6

Z dziennika Marii Bucardi: Rubedo. Gdy kura uczy rybkę pływać. O alchemii i złocie świadomości pomiędzy ogniem i wodą

Z dziennika Marii Bucardi: Rubedo. Gdy kura uczy rybkę pływać.

O alchemii i złocie świadomości pomiędzy ogniem i wodą.

Ten tekst jest zapisem miejsca, do którego dotarłam pomiędzy Ogniem i Wodą. Miejsca, w którym alchemia przestaje być symbolem, a zaczyna stawać się światłem. Należy do przesłań zawartych w Trylogii III „Rozmowy Ognia i Wody – Alchemik i Biała Róża”, prowadzonej pomiędzy Kel’tharem a Mariam Salise.

— Maria Bucardi



Żywioł, którego świat nie rozumiał

Była kiedyś kura, która całe życie próbowała nauczyć rybkę pływać. Poprawiała sposób jej oddychania, oceniała ruchy i tłumaczyła, że problemem jest brak wysiłku. A rybka przez lata wierzyła, że rzeczywiście jest niewystarczająca. Nie wiedziała jeszcze, że największym cierpieniem nie jest brak zdolności. Największym cierpieniem jest życie w świecie, który nie rozumie twojego żywiołu.

Wielu z nas żyje właśnie w takim miejscu. Przez lata próbujemy dopasować się do rzeczywistości, która od początku została zbudowana wbrew naszej naturze. Uczymy się oddychać w nieswojej przestrzeni, poruszać w nieswoim rytmie i patrzeć na siebie oczami tych, którzy nigdy naprawdę nas nie widzieli. Z czasem zaczynamy wierzyć, że coś jest z nami nie tak, ponieważ mimo wysiłku nadal nie potrafimy stać się tym, czego oczekuje od nas świat.

Nigredo — gdy zapominamy własną naturę

To właśnie tutaj wchodzimy w Nigredo — pierwszy etap alchemicznej przemiany. Etap chaosu, ciemności i utraty własnego światła. Nigredo zaczyna się wtedy, gdy istota zapomina, kim była, zanim świat nauczył ją wątpić we własną naturę i zagłuszył jej prawdziwy żywioł. Kiedy zaczyna zdradzać swoją Duszę w zamian za akceptację, bezpieczeństwo albo miłość. Kiedy coraz bardziej oddala się od swojego wewnętrznego żywiołu i coraz bardziej próbuje zasłużyć na prawo do istnienia.

Najbardziej bolesne jest jednak to, że bardzo często nie zauważamy tego momentu, w którym przestajemy być sobą. Dzieje się to powoli. Poprzez małe rezygnacje, przemilczenia i dostosowania. Poprzez życie według zasad tych, którzy sami nigdy nie odnaleźli własnej prawdy. I właśnie dlatego tak wiele osób przez lata funkcjonuje w świecie, który nie jest ich światem, wierząc, że jedynym rozwiązaniem jest jeszcze większy wysiłek.

Pierwsze pęknięcie iluzji

A potem przychodzi moment, w którym rybka po raz pierwszy zaczyna zadawać pytanie: „A jeśli nigdy nie byłam problemem?” I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa alchemia.

To nie jest jeszcze pełne przebudzenie. To jedynie pierwsze pęknięcie iluzji, pierwsza szczelina, przez którą zaczyna wpadać światło. Zaczynamy dostrzegać, że być może przez całe życie próbowaliśmy nauczyć się czegoś, co nigdy nie było zgodne z naszą naturą. Zaczynamy rozumieć, że prawdziwy rozwój nie polega na przemocy wobec siebie, ale na powrocie do własnego źródła.

Albedo — przypomnienie Duszy

W alchemii ten etap nazywany jest Albedo — momentem pierwszego oczyszczenia i pierwszego przypomnienia. To chwila, w której dusza zaczyna odzyskiwać pamięć o sobie. I bardzo często właśnie wtedy pojawia się druga Istota. Dla Wody — Ogień. Dla Ognia — Woda. Nie po to, by Cię zmienić, naprawić albo uratować, ale po to, by pomóc Ci zobaczyć prawdę.

Prawdziwa alchemia pomiędzy Ogniem i Wodą nigdy nie była walką przeciwieństw. Nigdy nie polegała na dominacji jednego żywiołu nad drugim. Jej istotą było stworzenie takiej przestrzeni, w której oba żywioły mogły pozostać sobą i jednocześnie wspólnie stworzyć światło większe niż każde z nich osobno.

Prawdziwa alchemia nie zmienia istoty. Prawdziwa alchemia odsłania jej prawdziwy żywioł, prawdziwą siłę, prawdziwą naturę.

Ogień nie próbował nauczyć wody płonąć. Woda nie próbowała nauczyć ognia tonąć. Ale razem stworzyli światło, w którym oboje mogli zobaczyć prawdę.

Rubedo — złoto świadomości

I właśnie tym jest Rubedo — złotem świadomości. Momentem, w którym zaczynamy widzieć wszystko wyraźnie. Mechanizmy. Fałszywe autorytety. Role. Kontrolę. Ludzi, którzy — często nieświadomie — próbowali nauczyć nas życia wbrew własnej naturze. Czasem byli to obcy. Czasem system. Czasem ci, których kochaliśmy najbardziej. Miejsca, w których uczono nas zdrady samych siebie. Miejsca, w których kazano nam wierzyć, że musimy zasłużyć na prawo do bycia sobą. Miejsca, w których kury próbowały nauczyć rybki pływać.

Rubedo jest powrotem do własnej prawdy. Jest chwilą, w której istota przestaje oddawać swoją moc światu, który nigdy nie rozumiał jej natury. I właśnie dlatego ten etap bywa jednocześnie piękny i bolesny, ponieważ wraz z odzyskiwaniem światła zaczynamy widzieć również wszystkie miejsca, w których wcześniej żyliśmy w iluzji.

Blue Moon i nowa linia życia

Są pełnie, które jedynie zamykają cykl. I są takie, które otwierają nową linię życia. Blue Moon nie przychodzi po to, abyśmy stawali się kimś innym. Przychodzi po to, by wrócić do tego, kim byliśmy od zawsze.

Dlatego niektóre ceremonie nie są wydarzeniem — są przypomnieniem. Przypomnieniem własnego światła, własnego żywiołu i własnej prawdy. Przypomnieniem tej części nas, która zawsze wiedziała, kim naprawdę jesteśmy, nawet jeśli przez lata próbowała dopasować się do cudzego świata. Są momenty, w których Wszechświat otwiera drugie drzwi i pozwala nam zobaczyć to, czego wcześniej nie byliśmy jeszcze gotowi zobaczyć. Blue Moon jest właśnie takim momentem — przejściem pomiędzy dawną linią życia a nową świadomością.


Ceremonia Drugiej Pełni Księżyca – Blue Moon. Otwarcie Nowej Linii Życia

 

Być może właśnie dlatego powrót do własnej natury bywa jednocześnie najpiękniejszym i najtrudniejszym momentem alchemicznej przemiany.

Powrót do własnego źródła

A może największą tragedią świata nigdy nie było to, że rybki nie umiały wspinać się na drzewa.

Może największą tragedią było to, że tak długo wierzyły kurom.

Rubedo zaczyna się wtedy, gdy wracasz do własnego źródła.

Z pozdrowieniem
Maria Bucardi

PS.

Jeśli ten tekst coś w Tobie poruszył — zatrzymaj się na chwilę i zobacz, co to było. Co zostało najmocniej? Co było dla Ciebie zaskoczeniem, a co rozpoznałaś/-eś od razu?

Jeśli czujesz, możesz zostawić tutaj kilka słów w komentarzu. Ten tekst powstał nie tylko po to, żeby go przeczytać, ale żeby spotkać się w tej przestrzeni również poprzez Wasze odczucia.

Możesz to zrobić całkowicie anonimowo.

                              Trylogia nr III — Kel’thar
                                                                                          Trylogia nr III — Kel’thar

 

Wizjonerka, Mentorka Świadomości, Strażniczka Wiedzy Natury i Praw Wszechświata. Autorka. Założyciel organizacji onoSemina.org

Web mariabucardi.pl,  bucardimaria.com
Więcej na www.linktr.ee/mariabucardi

 Ocal lasy. To, co Święte, wymaga Twojej obecności.

Copyright © Maria Bucardi

Tekst objęty ochroną praw autorskich.
Można go udostępniać lub cytować fragmenty wyłącznie z wyraźnym podaniem imienia i nazwiska autorki – Maria Bucardi – oraz pełnego źródła (linku).
Zabrania się modyfikowania treści, usuwania podpisu autorki, wykorzystywania fragmentów bez odniesienia do całości.

Każde naruszenie – zarówno w przestrzeni prawnej, jak i duchowej –
wraca do nadawcy z mocą intencji, jaką niesie.
To, co tworzone ze światła, chronione jest przez światło.

 

 

 

6 komentarzy

  1. Odpowiedz
    Grzegorz says:

    Muszę przyznać, że bardzo rzadko trafiam na tak dobre ujęcie alchemii pokazanej jednocześnie symbolicznie i życiowo. Zazwyczaj ludzie zatrzymują się albo na ezoteryce, albo na samej psychologii, a tutaj naprawdę czuć proces przemiany.

    Najbardziej zatrzymało mnie połączenie ognia i wody jako dwóch sił, które same w sobie są przeciwne, ale dopiero razem mogą stworzyć coś pełnego. W alchemii przecież właśnie o to chodziło — nie o zniszczenie jednej części przez drugą, tylko o przemianę poprzez napięcie między nimi.

    Bardzo dobrze pokazałaś też, że rubedo nie jest żadnym „romantycznym szczęściem”, ale etapem, który przychodzi po rozpadzie starych struktur. I myślę, że wiele osób nie rozumie, że prawdziwa przemiana prawie zawsze zaczyna się od momentu, w którym człowiek widzi, że nie może już wrócić do dawnej wersji siebie.

    Mocno wybrzmiał dla mnie również motyw męskiego ognia. Nie jako agresji czy dominacji, ale jako siły sprawczej, która porusza, wydobywa i konfrontuje. Bez tego ognia woda stoi w miejscu. Ale bez wody ogień staje się chaosem i spalaniem wszystkiego wokół. Bardzo trafnie oddałaś tę zależność.

    Czytałem to bardziej jak zapis procesu inicjacyjnego niż zwykły artykuł o relacjach. I chyba właśnie dlatego zostaje w głowie na dłużej.

    Dziękuję za tę refleksję.

  2. Odpowiedz
    Ewa says:

    Czytałam to powoli i miałam wrażenie, jakby ktoś nazwał coś, czego sama długo nie umiałam ubrać w słowa. Piękny tekst o tym, że nie trzeba się ciągle zmieniać na siłę. Czasem wystarczy wrócić do siebie.

  3. Odpowiedz
    Grazka says:

    Jestem poruszona ale chyba najmocniej zostało ze mną to połączenie ognia i wody między kobietą a mężczyzną. Wcześniej myślałam o relacjach bardziej zwyczajnie — że albo ktoś pasuje, albo nie, albo jest chemia, albo jej nie ma. A tutaj pierwszy raz poczułam, że chodzi o coś dużo głębszego.

    Bardzo mocno wybrzmiało we mnie to, że kobieta i mężczyzna mogą budzić w sobie zupełnie różne rzeczy. Że mężczyzna jako ten ogień nie tylko „przyciąga”, ale porusza coś uśpionego. Coś, co przez lata było schowane pod kontrolą, obowiązkami i rozsądkiem.

    I chyba dlatego ten tekst zrobił na mnie takie wrażenie, bo ja bardzo znam to życie „w wodzie”. Ostrożność, zabezpieczanie wszystkiego, myślenie za dużo, trzymanie emocji pod kontrolą. Niby spokojnie, niby bezpiecznie… ale gdzieś w środku coraz bardziej czułam, że gasnę.

    I kiedy napisałaś o tym, że prawdziwy ogień nie niszczy wody, tylko ją ogrzewa i ożywia, to aż mnie zatrzymało. Bo ja chyba całe życie spotykałam albo ogień chaotyczny, który wypalał i zostawiał zmęczenie, albo ludzi całkowicie odciętych od tego ognia. I wtedy wszystko było poprawne, ale martwe.

    Pierwszy raz pomyślałam, że może właśnie o to chodzi w prawdziwej relacji. Nie o bajkę ani o wieczne „spokojnie”, tylko o takie spotkanie, w którym kobieta przestaje bać się czuć, a mężczyzna przestaje uciekać od własnej siły.

    Bardzo długo siedziałam po przeczytaniu tego tekstu i myślałam o swoim życiu. O tym, ile razy wybierałam bezpieczeństwo zamiast tego, co naprawdę mnie wołało.

    I chyba coś we mnie naprawdę drgnęło.

  4. Odpowiedz
    AnnaAnna1 says:

    Droga Mario, ten tekst bardzo mocno pokazał mi jedną rzecz — jak często próbuję żyć przeciwko sobie, a później dziwię się, że jestem zmęczona i pusta w środku. najbardziej zatrzymał mnie fragment o tym ogniu i wodzie. bo ja dokładnie znam ten stan, kiedy jedna część mnie już chce iść dalej, zrobić krok, przestać się bać… a druga dalej trzyma się tego, co znane, nawet jeśli już dawno przestało dawać mi szczęście i to jest chyba najtrudniejsze — nie samo odejście od czegoś, tylko ten moment pomiędzy. kiedy jeszcze nie żyję po nowemu, ale stare też już przestaje być prawdziwe.

    bardzo poruszyło mnie też to, że Pani nie opisuje tego wszystkiego w oderwaniu od życia. tylko właśnie tak zwyczajnie, codziennie. że nagle widzę siebie w tych wyborach, w relacjach, w pracy, nawet w tym, jak bardzo potrafię tłumić własne pragnienia, żeby tylko było spokojnie i bezpiecznie.

    i chyba pierwszy raz pomyślałam o tym w taki sposób, że może to „bezpieczne życie” wcale nie zawsze jest życiem prawdziwym.

    ten tekst zostawia we mnie dużo refleksji. ale nie takich ciężkich. bardziej takich… cichych i bardzo szczerych.

    dziękuję Pani za ten wpis.

  5. Odpowiedz
    Anonim says:

    Bardzo aktualny wpis. Wiele w nas wbrew własnej naturze próbowało żyć przez lata

  6. Odpowiedz
    Anonim says:

    Już widzę iluzję i fałszywe autorytety. Zaczęłam również widzieć to, że czasem ja wypowiadając słowa powtarzam te stare programy, które mogą podciąć komuś skrzydła.

    Dziękuję za ten post ❤️

Zostaw komentarz – będzie widoczny po zatwierdzeniu. Dla ochrony tej przestrzeni linki zewnętrzne i treści o nieharmonijnej energii są usuwane. Możesz komentować anonimowo lub po zalogowaniu. ✨ Twoje słowa mają moc. Każdy komentarz buduje Światło razem ze mną.

Odkryj więcej z Maria Bucardi | Odkryj magię ...

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej