejdę … Ale czuję, że nie, dostrzegłam iluzję, którą żyłam i widzę, że moja energia już nie potrafi w to wejść, bo czuję jakby moje wnętrze miało inne życie….
Grzegorz says:
27/03/2026 at 12:02Piszę raczej rzadko, ale od kilku miesięcy chodziło mi to po głowie.
Obserwuję Pani publikacje od dłuższego czasu i widzę wyraźnie, że coś się zmieniło. Na początku nie do końca potrafiłem to nazwać. Wcześniej uważałem Pani pracę za wartościową, ale jednak dość powierzchowną — w sensie, że była dobra na pewnym poziomie, ale nie schodziła głębiej.
Teraz zaczynam rozumieć, skąd ta zmiana.
Jestem po wielu latach zajmowania się tematami rozwojowymi, psychologią, różnymi nurtami — i rzadko kiedy widzę moment, w którym ktoś realnie „przechodzi poziom”, a nie tylko zmienia język czy formę przekazu.
U Pani to widać.
To już nie jest tylko opisywanie pewnych zjawisk, tylko coś, co wynika z doświadczenia. Kierunek też jest wyraźny — mniej „dla wszystkich”, bardziej konkretnie, głębiej.
I powiem szczerze, że zaczynam patrzeć na Panią jako na autorytet, ale w zupełnie innym sensie niż wcześniej. Nie przez ilość treści, tylko przez ich ciężar.
To rzadka zmiana.
Ewelina877 says:
28/03/2026 at 16:08Też to widzę, dokładnie to, o czym Pan napisał. Ja przeszłam właściwie przez wszystko od Panii Marii… książki, artykuły, filmy na YouTube (a jest ich przecież bardzo dużo), naprawdę sporo czasu z tym spędziłam. I wcześniej to już było wartościowe, szczególnie przy ceremoniach — tam już było czuć, że za tym stoi ogrom doświadczenia. Ale to, co się zaczęło mniej więcej od ubiegłego roku… od tego roku węża, to dla mnie jest wyraźna zmiana.
Jest mniej treści, to prawda. Sama się nad tym zatrzymywałam. Ale teraz jak coś się pojawia, to jest zupełnie inny ciężar. Jakby to już nie było „mówienie o czymś”, tylko wychodziło z dużo głębszego miejsca. I to naprawdę działa inaczej. W takich momentach, gdzie człowiek już nie wie, co ze sobą zrobić, to potrafi poukładać rzeczy w głowie… ale też jakoś głębiej.
Więc tak — ja się pod tym podpisuję.
Ewelina
Anonim says:
26/03/2026 at 18:59Dziękuję za wpis ❤️. Cieszę się, że ktoś wreszcie mówi energetycznie o miłości. O jej wszelkich etapach, a nie tylko złudnej bajce.