10

Z dziennika Marii Bucardi: Rubedo, czyli kiedy naprawdę zaczynasz żyć. Życie, którego się boisz, jest dokładnie tym, którego pragniesz.

Z dziennika Marii Bucardi:

Rubedo, czyli kiedy naprawdę zaczynasz żyć.
Życie, którego się boisz, jest dokładnie tym, którego pragniesz.

 

Motto Marii Bucardi:
„Prawdziwe życie zaczyna się tam, gdzie przestajesz wybierać tylko to, co bezpieczne.”

 

Dlaczego wracam do rubedo?

Ostatnio napisałam dla Ciebie tekst z dziennika Marii Bucardi: „Rubedo, czyli alchemiczny proces, w którym ogień i woda tworzą złoto. Prawda o miłości, której nie opowiadają bajki o Kopciuszku i Śpiącej Królewnie” (link do tego artykułu znajdziesz poniżej). Ten tekst był bardzo poruszający, a jednocześnie w wielu miejscach trudny do uchwycenia, dlatego po jego publikacji przyszło do mnie dużo wiadomości z pytaniami, z wątpliwościami, z szukaniem odpowiedzi, czy to już jest ten proces, czy to jeszcze nie jest to miejsce. I właśnie dlatego dzisiaj chcę pokazać Ci rubedo prościej, tak, żebyś mógł albo mogła zobaczyć je w swojej codzienności.

Czym jest rubedo w Twoim codziennym życiu

Rubedo to moment, w którym ogień i woda zaczynają być razem. W środku oznacza to bardzo konkretną rzecz: czujesz coś wyraźnie i zaczynasz za tym iść, bez rozdzielania tego na „czuję jedno, robię drugie”. Twój wewnętrzny ogień pokazuje kierunek, a Twoja wewnętrzna woda daje temu głębię, uczucie i ruch, i w pewnym momencie te dwie siły zaczynają działać razem, zamiast ciągnąć Cię w różne strony.

Rubedo w relacji – spotkanie ognia i wody

Ten sam proces może wydarzyć się w relacji. Wtedy spotyka się woda i ogień w dwóch osobach. Kobieta jako woda wnosi czucie, głębię, wrażliwość, a mężczyzna jako ogień wnosi kierunek, decyzję, ruch. I dopóki jedno się cofa albo drugie się zamyka, to spotkanie nie ma swojej siły. Dopiero w momencie, w którym obie strony przestają się zatrzymywać i zaczynają być w tym naprawdę, pojawia się dokładnie to samo rubedo, tylko już między dwojgiem ludzi.

Gdzie jesteś teraz – rozpoznanie w sobie

Jest takie życie, o którym myślisz czasem po cichu. I dokładnie to życie wraca do Ciebie częściej, niż chcesz to przyznać. Najważniejsze decyzje w Twoim życiu już w Tobie zapadły. Tylko jeszcze nie stały się Twoim ruchem.

Zobacz to u siebie. Masz w sobie coś, co naprawdę chcesz, coś, co wraca, co pojawia się w Twojej głowie i w Twoich uczuciach, szczególnie wtedy, kiedy masz chwilę ciszy i możesz być ze sobą bez rozpraszania. To pragnienie jest konkretne, ma swój kształt, tylko obok niego idą decyzje, które prowadzą w inną stronę, spokojniejszą, bardziej przewidywalną („bezpieczną”).

Co się dzieje, kiedy oddalasz się od rubedo

W tym miejscu ogień zaczyna się przytłumiać. On dalej w Tobie jest, tylko działa ciszej. Czasem coś go rozpala na chwilę i wtedy bardzo wyraźnie czujesz, gdzie jest Twoje „tak”, tylko potem znowu wracasz do tego, co znasz. Ten powrót nie zawsze wynika z braku odwagi, czasem wynika z tego, że ogień idzie w działanie bez zatrzymania się przy tym, co naprawdę czuje woda. Pojawia się ruch, decyzja, impuls, tylko bez tej głębi, która daje temu kierunek na dłużej, i wtedy wszystko szybko gaśnie albo rozchodzi się w różne strony.

Woda w tym czasie zaczyna się dostosowywać. Uczucia robią się bardziej zamknięte albo pojawiają się w miejscach, które nie dają Ci oparcia, i wtedy znowu się wycofujesz. Czasem chronisz się przed wejściem głębiej, a czasem wchodzisz w coś za bardzo, oddając więcej, niż naprawdę czujesz, i potem cofasz się, żeby odzyskać równowagę.

I w ten sposób ogień i woda przestają być razem. Ogień pokazuje kierunek, tylko bywa, że pędzi za szybko albo rozprasza się w wielu kierunkach naraz. Woda szuka miejsca, w którym będzie spokojniej, tylko czasem zamyka się za bardzo albo trzyma się tego, co znane, zamiast iść za tym, co naprawdę czuje.

Ten stan potrafi trwać długo, bo każda z tych części próbuje na swój sposób utrzymać równowagę. Ogień próbuje coś ruszyć, woda próbuje to poczuć i zabezpieczyć, tylko bez połączenia te ruchy się mijają.

Aż przychodzi moment, w którym czujesz bardzo wyraźnie, że chcesz czegoś więcej. Nie tylko więcej doświadczeń, tylko więcej prawdy w tym, jak żyjesz i co wybierasz.

Początek powrotu – moment rubedo

I właśnie tam zaczyna się rubedo. W chwili, w której zaczynasz traktować poważnie to, co czujesz, i robisz krok w tym kierunku. Ogień mówi: wiesz, czego chcesz. Woda odpowiada: czuję to i jestem w tym. I wtedy pojawia się ruch, który prowadzi dalej.

Jak wygląda życie, kiedy oddalasz się od rubedo, a jak kiedy się do niego zbliżasz

Jest bardzo prosta różnica, którą możesz zobaczyć u siebie bez analizowania czegokolwiek 😉 Kiedy oddalasz się od rubedo, zaczynasz się rozpraszać. Pojawia się więcej myślenia niż działania, więcej tłumaczenia niż decyzji, więcej krążenia wokół tematu niż wejścia w niego naprawdę. Zaczynasz wybierać rzeczy, które zajmują Ci czas, ale nie prowadzą Cię tam, gdzie czujesz, że chcesz iść. Twoje „tak” robi się cichsze, a Twoje „może” zaczyna zajmować coraz więcej miejsca. I nawet jeśli na zewnątrz wszystko wygląda w porządku, w środku czujesz, że coś się rozjeżdża.

Kiedy zaczynasz zbliżać się do rubedo, dzieje się odwrotna rzecz. Pojawia się prostota. Decyzje przestają być ciężkie, tylko stają się oczywiste. To, co czujesz, zaczyna mieć przełożenie na to, co robisz. Nie potrzebujesz już tylu znaków ani potwierdzeń, bo czujesz wyraźnie, gdzie jest Twój kierunek. Ogień i woda zaczynają mówić jednym głosem i wtedy życie zaczyna się układać wokół tego, zamiast rozchodzić się na boki.

Jak to wygląda w Twoim życiu – relacje, pieniądze, praca

Zobacz to jeszcze wyraźniej na konkretnych sytuacjach, bo tutaj wszystko robi się bardzo proste. W relacjach moment oddalania się od rubedo wygląda tak, że czujesz, że to nie jest do końca to, tylko zostajesz, tłumaczysz, dopasowujesz się, próbujesz utrzymać coś, co od środka nie daje Ci pełni. Widzisz sygnały, czujesz napięcie, tylko odkładasz decyzję, bo coś jest wygodne, bo coś jest znane, bo coś daje chwilowe poczucie bezpieczeństwa. I wtedy ogień mówi wyraźnie, a woda zaczyna się zamykać albo rozlewać w emocjach, które nie prowadzą dalej.

Kiedy zbliżasz się do rubedo w relacji, zaczynasz być w tym uczciwie. Czujesz i za tym idziesz. Rozmowy stają się prawdziwe, decyzje przestają być odkładane, przestajesz udawać przed sobą, że coś jest „wystarczające”, kiedy w środku czujesz, że chcesz czegoś więcej. I albo ta relacja zaczyna się pogłębiać i wchodzi na inny poziom, albo się kończy, robiąc miejsce na coś, co naprawdę jest Twoje.

W pieniądzach wygląda to bardzo podobnie. Oddalanie się od rubedo to trzymanie się poziomu, który znasz, nawet jeśli czujesz, że możesz więcej. To wybieranie bezpiecznych decyzji zamiast tych, które naprawdę mogłyby coś zmienić. To odkładanie ruchów, które wymagają odwagi, i zajmowanie się rzeczami, które dają zajęcie, ale nie dają wzrostu. Ogień pokazuje kierunek, tylko go przygaszasz, a woda zaczyna szukać usprawiedliwień, żeby zostać tam, gdzie jest spokojniej.

Zbliżanie się do rubedo w pieniądzach to moment, w którym zaczynasz traktować poważnie swoją wartość. Przestajesz się zatrzymywać przed decyzjami, które prowadzą Cię wyżej, zaczynasz widzieć możliwości i z nich korzystać, zamiast je omijać. Twoje działania zaczynają mieć kierunek, a nie tylko zajmować czas.

W pracy i w tym, czym zajmujesz się na co dzień, ten mechanizm wygląda dokładnie tak samo. Oddalanie się to robienie rzeczy, które nie mają w sobie życia, tylko są powtarzaniem tego, co znasz. To odkładanie pomysłów, które naprawdę czujesz, i wchodzenie w schematy, które są przewidywalne. Zbliżanie się to moment, w którym zaczynasz iść za tym, co naprawdę Cię rozpala, nawet jeśli oznacza to zmianę, nawet jeśli oznacza to wyjście poza to, co do tej pory było Twoją normą.

Ogień: „Wiesz, co masz zrobić.”
Woda: „Wiem. I czuję, że to zmieni wszystko.”

Dlaczego tak trudno zrobić ten jeden krok

I teraz najważniejsze, bo to jest miejsce, w którym zatrzymuje się większość ludzi. Ten krok, o którym tu czytasz, jest prosty, tylko nie jest łatwy. On nie polega na tym, że czegoś nie wiesz. On polega na tym, że wiesz bardzo dobrze i czujesz, co to oznacza dla Twojego życia.

Bo kiedy naprawdę idziesz w stronę rubedo, zaczynasz zostawiać rzeczy, które do tej pory były częścią Twojej rzeczywistości. Zaczynasz wychodzić z układów, które były wygodne. Zaczynasz widzieć wyraźnie, co jest Twoje, a co było tylko kompromisem.

I właśnie dlatego ten moment jest tak intensywny. Bo to nie jest zmiana na poziomie „spróbuję czegoś nowego”. To jest moment, w którym Twoje życie zaczyna się układać wokół tego, kim naprawdę jesteś.

Motto Marii Bucardi:
„Wszystko zmienia się w chwili, w której zaczynasz traktować poważnie to, co czujesz.”

Moment decyzji – to miejsce, w którym jesteś

I teraz zatrzymaj się na chwilę przy sobie. Nie przy tym, co powinno się wydarzyć, nie przy tym, co byłoby rozsądne, tylko przy tym, co naprawdę czujesz, kiedy czytasz te słowa. Bo ten moment, o którym tu mówimy, nie pojawia się przypadkiem. On wraca. Wraca w różnych formach, w różnych sytuacjach, w różnych relacjach, aż w końcu zaczynasz widzieć go wyraźnie.

To jest dokładnie to miejsce, w którym ogień i woda w Tobie chcą być razem. W którym czucie i decyzja chcą iść w jednym kierunku. I możesz to jeszcze na chwilę odłożyć, możesz jeszcze chwilę zostać w tym, co znasz, tylko gdzieś głęboko i tak będziesz czuć, że to do Ciebie wraca.

I dlatego ten moment ma znaczenie. Bo on nie dotyczy tego, co będzie kiedyś. On dotyczy tego, co robisz z tym teraz.

Dlaczego właśnie teraz – czas Beltane

To czas, w którym ogień i woda spotykają się najmocniej, i to, co w Tobie jest gotowe, zaczyna się poruszać szybciej, wyraźniej, konkretniej. To jest ten punkt, w którym możesz wejść w ten proces świadomie, z decyzją i z intencją, zamiast znowu wrócić do tego samego miejsca. Wszystko robi się bardzo wyraźne i przestaje się ukrywać pod tym, co znasz na co dzień.

Dokładnie widzisz, gdzie jesteś w swoim życiu naprawdę, gdzie czujesz spójność, a gdzie jeszcze rozdzielasz to, co czujesz, od tego, co wybierasz.

Zaczynasz widzieć prawdę. W sobie. W swoich reakcjach. W swoich decyzjach. W tym, co Cię przyciąga i w tym, przed czym się zatrzymujesz. I właśnie dlatego ten czas ma taką siłę, bo to nie jest energia, która coś w Tobie „tworzy”, tylko taka, która wydobywa to, co już w Tobie jest gotowe, tylko do tej pory było przygaszone albo odkładane.

Jeżeli czujesz, że coś w Tobie się porusza, że zaczynasz widzieć wyraźniej, że pewne rzeczy już nie chcą wracać do starego układu, to jest dokładnie ten moment, w którym możesz za tym pójść świadomie i wzmocnić ten ruch, zamiast znowu go zatrzymać.

👉 Ceremonia Beltane – Portal Ognia i Wody, aktywacja przeznaczenia i pełnej manifestacji:  https://www.mariabucardi.pl/pl/p/30.0401.05.2026-Ceremonia-Beltane-Portal-Ognia-i-Wody%2C-aktywacja-przeznaczenia-i-pelnej-manifestacji/2535

Beltane jest dokładnie takim momentem, w którym to wszystko przestaje być rozproszone. Energia zbiera się w jednym miejscu i zaczyna wzmacniać to, co w Tobie już jest gotowe. To nie jest coś, co przychodzi z zewnątrz, tylko coś, co uruchamia się w Tobie mocniej, wyraźniej, bez rozproszenia. To czas, w którym łatwiej połączyć to, co czujesz, z tym, co wybierasz, i wejść w to w całości, w sobie albo w relacji. I tylko Ty wiesz, czy to jest ten moment, w którym naprawdę chcesz za tym pójść.

Powrót do ognia – Złoty Krąg

Jeżeli chcesz wrócić do tych procesów głębiej i poukładać je w sobie krok po kroku, możesz zajrzeć do Złotego Kręgu. To jest przestrzeń, w której masz dostęp do wszystkich ceremonii w formie nagrań i wykładów, możesz wracać do nich w swoim tempie, przypominać sobie to, co już kiedyś w Tobie zostało poruszone i układać to na nowo, na swoim aktualnym poziomie.

Znajdziesz tam między innymi procesy pracy z ogniem, które dokładnie prowadzą przez to, o czym czytasz teraz — od momentu, w którym ogień w Tobie jest jeszcze przygaszony, aż do momentu, w którym zaczyna naprawdę zmieniać Twoje decyzje, Twoje relacje i Twoje życie.

To ponad 233 godziny materiałów, do których możesz wracać wtedy, kiedy tego potrzebujesz, i brać z nich dokładnie to, co na danym etapie jest dla Ciebie najważniejsze. Link: https://bucardimaria.com/kategoria-produktu/premium/

Jeżeli czujesz, że chcesz wrócić do swojego ognia – tu masz konkretną ścieżkę

Jeżeli czytając ten tekst widzisz siebie i czujesz, że to jest dokładnie to miejsce, w którym jesteś, możesz wrócić do konkretnych procesów, które prowadzą Cię przez ten temat krok po kroku. Zostawiam Ci tutaj ściągę, żebyś nie musiał ani nie musiała tego szukać:

Ceremonia nr 78 – aktywacja Twojego wewnętrznego ognia: powrót do Twojej drogi i do tego, co naprawdę rozpala Twoje serce.

Ceremonia nr 92 – Twój wewnętrzny ogień: do czego się palisz, na co się napalasz, czym jest wypalenie i skąd biorą się momenty, w których ktoś Cię „gasi” albo w których sam albo sama gasisz siebie.

Ceremonia nr 140 – alchemia i ogień transformacji: głęboki proces spalania tego, co zalega w podświadomości, i wejście w nową drogę do szczęścia, wolności i spełnienia, z odwagą, która prowadzi Cię dalej.

Ceremonia nr 187 – ogień transformacji, który spala stare, skostniałe struktury i to, co już dawno przestało być Twoje.

Ceremonia nr 188 – siła ognia i transformacja: moment, w którym Twój wewnętrzny ogień zaczyna zmieniać Twój obraz siebie i wchodzisz w zupełnie nową jakość.

Ceremonia nr 199 – jeżeli przygaszasz swój ogień, żeby dopasować się do innych i nikomu nie nadepnąć na odcisk, w pewnym momencie zaczynasz tracić kontakt z tym, co w Tobie najważniejsze.

Woda: „Czuję, że już nie chcę tak żyć.”
Ogień: „To zrób ten jeden krok.”

Zatrzymaj się na chwilę i napisz do mnie

Jeżeli jesteś teraz w tym miejscu, jeżeli coś w Tobie się poruszyło, jeżeli czytając ten tekst zobaczyłeś albo zobaczyłaś siebie wyraźniej niż wcześniej, zostaw komentarz. Napisz mi, co czujesz, w którym miejscu jesteś, co najbardziej do Ciebie trafiło. Czasem jedno zdanie, napisane naprawdę szczerze, otwiera więcej niż długie rozważania. Czytam to. Widzę to. I to też jest część tego procesu, w którym przestajesz zatrzymywać to tylko dla siebie i zaczynasz dawać temu przestrzeń.

To nie jest moment, który przychodzi pierwszy raz. To jest moment, który w końcu przestajesz odkładać.

Z pozdrowieniem

Maria Bucardi

Wizjonerka, Mentorka Świadomości, Strażniczka Wiedzy Natury i Praw Wszechświata. Autorka. Założyciel organizacji onoSemina.org

Web mariabucardi.pl,  bucardimaria.com
Więcej na www.linktr.ee/mariabucardi

 Ocal lasy. To, co Święte, wymaga Twojej obecności.

Copyright © Maria Bucardi

Tekst objęty ochroną praw autorskich.
Można go udostępniać lub cytować fragmenty wyłącznie z wyraźnym podaniem imienia i nazwiska autorki – Maria Bucardi – oraz pełnego źródła (linku).
Zabrania się modyfikowania treści, usuwania podpisu autorki, wykorzystywania fragmentów bez odniesienia do całości.

Każde naruszenie – zarówno w przestrzeni prawnej, jak i duchowej –
wraca do nadawcy z mocą intencji, jaką niesie.
To, co tworzone ze światła, chronione jest przez światło.

Z dziennika Marii Bucardi: Rubedo, czyli alchemiczny proces, w którym ogień i woda tworzą złoto. Prawda o miłości, której nie opowiadają bajki o Kopciuszku i Śpiącej Królewnie.

 

10 komentarzy

  1. Odpowiedz
    Monika S. says:

    Pani Mario, dla mnie w tym tekście najmocniejszy był fragment o rubedo w relacji… o tym spotkaniu ognia i wody między kobietą a mężczyzną.

    I powiem szczerze, że czytałam to kilka razy, bo coś we mnie bardzo to poczuło, ale jednocześnie zdałam sobie sprawę, że ja chyba nigdy czegoś takiego naprawdę nie doświadczyłam.

    Było uczucie, była chemia, były emocje… czasem nawet bardzo silne. Ale jak teraz na to patrzę, to to zawsze szło w jedną stronę albo się rozjeżdżało. Albo ja czułam więcej i próbowałam to „utrzymać”, albo druga strona brała, ale nie było za tym decyzji, obecności, tego konkretu, o którym Pani pisze.

    I pierwszy raz zobaczyłam to w tak prosty sposób — że to nie chodzi o to, żeby coś „ratować”, „naprawiać” czy ciągnąć na siłę, tylko że to się po prostu spotyka albo nie.

    Bardzo mnie zatrzymało to zdanie, że dopiero kiedy obie strony przestają się zatrzymywać i zaczynają być w tym naprawdę, pojawia się ta siła. Bo u mnie zawsze ktoś się zatrzymywał. Albo ja, albo on.

    I to jest dla mnie trudne do przyjęcia, ale jednocześnie bardzo uwalniające… że może ja przez tyle lat próbowałam budować coś, co z natury nie miało prawa się domknąć.

    I jeszcze jedno — bardzo mocno poczułam ten fragment o kobiecie jako wodzie. Że to nie jest tylko „bycie emocjonalną” czy „wrażliwą”, tylko coś dużo głębszego. Coś, co ma swoją siłę, tylko wcześniej nie potrafiłam tego zobaczyć w ten sposób.

    Nie wiem jeszcze, jak to będzie wyglądało u mnie dalej, ale pierwszy raz mam takie poczucie, że nie chcę już wchodzić w pół rzeczy. Albo to będzie prawdziwe spotkanie… albo wolę poczekać.

    Dziękuję za ten tekst.

    Monika

  2. Odpowiedz
    Ola says:

    Ciekawe, bo każdy chyba gdzieś to zna u siebie.

  3. Odpowiedz
    Grzegorz says:

    U mnie to wygląda dokładnie tak, jak piszesz. Wiem, czego chcę, tylko ciągle wybieram tę „bezpieczną” wersję.

  4. Odpowiedz
    Aga1989 says:

    czytałam ten tekst i miałam dokładnie to samo co przy poprzednim o rubedo… momentami się gubiłam, wracałam, nie wszystko było dla mnie od razu jasne, ale jednocześnie coś mnie w tym trzymało i nie mogłam przestać czytać.

    najbardziej poruszyło mnie to zdanie, że decyzje już w nas zapadły. bo ja mam dokładnie takie poczucie od jakiegoś czasu, tylko nie umiałam tego tak nazwać. jakby coś we mnie już wiedziało, tylko ja jeszcze nie zrobiłam tego kroku.

    i ten fragment o tym, że można wybierać „bezpiecznie”… aż się zatrzymałam. bo nagle zobaczyłam ile rzeczy w moim życiu tak wygląda. niby wszystko jest spokojne, poukładane, a jednocześnie gdzieś pod spodem czuję, że to nie jest do końca to.

    nie wiem jeszcze co z tym zrobię, ale mam takie wrażenie jakby coś się we mnie przesunęło po tym tekście. jakby już nie dało się tego nie widzieć.

    i chyba pierwszy raz nie próbuję tego od razu zrozumieć do końca.

    po prostu to czuję.

    dziękuję.
    Będę na ceremonii beltane, już zamówiłam miejsce!

  5. Odpowiedz
    Łukasz says:

    Czytam i widzę siebie w kilku miejscach aż za bardzo. Szczególnie w tym rozjechaniu między tym, co czuję, a tym, co robię. Dużo do przemyślenia. Najbardziej uderzyło mnie to, że decyzje już są, tylko nie ma ruchu. To jest dokładnie to.

  6. Odpowiedz
    Anonim says:

    Mario,
    Bardzo dziękuję Ci za ten tekst. Jest on pięknym rozszerzeniem tego co zawsze powtarzałaś na ceremoniach. Czyste myśli, czyste słowa, czyste działania…. Niby takie proste, a tak głębokie. Ta harmonia wymaga nezwykłej uwagi, ale głęboko wierzę, że jest najlepszym kierunkiem rozwoju każdego z nas.
    Moc miłości
    Rafał

  7. Odpowiedz
    AnnaAnna1 says:

    Przeczytałam ten tekst i najmocniej zostało ze mną to rozjechanie między tym, co człowiek czuje, a tym, co naprawdę wybiera. Bardzo trafny jest ten fragment, że z zewnątrz wszystko może wyglądać w porządku, a w środku już dawno czuć, że coś nie idzie razem. Myślę, że wiele osób zna ten stan aż za dobrze.

    U mnie najbardziej wybrzmiała część o tym, że można wybierać rzeczy spokojniejsze, bardziej przewidywalne, a jednak gdzieś głęboko czuć, że to nie jest własny kierunek. I to dotyczy naprawdę różnych sfer życia, nie tylko relacji. Czasem pracy, czasem pieniędzy, czasem codziennych decyzji, które niby są rozsądne, ale nie dają poczucia, że naprawdę się żyje.

    Bardzo dobrze opisałaś też ten moment, kiedy ogień chce ruszyć, a woda chce się jeszcze wycofać i zabezpieczyć. To jest bardzo prawdziwe. Właśnie wtedy stoimy w miejscu najdłużej, bo jedna część już wie, a druga jeszcze trzyma się tego, co znane.

    Ten tekst daje dużo do myślenia, ale najbardziej podoba mi się w nim to, że on nie zostawia mnie tylko z teorią. On pokazuje bardzo wyraźnie, jak to wygląda w codziennym życiu. I przez to trudniej odwrócić wzrok.

    Dziękuję Ci za ten tekst. Myślę, że wiele osób zobaczy w nim więcej siebie, niż na początku będzie chciało przyznać.

  8. Odpowiedz
    Anonim says:

    Czytając najnowszy tekst mam wrażenie, że jakbym kiedyś już tę wiedzę zdobyła, tylko ponownie wkraczam na tę ścieżkę z inną świadomością.

    Moje życie się bardzo zmieniło dwa miesiące temu. Zawsze byłam bardzo aktywną osobą i wręcz nie dawałam sobie przyzwolenia na odpoczynek. Teraz jest inaczej, ze względu na sytuację życiową musiałam zwolnić. Początkowo z wielkimi wyrzutami sumienia, jednak starałam się zrozumieć ten proces i posłuchać siebie. Mój wewnętrzny głos cały czas delikatnie szepcze, że teraz mam zwolnić, właśnie teraz kiedy świat pędzi, kiedy moje ego nie może wytrzymać, ale aby dopełnił się proces, w którym jestem spokój harmonia i słuchanie siebie są najważniejsze.

    Może to właśnie jest moje rubedo.

    Pozdrawiam cieplutko ❤️

  9. Odpowiedz
    Grazka says:

    Mario, ten tekst poruszył mnie trochę inaczej niż poprzedni o rubedo. Tamten był dla mnie bardziej o relacji i o tej tęsknocie za czymś prawdziwym, a tutaj najmocniej zatrzymał mnie fragment o codziennym życiu, pracy, pieniądzach i tych wszystkich wyborach, które z zewnątrz wyglądają rozsądnie, a w środku zostawiają coś pustego.

    Bardzo mocno poczułam to zdanie o rzeczach, które zajmują czas, ale nie prowadzą tam, gdzie naprawdę chce się iść. Bo ja dokładnie tak miałam przez ostatnie lata. Dużo obowiązków, dużo biegania, dużo załatwiania, dużo „trzeba”, a jednocześnie coraz częściej czułam, że gdzieś po drodze zniknęła radość i sens. Niby wszystko było poukładane, niby życie szło do przodu, ale w środku miałam coraz większe zmęczenie.

    I bardzo do mnie dotarło to, że można żyć w sposób spokojny, przewidywalny, taki właśnie „bezpieczny”, a jednocześnie czuć, że oddalamy się od siebie. Myślę, że wiele osób tak ma, tylko nie każdy umie to od razu nazwać. Ja długo myślałam, że po prostu jestem przemęczona albo za mało wdzięczna za to, co mam. A może prawda jest taka, że dusza po prostu już nie chce żyć byle jak.

    Podoba mi się też bardzo to, że w tym tekście rubedo zeszło z poziomu wielkiej symboliki do zwykłego życia. Do codziennych decyzji. Do tego, czy wybierasz dalej to, co znane, czy zaczynasz iść w stronę tego, co naprawdę Cię woła. To jest bardzo mocne, bo nagle widzi się, że to nie dzieje się gdzieś daleko, tylko dokładnie tu, w tym, jak żyję każdego dnia.

    Dziękuję Ci za ten tekst. Zostawił mnie z takim uczuciem, że coś trzeba będzie w sobie uczciwie zobaczyć. I że chyba już nie da się wrócić do starego patrzenia.
    na Beltane jestem już zapisana.

  10. Odpowiedz
    Anonim says:

    dziekuje Pani Mario za cenna wiedze

Zostaw komentarz – będzie widoczny po zatwierdzeniu. Dla ochrony tej przestrzeni linki zewnętrzne i treści o nieharmonijnej energii są usuwane. Możesz komentować anonimowo lub po zalogowaniu. ✨ Twoje słowa mają moc. Każdy komentarz buduje Światło razem ze mną.

Odkryj więcej z Maria Bucardi | Odkryj magię ...

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej